Hit w Wimbledonie. Świątek kontra Radwańska. Polskie "starcie" na korcie Kompletne zaskoczenie u Igi Świątek. Wszyscy przecieraliśmy oczy
Hit w Wimbledonie. Świątek kontra Radwańska. Polskie "starcie" na korcie
± Rady odnośnie woleja też były fachowe. Bardzo drobiazgowe, począwszy od tego jak ułożyć rakietą, rakietę, a skończywszy na tym, jaką wykonać dynamikę ruchu całego ramienia. W końcu, gdy wybiła 30 minuta zajęć, Iga dłużej nie poskromiła swojej ciekawości.
± - Bo ty grasz głownie głównie forhendem, grasz więcej tą stroną - spokojnym głosem odparł trener, a zarazem pedagog.
± Po 40 minutach trzeba było, zgodnie z ustaleniem, zwrócić przepustkę na trening. Gdy opuszczałem okolice kortu, Iga już szlifowała podanie, a jej sparingpartnerem został lokalny zawodnik. Co ważne, leworęczny, wszak jej najbliższa rywalka Alexandra Eala gra właśnie z tej pozycji. Co ciekawe, Jakby ciekawostek było mało, w tym momencie z naprzeciwka nadchodziła wystrojona w elegancki strój casualowy zestaw i modne okulary w tym momencie nadchodziła właśnie Filipinka, udając się na aby rozpocząć swoje zajęcia.
Hit w Wimbledonie. Świątek kontra Radwańska. Polskie "starcie" na korcie
± Podkreślmy to jeszcze raz - tego scenariusza w ogóle nie było w planie. Absolutnie! Wszystko po pytaniu wysłannika Interii do Wimbledonu wyjaśniła Agnieszka Radwańska, gdy już pakowała rakietę do torby, zostawiwszy zostawiając na miejscu ogromną dawką dobrej energii.
± - Ja dzisiaj grałam swój trening, po nim przechodziłam tutaj tu obok kortu Igi i wszystko zrodziło się spontanicznie - promieniała "Isia", przygotowująca się do turnieju legend w parze z mającą polskie korzenie Caroline Wozniacki, a Wozniacki. Idze wydatnie pomogła w szlifie formy do jutrzejszego pojedynku w trzeciej rundzie z Filipinką Alexandrą Ealą.
± - To nie był pierwszy raz, gdy grałam razem z Igą. Kiedyś grałyśmy miałyśmy pokazówkę w Krakowie, wcześniej też grałyśmy wspólny trening, ale ciekawostką jest to, że dopiero po raz pierwszy na trawie - zaakcentowała finalistka Wimbledonu z 2012 roku.
± Treningowa gierka obu gwiazd rozpoczęła się na starcie zajęć Świątek. Ze strony "Isi" oglądaliśmy wymuskane slajsy z głębi kortu, których Iga by się nie powstydziła. - Co to było? W - w pewnym momencie krzyknęła z uśmiechem trzecia tenisistka świata, gdy slajsik odbił się na jej stronie tak, że nie zdołała przenieść piłki nad siatką.
± - Specjalne zagranie a'la Aga - odpowiedział Tomasz Moczek, który był najszczęśliwszym facetem na zajęciach. Zawsze w roli eksploatowanego sparingpartnera, a teraz mógł przyglądać się zajęciom treningowi tak samo, jak trener od przygotowania fizycznego i motorycznego Maciej Ryszczuk oraz psycholożka Daria Abramowicz.
± Po kilkunastu minutach intensywnych zagrań z obu stron, przy PESEL-u różniącym obie zawodniczki o 12 lat, Iga Świątek doceniła kunszt swojej wielkiej poprzedniczki. - Daj mi trochę przerwy - zwróciła się do Agnieszki. Schodząca z kort Agnieszka "Isia" odparła: - Ja też ledwo zipię. Na bezdechu od pięciu minut - śmiała się.
Hit w Wimbledonie. Świątek kontra Radwańska. Polskie "starcie" na korcie
+ Najpiękniejsza wypowiedź, będąca uznaniem klasy Świątek, padła jednak w tym momencie.
+ Po Radwańskiej do zadaniowej roli, na życzenie szefa, czyli trenera Francisco Roiga, wszedł Moczek, ale chodziło tylko o pokrycie pewnej strefy z jednej strony kortu. Na drugiej połowie stał Hiszpan, a Iga znów realizowała - jak poprzednim razem - koncepcję konkretnych zagrań.
+ - Bardzo dobra prędkość i spin - chwalił podopieczną szkoleniowiec, gdy Iga forhendem trafiała w różne strefy kortu.
+ Następnie dostała zadanie, aby ostrzeliwać narożnik kortu, w którym ustawiony był Roig i ze stojącej piłki posyłał jej zagrania. Iga znów bez końca "strzelała" forhendem, a raz tak przyłożyła trenerowi w okolice nerki, że aż skrzywił się z bólu. Jednak nic się nie odezwał, w gruncie rzeczy przecież chodziło mu o bicie w punkt.
+ Rady odnośnie woleja też były fachowe. Bardzo drobiazgowe, począwszy od tego jak ułożyć rakietą, a skończywszy na tym, jaką wykonać dynamikę ruchu całego ramienia. W końcu, gdy wybiła 30 minuta zajęć, Iga dłużej nie poskromiła swojej ciekawości.
+ - Dlaczego tylko forhend? - rzuciła pytanie.
+ - Bo ty grasz głownie forhendem, grasz więcej tą stroną - spokojnym głosem odparł trener, a zarazem pedagog.
+ Po 40 minutach trzeba było, zgodnie z ustaleniem, zwrócić przepustkę na trening. Gdy opuszczałem okolice kortu, Iga już szlifowała podanie, a jej sparingpartnerem został lokalny zawodnik. Co ważne, leworęczny, wszak jej najbliższa rywalka Alexandra Eala gra właśnie z tej pozycji. Co ciekawe, z naprzeciwka wystrojona w elegancki strój i modne okulary w tym momencie nadchodziła właśnie Filipinka, udając się na swoje zajęcia.