Męczarnie Igi Świątek na Wimbledonie. I to w pierwszej rundzie. Wyszarpała ten mecz
± Kolejne gemy również toczyły się zgodnie z rytmem serwujących. W trzecim, gdy 25-latka Raszynianka wyszła na prowadzenie 2:1, po jednej z akcji kibice usłyszeli głośne "jazda!". Przy stanie 3:2 obrończyni tytułu w końcu wykorzystała szansę przy podaniu rywalki i odebrała Townsend jej serwis. Ta zrewanżowała się jednak tym samym i było tylko 4:3 z perspektywy faworytki.
± Townsend 30-latka nie zdołała jednak pójść za ciosem. Dwa kolejne gemy padły łupem Świątek, która w najważniejszym momencie odzyskała kontrolę nad wydarzeniami na korcie. Najpierw ponownie odebrała Amerykance podanie, a po chwili utrzymała własny serwis i zamknęła spotkanie. A tuż po tym zalała się łzami, potwierdzając, jak ważny był dla niej ten triumf.