← Komentarze Agnieszki Radwańskiej na temat Igi Świątek
Interia · ciche edycje po publikacji · sport.interia.pl ↗

Radwańska: "Byłam wrakiem człowieka". Wiadomość dla Świątek i Chwalińskiej

1 zmiana po publikacji w ciągu 3 h 31 min: 3 akapity zmienione.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (3 zapisy, pierwszy 02.07 o 08:20). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

02.07 08:20 02.07 16:50
treść i dopisania 11:50
pozycji na stronie głównej jeszcze nie policzyliśmy — pojawią się przy następnej wizycie
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść

Zmiany · 1 zapis ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany − akapit usunięty

  1. Treść

    ±Artur Gac, Interia: Pani Agnieszko, wyobrażam sobie, że każdy przyjazd na ten szczególny Wimbledon, na tą tę przepiękną trawę i cały bajkowy anturaż, to zawsze wspaniałe doznanie i doświadczenie.

    ±Agnieszka Radwańska: - Oczywiście. Za każdym razem, gdy dostaję zaproszenie tu na granie, cieszę się ogromnie, jakby to był praktycznie pierwszy raz. Zawsze, jak się tu wraca, są nowe emocje. Wiadomo Wiadomo, troszkę już z innej perspektywy, ale jednak jest to tak historyczny turniej, więc raduję się tak samo.

    ±- Ja nie chcę nikomu nic sugerować, bo każdy idzie swoją drogą. Wiele osób robi przerwy i ja się absolutnie nie dziwię. Ja na przykład, Ja, powiem na swoim przykładzie, kiedy byłam przy końcu i byłam też wrakiem człowieka fizycznie i mentalnie, ale przede wszystkim mentalnie, to wiedziałam, że przerwa już nic mi nie da. Mnie po prostu zapaliła się czerwona lampka i wiedziałam, że ona nie zgaśnie. To są poważne decyzje i każdy je podejmuje absolutnie wedle własnego uznania. Czy Idze by pomogła? Ciężko powiedzieć, bo to są już radykalne posunięcia, by odpuścić pół sezonu lub cały sezon. Myślę, że aby wyjść spokojnie na kort, przede wszystkim trzeba znaleźć spokój poza kortem. Zawsze mówię i też nad tym teraz pracuję z Magdą, która ma już swoje lata oraz lata swoich doświadczeń i była na różnych etapach kariery, że dopóki sama czujesz się dobrze poza kortem, wtedy wychodzi to na korcie. Wszystko musi być poukładane poza kortem. Ten cały spokój wewnętrzny i dystans do tego, co robimy, ta radość z tego, że wychodzimy. Ale to jest proces, nad którym myślę, że Iga też pracuje i zdaje sobie z tego sprawę. To po prostu w ten sposób działa, że nie jest tak, że my wychodzimy na kort i nagle nie myślimy o tym co jest poza, bo to się wszystko łączy i później wychodzi. Jak nie wyjdzie w całym secie, to wyjdzie w tie-breaku, bo od razu widać te emocje, kiedy faktycznie dochodzimy do momentu, gdzie nerwy są już na granicy. Musi być spokój poza kortem, nie tylko jako zawodniczki, ale i człowieka. To się tak łatwo mówi, lecz poza kortem niestety jesteśmy przebodźcowani wieloma rzeczami. Później na korcie widzimy tak naprawdę tylko wierzchołek góry, a tenis to praca 24 godziny przez 7 dni w tygodniu. Dlatego ja tutaj siedzę, a nie gram tam, bo już nie byłam w stanie tego wszystkiego wziąć na barki. Po latach, które mi się skumulowały, nie potrafiłam już na tym poziomie funkcjonować z wszystkim, co było dookoła. Tu w grę wchodzi praca przede wszystkim poza kortem i ona trochę potrwa.