Treść
± O północy z 3 na 4 lipca rosyjskie media doniosły o wizycie Putina w „punkcie dowodzenia”. Ogłosił tam zdobycie Konstantyniwki i pogroził Zachodowi niesprecyzowana niesprecyzowaną karą za pomaganie Ukrainie. Obiecał dalszy krwawy ostrzał ukraińskich miast. Był w mundurze. W tym czasie ukraińskie drony leciały na Moskwę i Petersburg. Petersburg
± Ostatni raz Władimir Putin przebrał się w mundur i udawał wizytę na froncie jesienią, kiedy nie wypaliła rosyjsko-amerykańska operacja z 28-punktowym planem pokojowym. Zgodnie z nim Ukraina miała zostać podporządkowana Moskwie, a ograniczenia dotyczące obronność obronności miały być wprowadzone także na Polskę. Plan jednak wyciekł i został zablokowany, a Putin musiał okazać niezłomność.
± To wtedy Putin ogłosił zdobycie Kupiańska, Kupiańska i rozdał za to medale. A potem sfotografował się w Kupiańsku prezydent Ukrainy Zełenski, a Putin musiał wzywać, żeby jednak „problem Kupiańska” rozwiązać (Kupiańsk jest nadal w ukraińskich rękach). Wtedy też Putin opowiadał o gotowości do prowadzenia wojny i posuwania się naprzód, skoro metody dyplomatyczne zawodzą.
± Dlaczego teraz Putin powtarza operację à la Kupiańsk? I ryzykuje kolejną wtopę — – wszak wojskowi nie raz wprowadzili go w błąd? I dlaczego znowu mówi to samo, choć sytuacja jest inna?
± Owszem, Putin posunął się naprzód. naprzód na froncie. W Rosji narasta jednak potężny kryzys paliwowy wywołany ukraińskimi uderzeniami daleko od linii frontu. Okupowane terytoria Ukrainy przechodzą coraz bardziej pod kontrolę ukraińskich dronów, na Krymie z tego powodu obowiązuje stan wyjątkowy.
± Notowania Putina tąpnęły (w oficjalnej sondażowni, mimo że zmieniła ona w maju w na korzystny dla Putina sposób zbierania danych), danych).
± Po drugie – relację z tego „frontowego spotkania” z wojskowymi propaganda puściła praktycznie od razu – a nie ze zwyczajowym wielogodzinnym opóźnieniem. Musiał Musiało się im spieszyć. Spotkanie miało trwać godzinę.
± Do tego Putin publicznie ostrzegał, że choć przeciwnik przegrywa, to „może podjąć pewne działania sabotażowe i terrorystyczne, rozpoczynając wypady, aby potwierdzić swoje twierdzenia stanowisko o rzekomych osiągnięciach”. Wezwał wojskowych, by byli na to gotowi.
± Putin wychwalał sukces w Konstantyniwce, które który ma „strategiczne znaczenie”. Ale przyznał też, że w Konstantyniwce nadal toczą się walki („W strefie Konstantinowki nadal znajdują się cywile i należy podjąć wszelkie niezbędne działań działania w celu zapewnienia ich ewakuacji”). Wyliczy Wyliczył też, że od początku roku wojska rosyjskie wyzwoliły 133 miejscowości i przejęły kontrolę nad ponad 3000 kilometrów kwadratowych „naszej ziemi w Donbasie i Noworosji” (ukraińscy dowódcy zauważają, że to dane wyssane z palca, bo za jako zdobyte rosyjscy dowódcy zaliczają sobie miejscowości, do których wysłali oddziały szturmowe, nawet jeśli te się potem wycofały).
± Ponadto — – to dziwne w piątym roku wojny — – Putin użył sformułowania dawno już zapomnianego, że jego
± Tu musimy zauważyć, że agencje prasowe, które o tym wszystkim donosiły, przeplatały te doniesienia informacjami o kolejnym ataku dronowym Ukrainy na Moskwę, co chyba nie było zgodne z planem.
± Mimo że Putin odnotował na spotkaniu „coraz szybsze postępy jednostek i formacji Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej na całej linii frontu”, to wezwał do dalszego atakowania miast Ukrainy. Po czwartkowym ataku na Kijów brzmi to strasznie, ale i bezradnie.
± „Strefa bezpieczeństwa” nawiązuje do amerykańsko-rosyjskich koncepcji z zeszłego roku, by pomiędzy Ukrainą a Rosją wydzielić strefę buforową. W narracji Putina miała ona bronić rdzenną Rosję przed ostrzałem ukraińskim. Teraz jednak traka taka strefa za bardzo nie ma sensu, skoro Ukraińcy i tak mogą trafić w Petersburg, Moskwę, Tuapse, Orenburg czy za Ural.
± Jest to więc – przy całym okropieństwie – rozpaczliwa próba demonstrowania siły „wodza naczelnego”. Zdesperowany Putin przestaje udawać pokojowe nastawienie, jakby przestał już liczyć, że naprawdę dogada się z Trumpem – a do wyborów w Europie (w Wielkiej Brytanii, Francji, Polsce i Niemczech) i zwycięstwo zwycięstwa sił prorosyjskich, na które Moskwa liczy, zostało trochę czasu.
± Prawdziwe groźby skierowane były jednak przede wszystkim do sojuszników z Zachodu. Ukraina już wie, czego może się po Putinie spodziewać. Putin zalecił bowiem „kontynuowanie analizy”, jaki kraj i jak pomaga Ukrainie (pomoc nazywa „podżeganiem do wojny”) wojny”).
± „Analiza zaangażowania każdego z inicjatorów w kontynuowanie wojny na Ukrainie musi być kontynuowana. prowadzona. Należy przeprowadzić analizę zaangażowania każdego z nich w rzeczywiste działania bojowe. Potrzebujemy tej analizy, aby podejmować odpowiedzialne decyzje w przyszłości” – powiedział Putin na spotkaniu.
− No chyba że – jak to ujmuje teraz Putin – będzie karą dla Ukrainy za ataki na Rosję.
+ W każdym razie nie ma sensu strategicznego. Ale pasuje do przemocowej opowieści, że „winny” zasługuje na „karę”.