Treść
± Zaproponowany przez minister Jolantę Sobierańską-Grendę odgórny plan naprawczy dla państwowych placówek służby zdrowia – (w tym m.in. wprowadzenie limitu stawek godzinowych dla lekarzy na kontraktach oraz wymóg uzyskiwania pozwoleń od głównego pracodawcy na dyżurowanie wieloetatowe) – doczekał się pierwszych, oficjalnych konsultacji merytorycznych.
± W czwartek z szefostwem resortu rozmawiali bezpośrednio członkowie Naczelnej Izby Lekarskiej. Rady Lekarskiej (NRL). O szczegółach i wnioskach opowiedział po wyjściu dziennikarzom prezes NIL. Rady.
± - Zakończyliśmy spotkanie. Rozmawialiśmy półtorej godziny. Jesteśmy nieco rozczarowani tym, że zabrakło konkretów na temat zwiększenia dostępności do opieki zdrowotnej, na temat skrócenia kolejek i tego, jak proponowane przez panią minister rozwiązania wpłynęłyby na sytuację pacjentów w konkretnych obszarach - podsumował Łukasz Jankowski. Zaznaczył wymownie, Zaznaczył, że na spotkaniu padło "bardzo dużo słów i dużo deklaracji, a wciąż mało konkretów".
+ Jankowski wskazał jednak, że po fali silnych emocji wywołanych publikacjami o patologiach opieka zdrowotna ma przed sobą szansę na konstruktywny rozwój. Pomimo zastrzeżeń co do precyzyjności rozwiązań dla samych pacjentów, lekarze zgadzają się z rządem co do diagnozy głównego problemu.
+ - Rozmawialiśmy o patologiach, które trawią system ochrony zdrowia, i tu zgodziliśmy się, że kominy płacowe muszą zostać zlikwidowane. Pewna sprawiedliwość w systemie musi zaistnieć - przekazał prezes NRL.
+ Wyjaśnił, że z punktu widzenia środowiska, do patologii i "kominiarstwa" prowadzi przede wszystkim system przeceniania konkretnych, wyspecjalizowanych procedur z NFZ, od których prowizję na podstawie kontraktów pobierają dziś lekarze. Rada domaga się stanowczego przejścia na przejrzysty i solidnie wynagradzany system etatowy.
+ - Mówiliśmy o tym, że trzy średnie krajowe dla lekarza specjalisty to jest postulat, który pozwoliłby zachęcić lekarzy do przejścia z kontraktów na umowę o pracę. Ministerstwo podjęło się pracy nad tym, aby do takiego poziomu wynagrodzeń doprowadzić - ogłosił Łukasz Jankowski.
+ Dodał, że na czwartkowym spotkaniu nie rzucano konkretnymi stawkami (np. głośnym limitem 240 złotych na godzinę na kontrakcie). - Pani minister mówiła raczej o wskaźniku 1:20 płacy minimalnej. My uważamy, żeby nie wylać dziecka z kąpielą, że to powinno być bardzo mocno zanalizowane, żeby nie okazało się, że z systemu publicznego będą odpływać specjaliści. (...) Tego właśnie zabrakło - ocenił Jankowski, doceniając deklarację szefowej MZ, że ukrytym celem zmian w żadnym razie nie jest tzw. cicha prywatyzacja sektora publicznego.
+ Przedstawiciel Naczelnej Rady Lekarskiej przyznał, że na spotkaniu poruszono również jeden z najbardziej emocjonujących opinię publiczną tematów: propozycję obligatoryjnego narzucenia każdemu lekarzowi "podstawowego" ośrodka (szpitala zatrudniającego na co najmniej pół etatu) oraz przymusu uzyskiwania odgórnych zgód na pracę w innych.
+ - W naszej ocenie przywiązanie lekarza na pół etatu do konkretnej placówki może sprawić, że nie będzie on mógł, mówiąc wprost – i tak przekazaliśmy ministerstwu – łatać dziury kadrowe w grafikach. Na przykład w szpitalach powiatowych. To doprowadzi do trudnej sytuacji kadrowej tych szpitali - wytłumaczył bez ogródek Łukasz Jankowski.
+ Zastrzegł, że bezpieczeństwo i ostre redukowanie nadmiarowego czasu pracy to ważny postulat, ale konkretów na organizację grafików na razie zabrakło. Obie strony liczą na merytoryczny przebieg zbliżających się konsultacji. Kolejne ważne spotkanie planowane jest na wtorek 16 lipca (kiedy to na posiedzeniu zespołu trójstronnego połączą się głosy władzy, pracodawców i samorządów).
+ - Widzimy wolę ze strony Ministerstwa Zdrowia do zacieśnienia współpracy. Mowa była nawet o tym, żeby zrobić "nowe otwarcie", ponad emocjami, które są w tej chwili. To nie jest tak, że siedzieliśmy naprzeciwko siebie, każdy na swoim stanowisku i nie chcieliśmy rozmawiać. Wręcz przeciwnie, to było długie i bardzo konstruktywne spotkanie - podsumował prezes NRL.