Alarm z samolotu lecącego z Warszawy. Izrael poderwał myśliwce Zdecydował błąd pilota
± Wysocy rangą urzędnicy zajmujący się lotnictwem uznają incydent za bardzo nietypowy i niebezpieczny; w sprawie zostanie wszczęte natychmiastowe śledztwo — dodał informował izraelski portal Ynet.
− Pilot rejsu LOT-u lecącego we wtorek z Warszawy do Tel Awiwu poinformował o porwaniu maszyny, później przekazał, że była to pomyłka; izraelskie lotnictwo poderwało dwa myśliwce, samolot zawrócił — podały izraelskie media. Maszyna zgłosiła stan zagrożenia, zgłoszenie wycofano — przekazały Polskiej Agencji Prasowej PLL LOT.
− "Podczas rejsu LO155 z Warszawy do Tel Awiwu wykonywanego samolotem Airbus A320 linii Electra Airways, załoga zgłosiła stan zagrożenia. Zgłoszenie zostało wycofane w trakcie dalszej korespondencji z kontrolą ruchu lotniczego" — przekazał PAP rzecznik PLL LOT Krzysztof Moczulski. Dodał, że samolot skierowano na lotnisko bazowe linii Electra Airways w bułgarskim Burgas.
− Według doniesień pilot nacisnął guzik informujący władze o porwaniu, gdy samolot znajdował się w przestrzeni powietrznej Turcji; maszyna przeleciała następnie nad Cyprem i zawróciła, gdy nie uzyskała zezwolenia na lądowanie w tym państwie — opisał incydent izraelski portal Ynet.
− Portal Mako dodał, że pilot wszczął alarm przez pomyłkę, o czym później poinformował. Izraelskie myśliwce zostały poderwane, gdy wojsko otrzymało informację o tym, że został utracony kontakt z samolotem; armia podała później, że odzyskano komunikację z maszyną, a "incydent został zakończony" — przekazał z kolei portal Times of Israel.
− Według serwisu Filghtradar24 rejs LO155, który o godz. 10.30 wyleciał z Warszawy, doleciał w okolice Cypru, następnie zawrócił i został przekierowany do bułgarskiego Burgas.
+ Przyczyną nadania komunikatu o zagrożeniu podczas rejsu LO155 lecącego z Warszawy do Tel Awiwu było błędne ustawienie transpondera — powiedział PAP rzecznik PLL LOT Krzysztof Moczulski. Narzędzie pokazywało zagrożenie, powiadomiona została kontrola lotów; pilot potwierdził, że alarm był fałszywy.
+ Do incydentu doszło we wtorek; samolot został przekierowany do Bułgarii.
+ — Każdy samolot jest wyposażony w transponder (urządzenie automatycznie przekazujące kontroli lotów informacje o maszynie-PAP). Przez pomyłkę został ustawiony kod transpondera, który oznacza zagrożenie. (...) Wieża kontroli lotów zapytała, czy pilot podtrzymuje deklarację o zagrożeniu. Pilot odpowiedział, że nie, bo zostało ono zadeklarowane przez pomyłkę — powiedział Moczulski.
+ Przyznał, że "był to raczej błąd ludzki, ale będzie to sprawdzane". Dodał, że taki incydent jest "absolutnie wyjątkowym zdarzeniem", które praktycznie się nie zdarza.
+ Izraelski portal Ynet poinformował wcześniej, że według doniesień pilot wcisnął przycisk informujący władze o porwaniu, gdy samolot znajdował się w przestrzeni powietrznej Turcji. Po zgłoszeniu izraelskie lotnictwo poderwało dwa myśliwce. Wojsko podało później, że "incydent został zakończony".
+ — To, że zostały poderwane myśliwce izraelskie, nie oznacza, że one doleciały do tego samolotu — zaznaczył rzecznik PLL LOT.
+ Maszyna zawróciła w okolicach Cypru i wylądowała w bułgarskim Burgas, lotnisku bazowym linii lotniczych Electra Airways, które wykonywały połączenie. — Była to pomyłka, samolot wylądował, nikomu nic się nie stało — dodał Moczulski.
+ Rzecznik LOT-u przekazał, że zdarzenie zostanie zaraportowane zgodnie z obowiązującymi procedurami odpowiednim władzom.