±Anglicy stoją przed wielką szansą na awans do czołowej czwórki imprezy. W ćwierćfinale zmierzą się nie z Brazylią, a z Norwegią, która kilka godzin wcześniej sprawiła sporą sensację. Zawodnicy Thomasa Tuchela absolutnie nie mogą jednak zlekceważyć niżej notowanych na papierze oponentów. Erling Haaland i spółka zrobią wszystko, by ich piękna historia za oceanem trwała jak najdłużej. Już teraz zapraszamy na tekstową relację na żywo do Interia Sport.
Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej
Zmiany · 2 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry
usunięte słowa
dodane słowa
± akapit zmieniony
+ akapit dopisany
− akapit usunięty
- Treść
- Treść
±Początkowo sędzia nie był zdecydowany, lecz po interwencji VAR doprowadził do euforii licznie zgromadzoną publiczność. Gwar zrobił się jeszcze większy w momencie, gdy Raul Jimenez zdobył kontaktowego gola. Meksykanie rywalizujący w liczebnej przewadze oczywiście zamierzali pójść za ciosem. Na doprowadzenie do
remisudogrywki łącznie z doliczonym czasem zostało im ponaddwadzieścia minut, ale ostatecznie obeszli się smakiem. Tak czy inaczej, waleczną postawą kupili mnóstwo serc nie tylko swoich rodaków.pół godziny gry.±
AAnglicy stoją przedsporąwielką szansą na awans do czołowej czwórki imprezy. W ćwierćfinale zmierzą się nie z Brazylią, a z Norwegią, która kilka godzin wcześniej sprawiła sporąsensacje.sensację. Zawodnicy Thomasa Tuchela absolutnie nie mogą jednak zlekceważyć niżej notowanych na papierze oponentów. Erling Haaland i spółka zrobią wszystko, by ich piękna historia za oceanem trwała jak najdłużej.+Awans do 1/8 finału, w tle prawdziwy koszmar gwiazdy. To koniec mundialu
+Końcówki nikt nie oglądał na siedząco. Zapewne podniosły się nawet osoby podziwiające spotkanie przed telewizorem. Trzy ostatnie minuty? Aż trzy rzuty rożne dla Meksyku. Finalnie ogromny wysiłek gospodarzy nie dał upragnionego trafienia. Ale i tak piłkarze w zielonych koszulkach mogli z podniesionymi głowami wrócić do swojej szatni. Waleczną postawą kupili serca rodaków oraz wielu postronnych kibiców, którzy liczyli na spore emocje. I się nie zawiedli.