Story bez tytułu Trener GKM nie wytrzymał. Powiedział co myśli o Maksymie Drabiku
Pres Grupa Deweloperską Deweloperska Toruń zdemolował Bayersystem GKM Grudziądz w meczu wyjazdowym 11.kolejki 11. kolejki PGE Ekstraligi aż 54:35. Faza play-off brutalnie odjechała podopiecznym Roberta Kościechy i o czołową czwórkę może być im bardzo ciężko. Udało nam się porozmawiać ze szkoleniowcem "Gołębi" na gorąco po wysokiej porażce. - Teraz już nic nie zrobię z tym torem. trudno.
± Nawet najgorszy scenariusz dla Grudziądzan nie zakładał takiego łomotu pogromu w minioną niedzielę (5 lipca). Niemal wszyscy eksperci typowali typowali, że mecz będzie zacięty do samego końca, który końca i może ostatecznie pójść w jedną albo drugą stronę. Od połowy zawodów, to było starcie kata ze skazańcem. zawodów tak jednak nie było.
± - — Na ten moment jesteśmy słabszym zespołem od Torunia i tutaj nie ma co gadać. - rozpoczął — mówił po meczu Robert Kościecha, trener Bayersystem GKM-u Grudziądz, Robert Kościecha na gorąco po meczu derbowym. - Grudziądz. — Jeśli nie wygrywa się startów u siebie na torze, to się przegrywa mecze. Tor był normalnie przygotowany. Drużyna przyjezdna po prostu lepiej go odczytała po zdjęciu plandeki. Upadek Bastiana i defekt Wadima spowodował, spowodowały, że nas totalnie rozbiło i to wszystko - dodawał po chwili szkoleniowiec. — dodał.
± Jednym z największych rozczarowań po stronie gospodarzy był Duńczyk, Michael Jensen Jensen. Początek sezonu zdecydowanie należał do niego, choć ostatnie występy idealnie skwitowałby utwór muzyczny legendarnej nieżyjącej już wokalistki Kory z zespołu Maanam pt.: "Raz-dwa, raz-dwa". - — O formę Michaela Jepsena Jensena pytajcie jego samego. Mam nadzieję, że jego żona urodzi jutro (w poniedziałek - — przyp. red.) dziecko i będzie wszystko w porządku, to też może mieć jakiś wpływ, bo dla każdego najważniejsze jest zdrowie dziecka i to, żeby wszystko było z nim okej. w porządku. Liczę, że po narodzinach, narodzinach Michael wróci do swojej formy, do której nas przyzwyczaił. Jest bardzo ambitnym zawodnikiem - wyjawił — powiedział Kościecha.
± Forma Maksyma Drabika również pozostaje pozostawia wiele do życzenia. Widać gołym okiem, że mecze domowe mu po prostu nie wychodzą i nie ma pomysłu na to, w jakim kierunku iść, by było lepiej. 48-latek zaśmiał się, twierdząc iż twierdząc, że Drabikowi tor w Grudziądzu nie przeszkadzał w październiku ubiegłego roku przy podpisywaniu kontraktu. - — Drabik jak podpisywał z nami kontrakt w październiku, to nic nam nie mówił, że nie lubi tego toru. A teraz? A teraz na obojętnie jakim torze, gdy się nie zrobi dobrych punktów, to się go nienawidzi. Ja też jak byłem zawodnikiem, to nie lubiłem toru w Gorzowie - — stwierdził Robert Kościecha w rozmowie pomeczowej z dziennikarzami. Kościecha.
± - Teraz przed Bayersystem GKM-em Grudziądz miesięczna przerwa w rozgrywkach. — To będzie dla nas bardzo trudna miesięczna przerwa. Nie sądziłem, że w takich nastrojach będę ją spędzał. Na pewno pierwszy tydzień mam do tyłu, bo jestem takim trenerem, który kilka nocy po tej takiej porażce nie prześpi. Wszystkie ostatnie trzy mecze są dla nas bardzo ważne. Jeśli nie obronimy bonusa bonusu w Lesznie i nie wygramy pozostałych dwóch spotkań z Włókniarzem i Motorem, to nie wchodzimy do "czwórki". Realia matematyki czwórki. Matematyki się nie oszuka - ocenił kiepski stan GKM-u, trener. — powiedział Kościecha.
± Co zatem czeka w najbliższym czasie GKM? Na pewno nie są planowane żadne pracę prace nad torem położonym przy ulicy Hallera. torem. Kościecha zaznaczył jednak, że nie ominą żużlowców poważne rozmowy. - — Wymienimy całą nawierzchnię, zmienimy ścieżki i będzie okej (śmiech - — dop. red.). Teraz już nic nie możemy zrobić z tym torem. Co mogę zrobić? Trzeba być szybkim na starcie i to wszystko. Nie wygrywamy startów na twardym torze, nie wygrywamy startów na przyczepnym torze. Gdzieś trzeba musimy usiąść z zawodnikami i poważnie porozmawiać, żeby znaleźć jakieś rozwiązanie - — tłumaczył o domowej nawierzchni, szkoleniowiec.
± Na sam koniec zapytaliśmy się 48-latka o to, trenera, czy z perspektywy czasu jest zadowolony z siebie zadowolony, wychodząc do mediów wszem i wobec, mówiąc o karze, którą kary finansowej, jaką jakiś czas temu nałożył na swojego podopiecznego, Kevina Małkiewicza. Odpowiedź nie budziła żadnych wątpliwości. - — Tak. Bardzo dobra decyzja - — zakończył Robert Kościecha w rozmowie z dziennikarzami po wysoko przegranych derbach z Pres Grupą Deweloperską Toruń 35:54. Kościecha.
− Teraz przed Bayersystem GKM-em Grudziądz miesięczna przerwa w rozgrywkach najlepszej żużlowej ligi świata. 48-letni trener zapewnił, że nie tak sobie ją wyobrażał.