Wypiłam kawę w polskim "Palm Beach". legendarnym hotelu nad Bałtykiem. Przed wojną odpoczywali bywali tu politycy i artyści
± Do Szpasu wybraliśmy się w czerwcu, po zaledwie kilku tygodniach od otwarcia knajpy. otwarcia. Tego dnia padało, więc stoliki na zewnątrz — choć pod markizą — nie zachęcały. Mieliśmy ze sobą dużego psa i szczerze wątpiliśmy, że obsługa pozwoli nam wejść z nim do środka tak eleganckiego miejsca. Okazało się, że nie miała z tym najmniejszego problemu. Nie dość, że zachęcili nas do wybrania sobie stolika wewnątrz, od razu przynieśli też dla Ampera miskę z wodą i nawet trochę o niego popytali.
± Była godz. 13, restauracja dopiero się otworzyła, więc w środku byliśmy sami. Przyjechaliśmy do Juraty na spacer i byliśmy ubrani w wygodne szorty oraz bluzy. Za to wnętrza restauracji są utrzymane w bardzo eleganckim stylu — dużą rolę odgrywają światło oraz przeszklenia — ale nikt nie patrzył na nas tak, jakbyśmy nie przystawali do tego miejsca. W końcu takich turystów w sezonie — wracających z plaży i zaglądających po drodze do knajp takich lokali — będzie więcej.