Są małżeństwem, ale nie mają prawa do ulg podatkowych. „Polska znów pokazała nam środkowy palec”
± Para wzięła ślub 4 kwietnia 2018 roku w Edynburgu. Choć, jak mówi mi Franek, w praktyce małżeństwem są od dawna. — – W Szkocji dostaliśmy tylko ramy prawne dla naszej rodziny, której Polska nie uznawała — – opowiada.
± — – Uszkodzone mitochondria w komórkach nie produkują energii, co oznacza, że nie mam możliwości regeneracji. Gdyby porównać moje funkcjonowanie z baterią w telefonie komórkowym, to mógłbym naładować się do poziomu między 30 a 40 proc. Gdy przekroczę górny pułap i pojadę na kredycie, to możliwość ładowania spada, i to trwale — – tłumaczy Franek.
± Gdy rozmawiamy, opowiada, że jego plan na dzień to wycieczka do paczkomatu. — – Poza tym odpoczywam, ale to żaden urlop. Leżę, żeby nie stracić kawałka życia — – mówi.
± — – Aby móc chodzić do lekarzy na NFZ, wydaję ponad 800 zł miesięcznie na „dobrowolne” ubezpieczenie zdrowotne, czyli mechanizm przewidziany dla osób, które mają tyle pieniędzy, że nie muszą pracować. Mój mąż mógłby mnie ubezpieczyć u swojego pracodawcy, ale nie może, bo choć ZUS zobowiązał się, że będzie traktować pary jednopłciowe tak samo jak inne małżeństwa, to tylko te, które dokonały transkrypcji. A tej wciąż nie mamy — – mówi Franek.
± Wśród nich są Franek i Bartek. — – Zwróciłem się do wojewody z wnioskiem, żeby usunął z obrotu starą sprawę. Wojewoda się nie zgodził, stwierdzając, że nie ma do tego podstaw — – opowiada Franek.
± — – Byliśmy pierwsi, przeszliśmy najtrudniejszą drogę, a okazuje się, że lepiej było czekać i nic nie robić. Bo za walkę o swoje jesteśmy podwójnie karani — – mówi Franek.
± — – W 2024 roku różnica pomiędzy rozliczeniem każdego z nas osobno a tym, gdyby system traktował nas jak innych małżonków, wyniosła około 2 800 zł. Teraz jest jeszcze gorzej, bo ja już nie pracuję, a Bartek wpada w grudniu w drugi próg podatkowy. Liczyliśmy na ulgę, która odciążyłaby nas finansowo w tej trudnej sytuacji — – mówi Franek.
± — – Z jednej strony małżeństwa jednopłciowe zawarte za granicą zaczynają być uznawane w określonych obszarach stosowania prawa – np. w praktyce organów takich jak ZUS – mimo braku zmian w przepisach Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego czy Konstytucji. Z drugiej strony, na gruncie prawa podatkowego podatnik ponownie zmuszony jest dochodzić swoich praw przed sądem administracyjnym — – komentuje Wąsik.
± — – Powoduje to, że system prawny funkcjonuje w sposób niespójny i trudno przewidywalny, a podatnik pozostaje w stanie nieuzasadnionej niepewności co do zakresu swoich uprawnień — – mówi adwokat.
± Wąsik dodaje, że złożył też cztery inne wnioski o interpretację podatkową dla kolejnych par. — – Jestem ciekawy, co resort finansów zrobi z tym fantem — – mówi.
± Gdy pytam Franka, czy czuje się oszukany przez polityków, odpowiada, że nigdy im nie ufał. — – My nie mamy wyboru, robimy, co musimy, wręcz błagamy każdego, kto może kiwnąć palcem, żeby pomógł nam zabezpieczyć nasze życie. Dla części urzędników to najwyraźniej nic nie znaczy, cały czas jesteśmy poniżani w walce o podstawowe prawa — – mówi Franek.
± — – Każdemu, kto kieruje nas do notariusza, chcę powiedzieć wprost: żadne pełnomocnictwa nam nie pomogą. Nie regulują one uprawnień podatkowych i świadczeń. W chwili śmierci pełnomocnictwa wygasają, co sprawia, że w świetle prawa stajemy się dla siebie obcymi osobami. Gdyby któryś z nas umarł, drugi nie będzie mógł przeżywać żałoby. Będzie musiał spiąć poślady i dalej walczyć — – dodaje.
± Franek wychował się w katolickiej rodzinie. W 2021 roku zgłosił się do naszej redakcji, żeby opowiedzieć nam o cierpieniu, którym było dojrzewanie jako wierzący homoseksualny mężczyzna. Punktem kulminacyjnym w jego życiorysie była terapia konwersyjna. — – Zrozumiałem, że Kościół zmusza mnie, bym ranił nie tylko siebie, ale i innych; byłem narzędziem krzywdy — – mówił nam wtedy.
± — – Moi rodzice mówili, że gdyby utrzymywali ze mną kontakty, gdyby zgodzili się, że ja i Bartek jesteśmy małżeństwem, to uczestniczyliby w naszym grzechu. I tak samo urzędnicy, którzy mają katolickie sumienie, mogą bać się, że za wykonywanie obowiązków służbowych, takich jak transkrypcja małżeństw par jednopłciowych, pójdą do piekła — – mówi Franek.
± — – Dlatego potrzebujemy systemowych zmian, a nie osobistych interpretacji — – dodaje.