Afera Zondacrypto. Szara eminencja postawiona przed sądem ABW zajmowała się BitBay już w 2018 roku. Chodziło o pranie pieniędzy. Trwa proces [UJAWNIAMY]
Afera Zondacrypto. Szara eminencja postawiona przed sądem [UJAWNIAMY]
Już cztery lata temu rozpoczął się proces dotyczący BitBay - – ujawnia OKO.press. Zarzuty usłyszeli też byli prezes i wiceprezes BitBay
± Już cztery lata temu rozpoczął się proces dotyczący BitBay. Prokuratura w 2022 r. roku postawiła przed sądem Romana Ż., który był cichym wspólnikiem Suszka – ujawnia OKO.press. Zarzuty usłyszeli też byli prezes i wiceprezes BitBay. Powód? Pranie pieniędzy i udział w grupie przestępczej
± Te informacje już wcześniej krążyły w mediach. O tym, że „pan Sylwester i pan Roman” zawsze wspólnie podejmowali decyzje — – jak równy z równym — – mówił nawet publicznie Mariusz Patrowicz, który robił z nimi interesy. Nikt jednak dotąd nie wiedział, że:
± Od tamtej pory toczyło się we Wrocławiu śledztwo zakończone postawieniem przed sądem w 2022 roku nie tylko Romana Ż., ale również osób pełniących w 2017 roku funkcje prezesa i wiceprezesa BitBay — – Halinę K. i Marka K.
± To on był głównodowodzącym procederu prania brudnych pieniędzy za pomocą spółki BitBay — – tak o Romanie Ż. mówi OKO.press prokurator Aleksander Cholewiński z Prokuratury Okręgowej w Legnicy. To prokurator Cholewiński, będąc w tamtym czasie na delegacji w Prokuraturze Regionalnej we Wrocławiu, przygotował akt oskarżenia i prowadzi tę sprawę przed Sądem Okręgowym w Katowicach od 2022 roku.
± Marek K. był zresztą już wcześniej znany opinii publicznej jako człowiek Romana Ż. w BitBay. To właśnie on o nim pisały media, że został w przeszłości skazany na osiem lat więzienia za udział w porwaniu i morderstwie biznesmena z Tychów. Marek K. miał wówczas 19 lat, udawał policjanta, żeby zwabić ofiarę do lasu. Tam zamordował ją śląski gangster Grzegorz P. pseudonim „Pokid”.
± Jak czytamy w dokumentach prokuratorskich z zupełnie innego śledztwa dotyczącego tej spółki, jeszcze w lipcu 2017 roku miesięczne obroty BitBay sięgały 100 mln zł, podczas gdy już we wrześniu tego samego roku poszybowały do poziomu nawet 30 mln zł dziennie.
± Tymczasem powodem tych problemów były masowe zgłoszenia o możliwym praniu pieniędzy za pośrednictwem BitBay. Takie zgłoszenia standardowo trafiają trafiały do banku, który prowadził konto dla BitBay. W tamtym czasie był to mBank. Pracownicy mBanku byli zresztą w związku z tym przesłuchiwani w 2018 roku przez prokuraturę i zeznali, że z powodu tak dużej liczby zgłoszeń rzeczywiście dostrzegli zagrożenie i dlatego bank wypowiedział BitBay umowę rachunku bankowego w drugiej połowie 2017 roku. mBank po prostu nie chciał mieć z tym nic wspólnego.
± Kiedy w kwietniu 2026 roku wybuchła afera Zondacrypto, jedno z najważniejszych pytań brzmiało: dlaczego nikt wcześniej nic nie zauważył? Oraz: skąd właściwie wzięły się pieniądze na założenie tej giełdy kryptowalut? Inaczej mówiąc, kto – i czy ktokolwiek ktoś – a jeśli tak, to kto – stał za Sylwestrem Suszkiem?
± I śledczy wcale nie zostawili tych pytań bez odpowiedzi. Okazuje się, że szukali ich już wiele kilka lat wcześniej. Już w pierwszym śledztwie wszczętym z zawiadomienia KNF w 2018 roku prokurator sprawdzał realne możliwości finansowe pierwszych założycieli BitBay. Co ustalił?
± Największe pakiety udziałów w spółce objęli Mateusz B. i Marek K. – po 35 proc. Obaj są powiązani z Romanem Ż. Mateusz B. to dalsza rodzina Romana Ż. Co prawda nie wykazywał on w latach 2013-2014 w PIT dochodów z pracy, ale prokuratura ustaliła, że miał środki z handlu mieszkaniami. Dlaczego nie podajemy pełnego nazwiska B.? Wyjaśniamy na końcu tekstu.
± Ż., choć formalnie ani nie zasiadał w organach BitBay, ani nie był udziałowcem, w praktyce mógł kontrolować 70 proc. udziałów BitBay za pośrednictwem Mateusza B. i Marka K.
± Te informacje TVN ujawnił jednak w 2020 roku. A pierwsze śledztwo katowickiej prokuratury trwało w latach 2018-2019. I choć prokurator wówczas znalazł pokrycie w legalnych środkach pierwszych założycieli BitBay i nie miał dowodu na to, że giełda została założona za pieniądze z przestępstw, pozostał czujny.
± Interesował się również ewentualnym praniem pieniędzy przez spółkęnie spółkę nie tyle za jej pośrednictwem, co – jak pisaliśmy – jest stosunkowo częstym zjawiskiem we wszystkich giełdach kryptowalut, ale właśnie przez nią sensu stricto. samą.
± W każdym razie obecnie sprawa nadal jest w toku. Oskarżone są 24 osoby.
± Próba — – dodajmy — – nieskuteczna, bo prokuraturze udało się zablokować te środki. Od lat leżą zamrożone na koncie bankowym do czasu wydania wyroku przez sąd. Najbliższa rozprawa zaplanowana jest na 20 lipca 2026 roku.
± Śledztwo w zupełnie innej sprawie dotyczące Romana Ż. prowadzi też obecnie Prokuratura Okręgowa w Częstochowie. Postępowanie zostało wszczęte w sierpniu 2023 roku i jest już na końcowym etapie, lada chwila również zostanie sporządzony akt oskarżenia — – dowiaduje się OKO.press.