Dwie wieże Kaczyńskiego w ruinie
± Sprawa śledztwa dotyczącego budowy „dwóch wież” to historia o tym, jak toksyczne dla prokuratury, polityki i w ogóle – dla państwa – jest manipulowanie przez polityków opinią publiczną w sprawach, które powinny być domeną prokuratury. prokuratury
± Umorzenia śledztwa w sprawie „dwóch wież” można się było spodziewać, a przynajmniej jego wątku oszustwa na szkodę austriackiego biznesmena Birgfellnera, gdyż okoliczności sprawy nie odpowiadały prawnej definicji oszustwa. Można się było też spodziewać oburzenia, jakie to umorzenie wywołało, bo politycy obecnej koalicji rządzącej przez sześć lat (od ujawnienia tematu w 2019 r. roku przez „Gazetę Wyborczą”) przekonywali opinię publiczną, że Jarosław Kaczyński popełnił oszustwo na szkodę Austriaka. Najgłośniej krzyczał polityk KO i adwokat Birgfellnera Roman Giertych, czemu akurat trudno się dziwić, bo dbał w ten sposób o interes klienta. Gorzej, że inni politycy KO basują mu, brnąc dalej w nakręcanie opinii publicznej, tym razem już nie przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu, ale przeciwko prokuraturze.
± To, że pisowska spółka Srebrna, gdy nie dostała od miasta zgody na budowę wieżowców, odmówiła zapłacenia Birgfellnerowi za pracę, której wartość wycenił na 1,3 mln euro, jest nieuczciwe. Przyznał to na ujawnionych nagraniach Austriaka sam Kaczyński, radząc biznesmenowi, żeby zapłaty dochodził w sądzie. I tak właśnie normalnie robi się w sprawach o zapłatę: oddaje się je do sądu cywilnego, a nie karnego.
± Żeby to umorzenie ocenić, trzeba znać uzasadnienie. A tego prokuratura nie ujawniła. Z ujawnionych w 2019 r. roku przez „Gazetę Wyborczą” zeznań Birgfellnera, a potem Sawicza, można się domyślać, że powodem umorzenia był brak wystarczających dowodów na to, że Jarosław Kaczyński miał sugerować Birgfellnerowi przekupienie Sawicza lub że wziął kopertę od Birgfellnera i przekazał ją Sawiczowi.
± Do zeznania Birgfellnera dołączony miał być wydruk z jego konta w Pekao SA z adnotacją o pobraniu 7 lutego 2018 r. roku 50 tys. zł w gotówce. Zeznanie zaś było przez niego podpisane.