Hit w Wimbledonie. Świątek kontra Radwańska. Polskie "starcie" na korcie Kompletne zaskoczenie u Igi Świątek. Wszyscy przecieraliśmy oczy
Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej
Zmiany · 4 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry
usunięte słowa
dodane słowa
± akapit zmieniony
+ akapit dopisany
− akapit usunięty
- Nagłówek
- Treść
±Rady odnośnie woleja też były fachowe. Bardzo drobiazgowe, począwszy od tego jak ułożyć
rakietą,rakietę, a skończywszy na tym, jaką wykonać dynamikę ruchu całego ramienia. W końcu, gdy wybiła 30 minuta zajęć, Iga dłużej nie poskromiła swojej ciekawości.±- Bo ty grasz
głowniegłównie forhendem, grasz więcej tą stroną - spokojnym głosem odparł trener, a zarazem pedagog.±Po 40 minutach trzeba było, zgodnie z ustaleniem, zwrócić przepustkę na trening. Gdy opuszczałem okolice kortu, Iga już szlifowała podanie, a jej sparingpartnerem został lokalny zawodnik. Co ważne, leworęczny, wszak jej najbliższa rywalka Alexandra Eala gra właśnie z tej pozycji.
Co ciekawe,Jakby ciekawostek było mało, w tym momencie z naprzeciwka nadchodziła wystrojona w eleganckistrójcasualowy zestaw i modne okularyw tym momencie nadchodziła właśnieFilipinka,udając się naaby rozpocząć swoje zajęcia. - Treść
±Podkreślmy to jeszcze raz - tego scenariusza w ogóle nie było w planie. Absolutnie! Wszystko po pytaniu wysłannika Interii do Wimbledonu wyjaśniła Agnieszka Radwańska, gdy już pakowała rakietę do torby,
zostawiwszyzostawiając na miejscu ogromną dawką dobrej energii.±- Ja dzisiaj grałam swój trening, po nim przechodziłam
tutajtu obok kortu Igi i wszystko zrodziło się spontanicznie - promieniała "Isia", przygotowująca się do turnieju legend w parze z mającą polskie korzenie CarolineWozniacki, aWozniacki. Idze wydatnie pomogła w szlifie formy do jutrzejszego pojedynku w trzeciej rundzie z Filipinką Alexandrą Ealą.±- To nie był pierwszy raz, gdy grałam razem z Igą. Kiedyś
grałyśmymiałyśmy pokazówkę w Krakowie, wcześniej też grałyśmy wspólny trening, ale ciekawostką jest to, że dopiero po raz pierwszy na trawie - zaakcentowała finalistka Wimbledonu z 2012 roku.±Treningowa gierka obu gwiazd rozpoczęła się na starcie zajęć Świątek. Ze strony "Isi" oglądaliśmy wymuskane slajsy z głębi kortu, których Iga by się nie powstydziła. - Co to było?
W- w pewnym momencie krzyknęła z uśmiechem trzecia tenisistka świata, gdy slajsik odbił się na jej stronie tak, że nie zdołała przenieść piłki nad siatką.±- Specjalne zagranie a'la Aga - odpowiedział Tomasz Moczek, który był najszczęśliwszym facetem na zajęciach. Zawsze w roli eksploatowanego sparingpartnera, a teraz mógł przyglądać się
zajęciomtreningowi tak samo, jak trener od przygotowania fizycznego i motorycznego Maciej Ryszczuk oraz psycholożka Daria Abramowicz.±Po kilkunastu minutach intensywnych zagrań z obu stron, przy PESEL-u różniącym obie zawodniczki o 12 lat, Iga Świątek doceniła kunszt swojej wielkiej poprzedniczki. - Daj mi trochę przerwy - zwróciła się do Agnieszki. Schodząca z kort
Agnieszka"Isia" odparła: - Ja też ledwo zipię. Na bezdechu od pięciu minut - śmiała się. -
15:45–15:50 · dopisanie · 8 akapitów, 249 słów rozwiń
- Treść
+Najpiękniejsza wypowiedź, będąca uznaniem klasy Świątek, padła jednak w tym momencie.
+Po Radwańskiej do zadaniowej roli, na życzenie szefa, czyli trenera Francisco Roiga, wszedł Moczek, ale chodziło tylko o pokrycie pewnej strefy z jednej strony kortu. Na drugiej połowie stał Hiszpan, a Iga znów realizowała - jak poprzednim razem - koncepcję konkretnych zagrań.
+- Bardzo dobra prędkość i spin - chwalił podopieczną szkoleniowiec, gdy Iga forhendem trafiała w różne strefy kortu.
+Następnie dostała zadanie, aby ostrzeliwać narożnik kortu, w którym ustawiony był Roig i ze stojącej piłki posyłał jej zagrania. Iga znów bez końca "strzelała" forhendem, a raz tak przyłożyła trenerowi w okolice nerki, że aż skrzywił się z bólu. Jednak nic się nie odezwał, w gruncie rzeczy przecież chodziło mu o bicie w punkt.
+Rady odnośnie woleja też były fachowe. Bardzo drobiazgowe, począwszy od tego jak ułożyć rakietą, a skończywszy na tym, jaką wykonać dynamikę ruchu całego ramienia. W końcu, gdy wybiła 30 minuta zajęć, Iga dłużej nie poskromiła swojej ciekawości.
+- Dlaczego tylko forhend? - rzuciła pytanie.
+- Bo ty grasz głownie forhendem, grasz więcej tą stroną - spokojnym głosem odparł trener, a zarazem pedagog.
+Po 40 minutach trzeba było, zgodnie z ustaleniem, zwrócić przepustkę na trening. Gdy opuszczałem okolice kortu, Iga już szlifowała podanie, a jej sparingpartnerem został lokalny zawodnik. Co ważne, leworęczny, wszak jej najbliższa rywalka Alexandra Eala gra właśnie z tej pozycji. Co ciekawe, z naprzeciwka wystrojona w elegancki strój i modne okulary w tym momencie nadchodziła właśnie Filipinka, udając się na swoje zajęcia.