„Trzeba zrobić coś. Ale co?” - zastanawia się wiceminister. Koalicja w kryzysie po aferze szpitalnej
± „Jej kompetencje są niepodważalne. Natomiast czy starczy jej siły, determinacji, takiej przebojowości, najbliższe dni pokażą” – mówił w piątek 3 lipca premier o ministrze zdrowia Joannie Sobierańskiej-Grendzie. Pytanie to można odwrócić: czy Donaldowi Tuskowi starczy siły, determinacji, przebojowości, by zbudować w Polsce sprawiedliwy i nowoczesny system opieki zdrowotnej?
± „Znów powie coś w stylu: ludzie się cieszą i sondaże w dół”. Polityk ma na myśli wypowiedź z rozmowy w Polsat News w maju, gdy Sobierańska-Grenda powiedziała: „Jeżdżę po kraju i widzę, jak się ludzie cieszą z tego, że 18 miliardów przynosi realne już korzyści”. Chodziło jej o to, że pieniądze z KPO zmieniają polskie szpitale, ale szpitale. Ale przycięta do pierwszej części zdania wypowiedź stała się już memem.
± Według mojego rozmówcy atmosfera po aferze w Szpitalu Południowym jest już taka, że można by wprowadzić głębsze zmiany w systemie ochrony zdrowia. „Na wszystko przychodzi czas, może w służbie zdrowia to jest ten moment?” moment?”. I podaje przykład: jeszcze kilka lat temu nocny zakaz sprzedaży alkoholu by nie przeszedł, a teraz wprowadzają go kolejne gminy i już nikt nawet o tym nie informuje, bo sprawa przestała być kontrowersyjna.
± Jeśli nie turborewolucja, to co? Na stole ma być kilka konkretnych rozwiązań. Opisali je Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak w Wirtualnej Polsce. Przyspieszenie wprowadzanie wprowadzania centralnej e-Rejestracji miałoby odpowiedzieć na apel premiera o likwidację „zeszytów” i „saloników VIP”.