Szczyt NATO w cieniu wojny w Iranie. Trump pyta, po co mu sojusz, Europa mówi o „partnerstwie” partnerstwie
± Europa zwiększa wydatki na obronność jak nigdy wcześniej. Ale szczyt NATO w Ankarze będzie testem czegoś więcej: czy większe pieniądze wystarczą, by utrzymać amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa. Bo Donald Trump jedzie na szczyt głęboko rozczarowany i poważnie twierdzi, że rozważa wycofanie z NATO
± Ale efektowne wydruki i komplementy nie rozładowały napięcia. Trump jedzie do Ankary rozczarowany postawą części sojuszników w sprawie wojny z Iranem. Do tego stopnia, że na początku kwietnia w rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Telegraph” zapowiedział, że poważnie rozważa wycofanie USA z Sojuszu. Wydatki na obronność części państw Sojuszu wciąż uważa za śmieszne.
± „To absurdalne, że Stany Zjednoczone nadal podążają tą jednostronną ścieżką, skoro te relacje nie opierają się na wzajemności. Oni nas nie wsparli!!!” – napisał Trump na Truth Social w czwartek 2 lipca. Do wpisu dołączył wykres słupkowy na którym widać, o ile większe są wydatki USA na obronność od takich członków Sojuszu jak Wielka Brytania, Francja, Włochy, Polska. A te są z oczywistych powodów – wielkości gospodarek – znacznie mniejsze od wydatków USA. I zawsze będą.
± Bo – jak podkreślał sam Rutte – największym wyzwaniem Sojuszu pozostaje dziś zwiększenie produkcji przemysłu obronnego. I wreszcie:
± Brytyjczycy są w bardziej skomplikowanej sytuacji politycznej. Odchodzący premier Keir Starmer bronił decyzji, by nie dołączać do pierwszych amerykańsko-izraelskich uderzeń na Iran, ale jednocześnie zgodził się, by USA korzystały z brytyjskich baz do ograniczonych działań w Iranie. Przed szczytem Londyn opublikował długo odkładany plan inwestycji obronnych: 15 mld funtów dodatkowych wydatków w ciągu czterech lat, m.in. na drony, autonomiczne systemy uzbrojenia i modernizację sił zbrojnych. Plan ma jednak słaby punkt: według Reutersa wciąż nie odpowiada w pełni na oczekiwania wojskowych, a część finansowania pozostaje niepewna.
± Włoska premier dystansowała się także od entuzjastycznych wypowiedzi Ruttego o tym, jak to państwa europejskie ostatecznie zaangażowały się we wsparcie amerykańskiej wojny w Iranie poprzez udostępnienie baz wojskowych, z których amerykańskie samoloty miały wykonać „4-5 tysięcy lotów”. Meloni podkreślała, że Włochy w żaden sposób nie brały udziału w wojnie w Iranie. Niektóre państwa europejskie, m.in. Rumunia i Wielka Brytania, zgodziły się na wsparcie logistyki.
± Priorytety MON na szczyt są szersze: utrzymanie więzi transatlantyckiej, rozwój produkcji obronnej w Europie, zdolności dalekiego rażenia i budowa rurociągów paliwowych na wschodnią flankę NATO. Kosiniak-Kamysz mówił, że Ankara ma być „szczytem wykonawczym” dla decyzji z Hagi, czyli zejściem z poziomu deklaracji o 5 proc. PKB na obronność do realnych planów, infrastruktury i zdolności. – To jest bardzo ważne, żeby poszedł mocny sygnał polityczny związany z jednością państw sojuszniczych i przygotowaniem do działań obronnych w każdej sytuacji – podkreślał szef MON podczas briefingu przed szczytem w Ankarze 28 czerwca.
± Jak w piatek 3 lipca poinformował „Wall Street Journal”, szef Pentagonu przygotowywał się w czerwcu do ogłoszenia w Brukseli kolejnych redukcji amerykańskich sił w Europie, jednak plan został wstrzymany po interwencji szefa dyplomacji USA Marka Marco Rubio.
± Ale sposób, w jaki Waszyngton ogranicza swoje zaangażowanie, zapowiada ograniczenie swojego zaangażowania, może podważać zaufanie, na którym opiera się odstraszanie. W opracowaniu eksperckim European Policy Centre Paul Taylor, wieloletni komentator spraw europejskich i transatlantyckich, obecnie ekspert EPC ds. bezpieczeństwa i polityki zagranicznej, zwraca uwagę, że planowane zwiększenie europejskich zdolności może zostać zakłócone przez „nagłe jednostronne wstrząsy ze strony Waszyngtonu, które są bardziej szokiem niż terapią”.
± Choć początkowo premier Donald Tusk przejawiał pewne skrupuły wobec wpisywania się w to, co uważał za amerykańską strategię rozbijania jedności NATO, za co został zresztą skrytykowany, dziś z kręgów rządowych nie słychać już takich wątpliwości. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz podkreśla, że priorytetem Polski jest utrzymanie i zwiększenie obecności wojsk USA. Warszawa będzie zabiegać o każdą dodatkową formę amerykańskiego zaangażowania na wschodniej flance. Także jeśli będzie ona efektem przesunięć sił z innych części Europy.
± Benedetta Berti z European Policy Centre podkreśla, że prawdziwym testem Ankary będzie nie samo potwierdzenie nowych celów finansowych, ale „przełożenie ambicji na wiarygodne i trwałe zdolności”. Oznacza to to:
± Europejscy przywódcy chcą też podczas szczytu złożyć nową deklarację finansowego wsparcia Ukrainy. Apelował o to m.in. kanclerz Niemiec Friedrich Merz podczas konferencji prasowej z Markiem Rutte w środę 1 lipca.
+ Wydatki na obronność części państw Sojuszu wciąż uważa za śmieszne.
+ Priorytety MON na szczyt są szersze:
+ Choć początkowo premier Donald Tusk przejawiał pewne skrupuły wobec wpisywania się w to, co uważał za amerykańską strategię rozbijania jedności NATO, za co został zresztą skrytykowany, dziś z kręgów rządowych nie słychać już takich wątpliwości.