Rolnik stracił sprzęt o wartości 340 tys. zł. Złodzieje byli bezwzględni
Nowoczesne ciągniki i maszyny rolnicze coraz częściej wyposażane są w zaawansowane systemy elektroniczne, które stają się łakomym kąskiem dla złodziei. W 2025 r. w Polsce zarejestrowano 10 tys. 603 nowe ciągniki, co oznacza wzrost o 23,5 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. Wraz z rozwojem technologii rośnie jednak Rośnie liczba kradzieży drogich podzespołów elektronicznych, elektronicznych w ciągnikach i maszynach rolniczych, takich jak anteny GPS czy monitory nawigacyjne.
± Dane AGRO Ubezpieczeń pokazują, że liczba szkód zgłaszanych z polis Agrocasco wzrosła pomiędzy 2024 a 2025 r. aż o 76 proc. Wpływ na to ma nie tylko rosnąca liczba zawieranych polis, ale także coraz wyższa wartość nowoczesnych maszyn i ich zaawansowanego wyposażenia elektronicznego. Intensywna eksploatacja sprzętu Czerwiec to miesiąc, w gospodarstwach również zwiększa ryzyko awarii i uszkodzeń. którym rolnicy najczęściej decydują się na zakup tych polis. Mają chronić właścicieli maszyn przed finansowymi skutkami uszkodzenia, zniszczenia lub utraty sprzętu.
± Coraz większym problemem Problemem dla rolników i usługodawców są także tzw. "złote kolby", złote kolby, czyli metalowe przedmioty celowo pozostawiane na polach kukurydzy lub przytwierdzane do kolb. Do takich elementów należą śruby, pręty, fragmenty łańcuchów i inne metalowe części. Gdy dostaną się one do wnętrza sieczkarni, mogą Mogą spowodować poważne uszkodzenia noży, walców zgniatających i innych kosztownych podzespołów maszyny, maszyn, a także stanowić zagrożenie dla operatora.
− Według Urszuli Pakuły-Glińskiej, Dyrektor Zarządzającej Pionem Produktu i Sprzedaży w AGRO Ubezpieczeniach, nowoczesny park maszynowy jest niezbędny, by polskie gospodarstwa mogły konkurować z producentami z innych krajów. Zwraca uwagę, że dla profesjonalnych rolników ciągnik za 800 tys. zł czy kombajn za 2 mln zł to już nie wydatek, lecz podstawowe narzędzie pracy. Pakuła-Glińska podkreśla, że utrata kluczowych elementów elektronicznych, takich jak antena GPS, może unieruchomić maszynę w najważniejszym momencie sezonu, dlatego warto sprawdzić, czy polisa obejmuje także kradzież wyposażenia pojazdu.
− Maciej Żyłka, Dyrektor Departamentu Świadczeń i Odszkodowań AGRO Ubezpieczeń, wskazuje, że najwyższe odszkodowanie wypłacono za kombajn rolniczy, który podczas prac polowych uległ poważnemu uszkodzeniu po zderzeniu ze słupem energetycznym — wypłata wyniosła 250 tys. zł. Do najczęściej zgłaszanych szkód należą uszkodzenia mechaniczne, pożary, szkody transportowe oraz awarie spowodowane zassaniem kamieni i innych przedmiotów podczas pracy.
− Czerwiec to miesiąc, w którym rolnicy najczęściej decydują się na zakup polis Agrocasco. W tym okresie zawieranych jest około 40 proc. wszystkich umów w ciągu roku, a jeśli uwzględnić okres od czerwca do sierpnia, udział ten wzrasta do 80 proc. Polisy Agrocasco mają chronić właścicieli maszyn przed finansowymi skutkami uszkodzenia, zniszczenia lub utraty sprzętu. Ubezpieczeniem można objąć m.in. ciągniki, kombajny, sieczkarnie, opryskiwacze, siewniki, sadzarki, przyczepy oraz inne maszyny wykorzystywane w produkcji rolnej. Zakres ochrony zależy jednak od wybranego ubezpieczyciela i wariantu polisy.
− Urszula Pakuła-Glińska zaznacza, że w przypadku nowoczesnych i drogich maszyn rolniczych ryzyko strat jest bardzo wysokie. Jej zdaniem, odpowiednie ubezpieczenie pozwala szybko przywrócić sprzęt do pracy po awarii lub kradzieży, natomiast brak ochrony oznacza konieczność pokrycia kosztów naprawy z własnych środków, co może poważnie obciążyć budżet gospodarstwa. Pakuła-Glińska podkreśla, że w sezonie nawet kilkudniowy przestój maszyny przekłada się na realne straty finansowe. Średni czas zamknięcia szkody w AGRO Ubezpieczeniach wynosi około 20 dni, a w prostszych przypadkach naprawa może być uruchomiona szybciej dzięki uproszczonej ścieżce.
− Koszty napraw po takich incydentach sięgają od kilkudziesięciu do nawet kilkuset tysięcy złotych. Tomasz Marek, rolnik z Wójcina w gminie Piotrków Kujawski, relacjonował, że od kilku lat zmaga się z celowym podrzucaniem metalowych elementów na swoje pola kukurydzy. Podczas ubiegłorocznych zbiorów na 40-hektarowej plantacji prace przebiegały bez zakłóceń tylko przez kilka godzin. Po około ośmiu godzinach od rozpoczęcia koszenia metalowy przedmiot dostał się do wnętrza sieczkarni, powodując poważną awarię i przerywając dalszy zbiór. Marek opowiadał, że w wyniku tego zdarzenia maszyna została poważnie uszkodzona, a koszty naprawy oszacowano na kilkadziesiąt tysięcy złotych.