Treść
± Od miesięcy prosili o remont, ale cały czas zapewniano ich, że jest bezpiecznie. Mimo widocznych uszkodzeń urzędnicy twierdzili, że nie ma konieczności przesiedlenia ludzi. Wszystko zmieniło się w ubiegły piątek. W budynku przy ul. Hirszfelda 2 pojawili się przedstawiciele nadzoru budowlanego i ogłosili katastrofę budowlaną. W praktyce oznaczało to jedno - kilkadziesiąt osób niemal 44 rodziny z dnia na dzień dostało dostały polecenie, aby jak najszybciej opuścić budynek. Nie mają jednak, gdzie się podziać.
± Wśród lokatorów jest pani Weronika, która kupiła mieszkanie zaledwie miesiąc wcześniej. Wybrała lokal oddalony od najbardziej uszkodzonej klatki, więc prawdopodobnie nawet nie zdawała sobie sprawy z zagrożenia. Wprowadziła się do niego tydzień przed decyzją o ewakuacji. - Żyje sobie na pudłach, składam meble i nagle okazuje się, że trzeba się wynieść ze skutkiem natychmiastowym - relacjonuje.
± Mieszkańcy żyją w ogromnym stresie. - Pani przyszła i powiedziała: "Proszę natychmiast się stąd wynieść". Nie mam działki, nie ma kto mnie przyjąć. Ja jestem schorowany człowiek - mówił jeden z mieszkańców.
± Spółdzielnia Mieszkaniowo-Budowlana "Imielin" przekonuje, że działa w sytuacji nadzwyczajnej. Jednocześnie przyznaje, że spółdzielnia nie jest w stanie w ciągu kilku godzin zapewnić mieszkań wszystkim lokatorom. - Spółdzielnia dziś nie zapewni im mieszkań - słyszą dziennikarze programu "Uwaga". powiedział mówi dziennikarzom "Uwagi". Jak dodaje Tomasz Fazan, dodaje, przygotowano 40 pokoi hotelowych, z których można było skorzystać przez weekend.
− Spółdzielnia Mieszkaniowo-Budowlana "Imielin" przekonuje, że działa w sytuacji nadzwyczajnej. Tomasz Fazan, zastępca prezesa SMB "Imielin", tłumaczył w rozmowie z dziennikarzem "Uwagi", że decyzja inspektora miała charakter ustny i natychmiastowy.
− Z informacji przekazanych przez lokatorów wynika, że z noclegu w hotelu skorzystała tylko jedna osoba. Powód? Mieszkańcy nie wiedzieli, kto zabezpieczy ich dobytek, jak mają zorganizować transport i co stanie się po weekendzie.
− Sprawa budynku przy Hirszfelda 2 narastała od lat. Mieszkańcy już wcześniej alarmowali, że w bloku pojawiają się pęknięcia i że stan techniczny obiektu budzi poważny niepokój. Teraz, po decyzji o wyłączeniu budynku z użytkowania, emocje są jeszcze większe.
+ - Media trąbią o sytuacji od dwóch tygodni, a inspektor pojawił się w piątek przed południem, kiedy my nie mamy możliwości wykonania jakiegokolwiek ruchu. To jest robienie nam na złość – uważa pani Małgorzata, mieszkanka bloku.
+ Mieszkańcy zwrócili się o pomoc do burmistrza Ursynowa Roberta Kępy. - W tej chwili nie jesteśmy w stanie tej pomocy udzielić, bo ja nie mam interwencyjnych możliwości i jest to obowiązek spółdzielni – powiedział burmistrz Kępa dziennikarzom "Uwagi".
+ Z kolei Edyta Mydłowska-Krawcewicz, naczelniczka wydziału prasowego m.st. Warszawy, przekazała, że pomoc mieszkańcom to w pierwszej kolejności zadanie dzielnicy a nie ratusza.