← wróć
OKO.press 10 obserwowanych zmian

Trump dostał miliardy i znowu pokochał NATO. Ale na jak długo? Korespondencja z Ankary

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami.

Część szerszego pokrycia
Trump dostał miliardy i znowu pokochał NATO. Ale na jak długo? Korespondencja z Ankary
zobacz pełne wydarzenie →
akapit zmieniony zaobserwowano 10.07 07:41 · kopiuj link do tej zmiany

Trump dostał miliardy i znowu pokochał NATO. Ale na jak długo? Korespondencja z Ankary

Treść

± Deklaracja, art. 5, Rosja jako „długoterminowe zagrożenie”, wydatki i kontrakty wzmacniają wiarygodność odstraszania. Ale prawdziwe odstraszanie zależy od tego, czy pieniądze szybko zamienią się w zdolności: produkcję, amunicję, obronę powietrzną, drony, logistykę, mobilność wojskową. Szczyt potwierdza, że sojusznicy wzięli się do roboty.

± Fabian Zuleeg ostrzegał przed duplikacją, obroną narodowych przemysłów, brakiem wspólnej bazy przemysłowej i inflacją cen sprzętu. Więcej pieniędzy nie wystarczy, jeśli państwa będą kupować osobno, wolno i niespójnie. Potrzebny jest skok w sposobie myślenia o wspólnych zakupach i przemyśle obronnym. Tu też widać kroki naprzód.

± Dla skuteczności odstraszania kluczowe jest jednak nie tylko to, co przywódcy NATO zapiszą we wspólnej deklaracji, ale deklaracji. Istotne jest przede wszystkim to, czy Rosja uwierzy, że Sojusz ma zarówno wolę polityczną, jak i realne zdolności wojskowe, by bronić każdego centymetra swojego terytorium mówiła w przedszczytowej rozmowie z OKO.press Iana Maisuradze, ekspertka z European Policy Centre.

± Ostatecznie więc najważniejszym testem po szczycie w Ankarze będzie to, jak długo potrwa dobry humor Donalda Trumpa oraz czy Moskwa uzna, że za deklaracjami jedności stoją realna siła i gotowość do jej użycia. Europejskie wywiady wciąż ostrzegają przed możliwą eskalacją agresywnych działań bezpośrednio wobec państw NATO jeszcze tego lata. Czy szczyt odwiódł Kreml od tego planu? To się dopiero okaże.

akapit zmieniony zaobserwowano 10.07 07:31 · kopiuj link do tej zmiany

Trump dostał miliardy i znowu pokochał NATO. Ale na jak długo? Korespondencja z Ankary

Treść

± Rutte, niezwykle krytykowany za służalczość wobec Trumpa, osiągnął swój cel. Utrzymał Trumpa w orbicie NATO i wycisnął z niego nieco bardziej przychylne wobec Sojuszu wypowiedzi niż te, w których twierdził, które padały z jego ust ostatnio: o tym, że amerykańskie członkostwo w NATO jest właściwie bez sensu, a kontynuowanie go byłoby „absurdalne”. Taki wpis na Truth Social pojawił się jeszcze w czwartek 2 lipca.

± Choć za milczenie podczas jego konferencji prasowych i przytakiwanie wszystkiemu, co amerykański prezydent mówi, spotkała go też szydera. Jeden z duńskich dziennikarzy dziennikarzy, po zakończeniu szczytu szczytu, zapytał Marka Ruttego, czy ten, pomimo ciągłego potakiwania Trumpowi, także wówczas, gdy Trump mówi o aneksji Grenlandii, czy Grenlandii lub zapowiada nowe wojny handlowe, jest w stanie ocalić resztki poczucia szacunku do samego siebie. Rutte odpowiedział od rzeczy: że „docenia, gdy pochwały są zasłużone” i przekonywał, że Trumpowi należy oddać zasługi za to, że NATO jest dziś silniejsze.

± Tylko on nie uległ żądaniom prezydenta USA, by zwiększyć wydatki obronne do 5 proc. w ciągu 10 lat. Uznał, że Hiszpania jest w stanie wypełnić wszystkie, wszystkie wynikające z regionalnych planów obronnych zobowiązania względem Sojuszu przy wydatkach wydając na poziomie obronność 2 procent. proc. PKB.

± Z jego po szczytowego wystąpienia wynika, że podejście do NATO ma – jak do wszystkiego – czysto transakcyjne. Aby był zainteresowany pozostaniem w Sojuszu, musi mieć poczucie, że mu się to się opłaca. Czasem za to w przypływie dobrego humoru zaproponuje innym coś, co później może się okazać obietnicą bez pokrycia.

± Szczyt Mimo wszystko szczyt w Ankarze był udany, ale można uznać za udany. Ale nie dlatego, że rozwiązał wszystkie problemy NATO, lecz dlatego, że pokazał, że Sojusz się adaptuje, a Europa i Kanada zaczynają realnie przejmować większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo — wskazywali eksperci zaproszeni do udziału w poszczytowym seminarium European Policy Centre: bezpieczeństwo.

± I bynajmniej nie chodzi o filar UE w NATO, ale szerzej: Europę, Wielką Brytanię, Turcję, Norwegię, Islandię oraz Kanadę. Europejczycy przyjechali na szczyt nie tylko z deklaracjami, ale też z konkretnymi pieniędzmi, zamówieniami i zdolnościami, a Trump zobaczył, to co chciał zobaczyć.

+ Choć za milczenie podczas jego konferencji prasowych i przytakiwanie wszystkiemu, co amerykański prezydent mówi, spotkała go też publiczna szydera.

+ Zdaniem ekspertów zaproszonych do udziału w poszczytowym seminarium European Policy Centre:

+ Trump zobaczył to, co chciał zobaczyć.

akapit usunięty zaobserwowano 10.07 07:21 · kopiuj link do tej zmiany

Trump dostał miliardy i znowu pokochał NATO. Ale na jak długo? Korespondencja z Ankary

Treść

− Lockheed Martin i niemiecki Rheinmetall podpisały porozumienie o pierwszej poza USA produkcji pocisków ATACMS.

− Polska Grupa Zbrojeniowa i amerykański Anduril ogłosiły współpracę przy produkcji pocisków rakietowych Barracuda 500M.

− Polska, USA, Niemcy, Szwecja i Holandia porozumiały się w sprawie budowy europejskich zdolności serwisowania rakiet PAC-3 do systemów Patriot.

− Sojusz ma też pozyskać do pięciu amerykańskich bezzałogowych samolotów rozpoznawczych Triton produkcji Northrop Grumman, które pozwalają prowadzić długotrwałą obserwację dużych obszarów morskich, m.in. w Arktyce.

akapit zmieniony zaobserwowano 10.07 07:11 · kopiuj link do tej zmiany

Trump dostał miliardy i znowu pokochał NATO. Ale na jak długo? Korespondencja z Ankary

Treść

± Tuż przed szczytem doszło też do kolejnej fali zatrzymań dziennikarzy w Turcji. dziennikarzy. Według Komitetu Ochrony Dziennikarzy (CPJ) między 23 czerwca a 7 lipca tureckie służby zatrzymały co najmniej 11 przedstawicieli mediów. Część zatrzymań miała miejsce podczas szerokich operacji policyjnych prowadzonych przed szczytem NATO.

± To właśnie w takiej scenerii — między pokazem perfekcyjnej organizacji i wielkiej dyplomacji a przypomnieniami o autorytarnym charakterze tureckiej władzy — przywódcy 32 państw NATO spotkali się, by wysłać w świat przede wszystkim jeden komunikat: Sojusz pozostaje zjednoczony. Temat łamania praw człowieka w Turcji, czy — ku niezadowoleniu premiera Grecji Kyriakosa Mitsotakisa — nierozwiązanego sporu z Turcją o wody terytorialne na Morzu Egejskim, nie został zaadresowany.

akapit zmieniony akapit usunięty zaobserwowano 10.07 05:41 · kopiuj link do tej zmiany

Trump dostał miliardy i znowu pokochał NATO. Ale na jak długo? Korespondencja z Ankary

Treść

± Ankara sprząta po szczycie NATO. Z ulic znikają rzędy specjalnie na ten cel wyprodukowanych niebieskich barierek z logiem Sojuszu. Z fasady hotelu Marriott znika gigantyczna flaga Stanów Zjednoczonych. W okolice pałacu prezydenckiego Beştepe, gdzie odbywał się szczyt, wraca normalny ruch, a mieszkańcy stolicy znów mogą korzystać z zamkniętej na czas szczytu stacji metra.

± Europejscy przywódcy wyjechali z Ankary z nietypowymi pamiątkami podarowanymi im przez prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdoğana rewolwerami z wygrawerowanymi nazwiskami i ostrą amunicją. Jak ujawnił Wall „Wall Street Journal, Journal”, każdy z obdarowanych otrzymał także specjalny dokument zwalniający broń z kontroli eksportowej.

± Pierwszego wieczoru przywódcy zostali po sułtańsku przyjęci na kolacji w pałacu przez Erdoğana i jego żonę. Z tego wieczoru media społecznościowe obiegł widok, jak prezydent Francji Emmanuel Macron chce na powitanie pocałować Emine Erdoğan w rękę, ale ta – nie zważając na konsternację prezydenta Francji – zabiera rękę. dłoń. Część komentatorów tłumaczyła to przestrzeganiem przez nią konserwatywnych zasad dotyczących kontaktu fizycznego między kobietami i mężczyznami. Część z lubością pisała o „upokorzeniu” Macrona.

± Imponująco wyglądała też organizacja szczytu z perspektywy dziennikarzy. Szczyt odbył się w gigantycznym i bardzo reprezentacyjnym kompleksie prezydenckim wybudowanym przez Erdoğana. Żeby wnętrza trzymały się kupy kolorystycznie, w wielu pomieszczeniach kompleksu wykładziny wymieniono na niebieskie.

± Choć granica między jednymi jednymi, a drugimi drugimi, może być bardzo płynna. Przekonałam się o tym, relacjonując w 2023 roku wybory prezydenckie w Turcji.

± Tuż przed szczytem doszło też do kolejnej fali zatrzymań dziennikarzy. dziennikarzy w Turcji. Według Komitetu Ochrony Dziennikarzy (CPJ) między 23 czerwca a 7 lipca tureckie służby zatrzymały co najmniej 11 przedstawicieli mediów. Część zatrzymań miała miejsce podczas szerokich operacji policyjnych prowadzonych przed szczytem NATO.

± To właśnie w takiej scenerii między pokazem perfekcyjnej organizacji i wielkiej dyplomacji a przypomnieniami o autorytarnym charakterze tureckiej władzy przywódcy 32 państw NATO spotkali się, by wysłać w świat przede wszystkim jeden komunikat: Sojusz pozostaje zjednoczony. Temat łamania praw człowieka w Turcji, czy — ku niezadowoleniu premiera Grecji Kyriakosa Mitsotakisa — nierozwiązanego sporu o wody terytorialne na Morzu Egejskim, nie został zaadresowany.

± Przywódcy W deklaracji przywódcy potwierdzają też „niezachwiane zaangażowanie na rzecz naszej zbiorowej obrony zgodnie z art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego oraz na rzecz więzi transatlantyckiej”.

± Entuzjastycznie o szczycie wypowiedział się też Donald Trump. „Spędziliśmy tu wspaniały czas i myślę, że odnieśliśmy wielki sukces” – powiedział. Ale podczas konferencji zamykającej szczyt Trump nie zająknął się ani o obowiązywaniu artykułu 5, ani o „żelaznym przywiązaniu USA” do zasady kolektywnej obrony.

± Bez komentarza zostały też jego niejasne wypowiedzi dotyczące przyszłości amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Tuż przed szczytem, podczas spotkania z dziennikarzami, Trump znów zasugerował, że USA mogłyby wycofać swoje wojska z Europy.

± Gdy podczas konferencji zamykającej szczyt Trump mówił o „niesamowitej jedności”, która rzekomo panowała na sali, nie mówił o miał na myśli obowiązywaniu artykułu 5. Mówił o porozumieniu dotyczącym zwiększenia wydatków obronnych przez Europejczyków z 2 do 5 procent PKB. Zachwycał się tym, że jeszcze w zeszłym roku część sojuszników twierdziła, że „to się nie da”, a obecnie – według Trumpa – wszyscy są zachwyceni „historyczną zmianą”, która – żeby nie było wątpliwości: dzięki niemu – zachodzi w Sojuszu.

± Sekretarz Generalny Sojuszu Mark Rutte z zapałem podkreślał na konferencjach prasowych „efekt Trumpa” i „miliardy Trumpa”, chwaląc dynamiczny wzrost wydatków sojuszników na obronę. obronę i przypisując go „amerykańskiej presji”.

± Wiele mediów opisuje ten plan Marka Ruttego na szczyt jako sprytny. „sprytny”. Opierał się on bowiem na idei przemówienia do Trumpa jednym z dwóch języków, które ten rozumie najlepiej: językiem korzyści. Jeśli bowiem czegoś od Trumpa chcesz, a nie jesteś w stanie mówić językiem To, obok języka siły, język korzyści to jedyna szansa na przyciągnięcie jego uwagi. droga do porozumienia z amerykańskim prezydentem.

± Mimo to chwilowa emocja Trumpa wobec sojuszników poprawiła się na tyle, że podczas konferencji zamykającej szczyt określił ich nawet mianem „dobrych ludzi”. Nieco umniejszył też ciężar wcześniejszych oskarżeń o brak lojalności w sprawie Iranu. Pytany o tę kwestię, zamiast rzucanych wcześniej oskarżeń o nielojalność i brak wdzięczności, stwierdził, że „mieli po prostu zły moment”.

± Tylko on nie uległ żądaniom Trumpa, prezydenta USA, by zwiększyć wydatki obronne do 5 proc. w ciągu 10 lat. Uznał, że Hiszpania jest w stanie bez problemu wypełnić wszystkie wszystkie, wynikające z regionalnych planów obronnych zobowiązania względem Sojuszu przy wydatkach na poziomie 2 procent.

± Poza tym swoją polityką migracyjną uderza w sam rdzeń przekazu ideologicznego całego obozu MAGA: że śmiertelnym zagrożeniem dla naszej kultury i cywilizacji jest właśnie migracja. A co, jeśli się okaże, że rzekomo »zalana« setkami tysięcy migrantów Hiszpania po takim kroku się nie zawali, a może nawet odnotuje korzyści?

± Z jego po szczytowego wystąpienia wynika, że podejście do NATO ma – jak do wszystkiego – czysto transakcyjne. Aby był zainteresowany pozostaniem w Sojuszu, musi mieć poczucie, że mu się to opłaca. Czasem za to w przypływie dobrego humoru zaproponuje innym coś, co niekoniecznie uda później może się potem zrealizować. okazać obietnicą bez pokrycia.

± Wygląda więc na to, że na szczycie nie poruszono tematów trudnych: nie dowiedzieliśmy się niczego na temat planowanych zmian amerykańskiej obecności wojskowej w Europie Europie, ani nie usłyszeliśmy zapewnień, że ewentualne wycofywanie amerykańskich zdolności z kontynentu będzie robione w taki sposób, by nie sabotować europejskiego odstraszania.

± To, że deklaracja ze szczytu wspomina Rosję jako długoterminowe zagrożenie dla Sojuszu, także nie znalazło potwierdzenia w słowach Trumpa po szczycie. Administracja Trumpa zaakceptowała ten zapis w ramach szerszego kompromisu: Europa bierze na siebie większy ciężar finansowy, a USA podpisują się pod wspólną oceną zagrożeń.

± I bynajmniej nie chodzi o filar UE w NATO, ale szerzej: Europę, Wielką Brytanię, Turcję, Norwegię, Islandię oraz Kanadę. Europejczycy przyjechali na szczyt nie tylko z deklaracjami, ale też z konkretnymi pieniędzmi, zamówieniami i zdolnościami. zdolnościami, a Trump zobaczył, to co chciał zobaczyć.

± Deklaracja, art. 5, Rosja jako „długoterminowe zagrożenie”, wydatki i kontrakty wzmacniają wiarygodność odstraszania. Ale eksperci podkreślają, że prawdziwe odstraszanie zależy od tego, czy pieniądze szybko zamienią się w zdolności: produkcję, amunicję, obronę powietrzną, drony, logistykę, mobilność wojskową.

± Szczyt w Ankarze nie usunął więc jednak podstawowych niejasności towarzyszących relacjom transatlantyckim. Pokazał jednak kierunek: mniej europejskiego oglądania się i czekania na decyzje Waszyngtonu, więcej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo. to kierunek.

± Dla skuteczności odstraszania kluczowe jest nie tylko to, co przywódcy NATO zapiszą we wspólnej deklaracji, ale przede wszystkim to, czy Rosja uwierzy, że Sojusz ma zarówno wolę polityczną, jak i realne zdolności wojskowe, by bronić każdego centymetra swojego terytorium. terytorium – mówiła w przedszczytowej rozmowie z OKO.press Iana Maisuradze, ekspertka z European Policy Centre.

− „Atak na jednego z nas jest atakiem na wszystkich” – czytamy.

− Tymczasem Kreml nie odniósł się jeszcze do ustaleń szczytu.

+ Choć za milczenie podczas jego konferencji prasowych i przytakiwanie wszystkiemu, co amerykański prezydent mówi, spotkała go też szydera. Jeden z duńskich dziennikarzy po zakończeniu szczytu zapytał Marka Ruttego, czy ten, pomimo ciągłego potakiwania Trumpowi, także wówczas, gdy Trump mówi o aneksji Grenlandii, czy zapowiada nowe wojny handlowe, jest w stanie ocalić resztki poczucia szacunku do samego siebie. Rutte odpowiedział od rzeczy: że „docenia, gdy pochwały są zasłużone” i przekonywał, że Trumpowi należy oddać zasługi za to, że NATO jest dziś silniejsze.

+ Produkcja Patriotów w Ukrainie? Zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce? Czas pokaże, co z tego wyniknie.

+ Tymczasem w reakcji na szczyt Kreml z kilkunastogodzinnym opóźnieniem zmienił narrację — pisze w OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk. Początkowo rosyjska propaganda bagatelizowała ustalenia z Ankary i kpiła z Ukrainy. Nowe wytyczne przyszły 9 lipca rano. Brzmiały: „NATO to wróg”, a Trump „się myli”.

+ „Sam akt ogłoszenia kogoś przeciwnikiem jest w istocie aktem agresji” – mówił rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, odnosząc się do deklaracji przywódców NATO, w której Rosję nazwano długoterminowym zagrożeniem dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego.

+ Pieskow przekonywał, że nie jest to dla Moskwy zaskoczenie, bo — według Kremla — NATO od początku było „instrumentem stworzonym do konfrontacji” z Rosją. W odpowiedzi na zapowiedzi wzmacniania zdolności obronnych Sojuszu i zwiększania wydatków wojskowych państw europejskich stwierdził, że Rosja musi „być silna, pewna siebie i kontynuować swoją konsekwentną politykę”.

+ Na zapowiedź przekazania Ukrainie licencji na produkcję rakiet do systemu Patriot rosyjska propaganda najpierw reagowała kpinami. „Nie dali rakiet, kazali samemu sobie produkować” – relacjonuje Jędrzejczyk. Następnego dnia Pieskow zapewniał już jednak, że rosyjskie władze „wiedzą dokładnie, co robić”, aby chronić swoje interesy.

+ Moskwa musiała też przyznać, że zmienia się podejście USA. Pieskow mówił o „pewnych błędnych przekonaniach” administracji Trumpa, że presja militarna może ułatwić zakończenie wojny. Jednocześnie Kreml nadal podkreśla, że liczy na „konstruktywny dialog” Putina z Trumpem.

+ Ostatecznie więc najważniejszym testem po szczycie w Ankarze będzie to, jak długo potrwa dobry humor Donalda Trumpa oraz czy Moskwa uzna, że za deklaracjami jedności stoją realna siła i gotowość do jej użycia. Europejskie wywiady wciąż ostrzegają przed możliwą eskalacją agresywnych działań bezpośrednio wobec państw NATO jeszcze tego lata.

akapit zmieniony akapit usunięty zaobserwowano 09.07 19:01 · kopiuj link do tej zmiany

Trump dostał miliardy i znowu pokochał NATO. Ale na jak długo? Korespondencja z Ankary

Treść

± Ankara sprząta po szczycie NATO. Z ulic znikają rzędy specjalnie na ten cel wyprodukowanych niebieskich barierek z logiem Sojuszu. Z fasady hotelu Marriott znika gigantyczna flaga Stanów Zjednoczonych. W okolice pałacu prezydenckiego Beştepe, gdzie odbywał się szczyt, wraca normalny ruch, a mieszkańcy stolicy znów mogą korzystać z zamkniętej na czas szczytu stacji metra.

± Europejscy przywódcy wyjechali z Ankary z nietypowymi pamiątkami podarowanymi im przez prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdoğana rewolwerami z wygrawerowanymi nazwiskami i ostrą amunicją. Jak ujawnił „Wall Wall Street Journal”, Journal, każdy z obdarowanych otrzymał także specjalny dokument zwalniający broń z kontroli eksportowej.

± Pierwszego wieczoru przywódcy zostali po sułtańsku przyjęci na kolacji w pałacu przez Erdoğana i jego żonę. Z tego wieczoru media społecznościowe obiegł widok, jak prezydent Francji Emmanuel Macron chce na powitanie pocałować Emine Erdoğan w rękę, ale ta – nie zważając na konsternację prezydenta Francji – zabiera dłoń. rękę. Część komentatorów tłumaczyła to przestrzeganiem przez nią konserwatywnych zasad dotyczących kontaktu fizycznego między kobietami i mężczyznami. Część z lubością pisała o „upokorzeniu” Macrona.

± Imponująco wyglądała też organizacja szczytu z perspektywy dziennikarzy. Szczyt odbył się w gigantycznym i bardzo reprezentacyjnym kompleksie prezydenckim wybudowanym przez Erdoğana. Żeby wnętrza trzymały się kupy kolorystycznie, w wielu pomieszczeniach kompleksu wykładziny wymieniono na niebieskie.

± Choć granica między jednymi, jednymi a drugimi, drugimi może być bardzo płynna. Przekonałam się o tym, relacjonując w 2023 roku wybory prezydenckie w Turcji.

± Tuż przed szczytem doszło też do kolejnej fali zatrzymań dziennikarzy w Turcji. dziennikarzy. Według Komitetu Ochrony Dziennikarzy (CPJ) między 23 czerwca a 7 lipca tureckie służby zatrzymały co najmniej 11 przedstawicieli mediów. Część zatrzymań miała miejsce podczas szerokich operacji policyjnych prowadzonych przed szczytem NATO.

± To właśnie w takiej scenerii między pokazem perfekcyjnej organizacji i wielkiej dyplomacji a przypomnieniami o autorytarnym charakterze tureckiej władzy przywódcy 32 państw NATO spotkali się, by wysłać w świat przede wszystkim jeden komunikat: Sojusz pozostaje zjednoczony. Temat łamania praw człowieka w Turcji, czy — ku niezadowoleniu premiera Grecji Kyriakosa Mitsotakisa — nierozwiązanego sporu o wody terytorialne na Morzu Egejskim, nie został zaadresowany.

± W deklaracji przywódcy Przywódcy potwierdzają też „niezachwiane zaangażowanie na rzecz naszej zbiorowej obrony zgodnie z art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego oraz na rzecz więzi transatlantyckiej”.

± Entuzjastycznie o szczycie wypowiedział się też Donald Trump. „Spędziliśmy tu wspaniały czas i myślę, że odnieśliśmy wielki sukces” – powiedział. Ale podczas konferencji zamykającej szczyt Trump nie zająknął się ani o obowiązywaniu artykułu 5, ani o „żelaznym przywiązaniu USA” do zasady kolektywnej obrony.

± Bez komentarza zostały też jego niejasne wypowiedzi dotyczące przyszłości amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Tuż przed szczytem, podczas spotkania z dziennikarzami, Trump znów zasugerował, że USA mogłyby wycofać swoje wojska z Europy.

± Gdy podczas konferencji zamykającej szczyt Trump mówił o „niesamowitej jedności”, która rzekomo panowała na sali, nie miał na myśli mówił o obowiązywaniu artykułu 5. Mówił o porozumieniu dotyczącym zwiększenia wydatków obronnych przez Europejczyków z 2 do 5 procent PKB. Zachwycał się tym, że jeszcze w zeszłym roku część sojuszników twierdziła, że „to się nie da”, a obecnie – według Trumpa – wszyscy są zachwyceni „historyczną zmianą”, która – żeby nie było wątpliwości: dzięki niemu – zachodzi w Sojuszu.

± Sekretarz Generalny Sojuszu Mark Rutte z zapałem podkreślał na konferencjach prasowych „efekt Trumpa” i „miliardy Trumpa”, chwaląc dynamiczny wzrost wydatków sojuszników na obronę i przypisując go „amerykańskiej presji”. obronę.

± Wiele mediów opisuje ten plan Marka Ruttego na szczyt jako „sprytny”. sprytny. Opierał się on bowiem na idei przemówienia do Trumpa jednym z dwóch języków, które ten rozumie najlepiej: językiem korzyści. To, obok języka Jeśli bowiem czegoś od Trumpa chcesz, a nie jesteś w stanie mówić językiem siły, język korzyści to jedyna droga do porozumienia z amerykańskim prezydentem. szansa na przyciągnięcie jego uwagi.

± Mimo to chwilowa emocja Trumpa wobec sojuszników poprawiła się na tyle, że podczas konferencji zamykającej szczyt określił ich nawet mianem „dobrych ludzi”. Nieco umniejszył też ciężar wcześniejszych oskarżeń o brak lojalności w sprawie Iranu. Pytany o tę kwestię, zamiast rzucanych wcześniej oskarżeń o nielojalność i brak wdzięczności, stwierdził, że „mieli po prostu zły moment”.

± Tylko on nie uległ żądaniom prezydenta USA, Trumpa, by zwiększyć wydatki obronne do 5 proc. w ciągu 10 lat. Uznał, że Hiszpania jest w stanie bez problemu wypełnić wszystkie, wszystkie wynikające z regionalnych planów obronnych zobowiązania względem Sojuszu przy wydatkach na poziomie 2 procent.

± Poza tym swoją polityką migracyjną uderza w sam rdzeń przekazu ideologicznego całego obozu MAGA: że śmiertelnym zagrożeniem dla naszej kultury i cywilizacji jest właśnie migracja. A co, jeśli się okaże, że rzekomo »zalana« setkami tysięcy migrantów Hiszpania po takim kroku się nie zawali, a może nawet odnotuje korzyści?

± Z jego po szczytowego wystąpienia wynika, że podejście do NATO ma – jak do wszystkiego – czysto transakcyjne. Aby był zainteresowany pozostaniem w Sojuszu, musi mieć poczucie, że mu się to opłaca. Czasem za to w przypływie dobrego humoru zaproponuje innym coś, co później może niekoniecznie uda się okazać obietnicą bez pokrycia. potem zrealizować.

± Wygląda więc na to, że na szczycie nie poruszono tematów trudnych: nie dowiedzieliśmy się niczego na temat planowanych zmian amerykańskiej obecności wojskowej w Europie, Europie ani nie usłyszeliśmy zapewnień, że ewentualne wycofywanie amerykańskich zdolności z kontynentu będzie robione w taki sposób, by nie sabotować europejskiego odstraszania.

± To, że deklaracja ze szczytu wspomina Rosję jako długoterminowe zagrożenie dla Sojuszu, także nie znalazło potwierdzenia w słowach Trumpa po szczycie. Administracja Trumpa zaakceptowała ten zapis w ramach szerszego kompromisu: Europa bierze na siebie większy ciężar finansowy, a USA podpisują się pod wspólną oceną zagrożeń.

± I bynajmniej nie chodzi o filar UE w NATO, ale szerzej: Europę, Wielką Brytanię, Turcję, Norwegię, Islandię oraz Kanadę. Europejczycy przyjechali na szczyt nie tylko z deklaracjami, ale też z konkretnymi pieniędzmi, zamówieniami i zdolnościami, a Trump zobaczył, to co chciał zobaczyć. zdolnościami.

± Deklaracja, art. 5, Rosja jako „długoterminowe zagrożenie”, wydatki i kontrakty wzmacniają wiarygodność odstraszania. Ale eksperci podkreślają, że prawdziwe odstraszanie zależy od tego, czy pieniądze szybko zamienią się w zdolności: produkcję, amunicję, obronę powietrzną, drony, logistykę, mobilność wojskową.

± Szczyt w Ankarze nie usunął jednak więc podstawowych niejasności towarzyszących relacjom transatlantyckim. Pokazał jednak kierunek: mniej europejskiego oglądania się i czekania na decyzje Waszyngtonu, więcej odpowiedzialności za to kierunek. własne bezpieczeństwo.

± Dla skuteczności odstraszania kluczowe jest nie tylko to, co przywódcy NATO zapiszą we wspólnej deklaracji, ale przede wszystkim to, czy Rosja uwierzy, że Sojusz ma zarówno wolę polityczną, jak i realne zdolności wojskowe, by bronić każdego centymetra swojego terytorium – mówiła w przedszczytowej rozmowie z OKO.press Iana Maisuradze, ekspertka z European Policy Centre. terytorium.

− Choć za milczenie podczas jego konferencji prasowych i przytakiwanie wszystkiemu, co amerykański prezydent mówi, spotkała go też szydera. Jeden z duńskich dziennikarzy po zakończeniu szczytu zapytał Marka Ruttego, czy ten, pomimo ciągłego potakiwania Trumpowi, także wówczas, gdy Trump mówi o aneksji Grenlandii, czy zapowiada nowe wojny handlowe, jest w stanie ocalić resztki poczucia szacunku do samego siebie. Rutte odpowiedział od rzeczy: że „docenia, gdy pochwały są zasłużone” i przekonywał, że Trumpowi należy oddać zasługi za to, że NATO jest dziś silniejsze.

− Produkcja Patriotów w Ukrainie? Zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce? Czas pokaże, co z tego wyniknie.

− Tymczasem w reakcji na szczyt Kreml z kilkunastogodzinnym opóźnieniem zmienił narrację — pisze w OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk. Początkowo rosyjska propaganda bagatelizowała ustalenia z Ankary i kpiła z Ukrainy. Nowe wytyczne przyszły 9 lipca rano. Brzmiały: „NATO to wróg”, a Trump „się myli”.

− „Sam akt ogłoszenia kogoś przeciwnikiem jest w istocie aktem agresji” – mówił rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, odnosząc się do deklaracji przywódców NATO, w której Rosję nazwano długoterminowym zagrożeniem dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego.

− Pieskow przekonywał, że nie jest to dla Moskwy zaskoczenie, bo — według Kremla — NATO od początku było „instrumentem stworzonym do konfrontacji” z Rosją. W odpowiedzi na zapowiedzi wzmacniania zdolności obronnych Sojuszu i zwiększania wydatków wojskowych państw europejskich stwierdził, że Rosja musi „być silna, pewna siebie i kontynuować swoją konsekwentną politykę”.

− Na zapowiedź przekazania Ukrainie licencji na produkcję rakiet do systemu Patriot rosyjska propaganda najpierw reagowała kpinami. „Nie dali rakiet, kazali samemu sobie produkować” – relacjonuje Jędrzejczyk. Następnego dnia Pieskow zapewniał już jednak, że rosyjskie władze „wiedzą dokładnie, co robić”, aby chronić swoje interesy.

− Moskwa musiała też przyznać, że zmienia się podejście USA. Pieskow mówił o „pewnych błędnych przekonaniach” administracji Trumpa, że presja militarna może ułatwić zakończenie wojny. Jednocześnie Kreml nadal podkreśla, że liczy na „konstruktywny dialog” Putina z Trumpem.

− Ostatecznie więc najważniejszym testem po szczycie w Ankarze będzie to, jak długo potrwa dobry humor Donalda Trumpa oraz czy Moskwa uzna, że za deklaracjami jedności stoją realna siła i gotowość do jej użycia. Europejskie wywiady wciąż ostrzegają przed możliwą eskalacją agresywnych działań bezpośrednio wobec państw NATO jeszcze tego lata.

+ „Atak na jednego z nas jest atakiem na wszystkich” – czytamy.

+ Tymczasem Kreml nie odniósł się jeszcze do ustaleń szczytu.

akapit zmieniony zaobserwowano 09.07 17:51 · kopiuj link do tej zmiany

Trump dostał miliardy i znowu pokochał NATO. Ale na jak długo? Korespondencja z Ankary

Treść

± Tylko on nie uległ żądaniom Trumpa, prezydenta USA, by zwiększyć wydatki obronne do 5 proc. w ciągu 10 lat. Uznał, że Hiszpania jest w stanie bez problemu wypełnić wszystkie wszystkie, wynikające z regionalnych planów obronnych zobowiązania względem Sojuszu przy wydatkach na poziomie 2 procent.

± Poza tym swoją polityką migracyjną uderza w sam rdzeń przekazu ideologicznego całego obozu MAGA: że śmiertelnym zagrożeniem dla naszej kultury i cywilizacji jest właśnie migracja. A co, jeśli się okaże, że rzekomo »zalana« setkami tysięcy migrantów Hiszpania po takim kroku się nie zawali, a może nawet odnotuje korzyści?

± Z jego po szczytowego wystąpienia wynika, że podejście do NATO ma – jak do wszystkiego – czysto transakcyjne. Aby był zainteresowany pozostaniem w Sojuszu, musi mieć poczucie, że mu się to opłaca. Czasem za to w przypływie dobrego humoru zaproponuje innym coś, co niekoniecznie uda później może się potem zrealizować. okazać obietnicą bez pokrycia.

± Wygląda więc na to, że na szczycie nie poruszono tematów trudnych: nie dowiedzieliśmy się niczego na temat planowanych zmian amerykańskiej obecności wojskowej w Europie Europie, ani nie usłyszeliśmy zapewnień, że ewentualne wycofywanie amerykańskich zdolności z kontynentu będzie robione w taki sposób, by nie sabotować europejskiego odstraszania.

± To, że deklaracja ze szczytu wspomina Rosję jako długoterminowe zagrożenie dla Sojuszu, także nie znalazło potwierdzenia w słowach Trumpa po szczycie. Administracja Trumpa zaakceptowała ten zapis w ramach szerszego kompromisu: Europa bierze na siebie większy ciężar finansowy, a USA podpisują się pod wspólną oceną zagrożeń.

± I bynajmniej nie chodzi o filar UE w NATO, ale szerzej: Europę, Wielką Brytanię, Turcję, Norwegię, Islandię oraz Kanadę. Europejczycy przyjechali na szczyt nie tylko z deklaracjami, ale też z konkretnymi pieniędzmi, zamówieniami i zdolnościami. zdolnościami, a Trump zobaczył, to co chciał zobaczyć.

± Deklaracja, art. 5, Rosja jako „długoterminowe zagrożenie”, wydatki i kontrakty wzmacniają wiarygodność odstraszania. Ale eksperci podkreślają, że prawdziwe odstraszanie zależy od tego, czy pieniądze szybko zamienią się w zdolności: produkcję, amunicję, obronę powietrzną, drony, logistykę, mobilność wojskową.

± Szczyt w Ankarze nie usunął więc jednak podstawowych niejasności towarzyszących relacjom transatlantyckim. Pokazał jednak kierunek: mniej europejskiego oglądania się i czekania na decyzje Waszyngtonu, więcej odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo. to kierunek.

± Dla skuteczności odstraszania kluczowe jest nie tylko to, co przywódcy NATO zapiszą we wspólnej deklaracji, ale przede wszystkim to, czy Rosja uwierzy, że Sojusz ma zarówno wolę polityczną, jak i realne zdolności wojskowe, by bronić każdego centymetra swojego terytorium. terytorium – mówiła w przedszczytowej rozmowie z OKO.press Iana Maisuradze, ekspertka z European Policy Centre.

+ Produkcja Patriotów w Ukrainie? Zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce? Czas pokaże, co z tego wyniknie.

+ Ostatecznie więc najważniejszym testem po szczycie w Ankarze będzie to, jak długo potrwa dobry humor Donalda Trumpa oraz czy Moskwa uzna, że za deklaracjami jedności stoją realna siła i gotowość do jej użycia. Europejskie wywiady wciąż ostrzegają przed możliwą eskalacją agresywnych działań bezpośrednio wobec państw NATO jeszcze tego lata.

akapit zmieniony zaobserwowano 09.07 17:41 · kopiuj link do tej zmiany

Trump dostał miliardy i znowu pokochał NATO. Ale na jak długo? Korespondencja z Ankary

Treść

± Entuzjastycznie o szczycie wypowiedział się też Donald Trump. „Spędziliśmy tu wspaniały czas i myślę, że odnieśliśmy wielki sukces” – powiedział. Ale podczas konferencji zamykającej szczyt Trump nie zająknął się ani o obowiązywaniu artykułu 5, ani o „żelaznym przywiązaniu USA” do zasady kolektywnej obrony.

± Bez komentarza zostały też jego niejasne wypowiedzi dotyczące przyszłości amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Tuż przed szczytem, podczas spotkania z dziennikarzami, Trump znów zasugerował, że USA mogłyby wycofać swoje wojska z Europy.

± Gdy podczas konferencji zamykającej szczyt Trump mówił o „niesamowitej jedności”, która rzekomo panowała na sali, nie mówił o miał na myśli obowiązywaniu artykułu 5. Mówił o porozumieniu dotyczącym zwiększenia wydatków obronnych przez Europejczyków z 2 do 5 procent PKB. Zachwycał się tym, że jeszcze w zeszłym roku część sojuszników twierdziła, że „to się nie da”, a obecnie – według Trumpa – wszyscy są zachwyceni „historyczną zmianą”, która – żeby nie było wątpliwości: dzięki niemu – zachodzi w Sojuszu.

± Sekretarz Generalny Sojuszu Mark Rutte z zapałem podkreślał na konferencjach prasowych „efekt Trumpa” i „miliardy Trumpa”, chwaląc dynamiczny wzrost wydatków sojuszników na obronę. obronę i przypisując go „amerykańskiej presji”.

± Wiele mediów opisuje ten plan Marka Ruttego na szczyt jako sprytny. „sprytny”. Opierał się on bowiem na idei przemówienia do Trumpa jednym z dwóch języków, które ten rozumie najlepiej: językiem korzyści. Jeśli bowiem czegoś od Trumpa chcesz, a nie jesteś w stanie mówić językiem To, obok języka siły, język korzyści to jedyna szansa na przyciągnięcie jego uwagi. droga do porozumienia z amerykańskim prezydentem.

± Mimo to chwilowa emocja Trumpa wobec sojuszników poprawiła się na tyle, że podczas konferencji zamykającej szczyt określił ich nawet mianem „dobrych ludzi”. Nieco umniejszył też ciężar wcześniejszych oskarżeń o brak lojalności w sprawie Iranu. Pytany o tę kwestię, zamiast rzucanych wcześniej oskarżeń o nielojalność i brak wdzięczności, stwierdził, że „mieli po prostu zły moment”.

+ Choć za milczenie podczas jego konferencji prasowych i przytakiwanie wszystkiemu, co amerykański prezydent mówi, spotkała go też szydera. Jeden z duńskich dziennikarzy po zakończeniu szczytu zapytał Marka Ruttego, czy ten, pomimo ciągłego potakiwania Trumpowi, także wówczas, gdy Trump mówi o aneksji Grenlandii, czy zapowiada nowe wojny handlowe, jest w stanie ocalić resztki poczucia szacunku do samego siebie. Rutte odpowiedział od rzeczy: że „docenia, gdy pochwały są zasłużone” i przekonywał, że Trumpowi należy oddać zasługi za to, że NATO jest dziś silniejsze.

akapit zmieniony akapit usunięty zaobserwowano 09.07 17:21 · kopiuj link do tej zmiany

Trump dostał miliardy i znowu pokochał NATO. Ale na jak długo? Korespondencja z Ankary

Treść

± Tuż przed szczytem doszło też do kolejnej fali zatrzymań dziennikarzy. dziennikarzy w Turcji. Według Komitetu Ochrony Dziennikarzy (CPJ) między 23 czerwca a 7 lipca tureckie służby zatrzymały co najmniej 11 przedstawicieli mediów. Część zatrzymań miała miejsce podczas szerokich operacji policyjnych prowadzonych przed szczytem NATO.

± To właśnie w takiej scenerii — między pokazem perfekcyjnej organizacji i wielkiej dyplomacji a przypomnieniami o autorytarnym charakterze tureckiej władzy — przywódcy 32 państw NATO spotkali się, by wysłać w świat przede wszystkim jeden komunikat: Sojusz pozostaje zjednoczony. Temat łamania praw człowieka w Turcji, czy — ku niezadowoleniu premiera Grecji Kyriakosa Mitsotakisa — nierozwiązanego sporu o wody terytorialne na Morzu Egejskim, nie został zaadresowany.

± Przywódcy W deklaracji przywódcy potwierdzają też „niezachwiane zaangażowanie na rzecz naszej zbiorowej obrony zgodnie z art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego oraz na rzecz więzi transatlantyckiej”.

− „Atak na jednego z nas jest atakiem na wszystkich” – czytamy.

akapit zmieniony akapit usunięty zaobserwowano 09.07 17:11 · kopiuj link do tej zmiany

Trump dostał miliardy i znowu pokochał NATO. Ale na jak długo? Korespondencja z Ankary

Treść

± Ankara sprząta po szczycie NATO. Z ulic znikają rzędy specjalnie na ten cel wyprodukowanych niebieskich barierek z logiem Sojuszu. Z fasady hotelu Marriott znika gigantyczna flaga Stanów Zjednoczonych. W okolice pałacu prezydenckiego Beştepe, gdzie odbywał się szczyt, wraca normalny ruch, a mieszkańcy stolicy znów mogą korzystać z zamkniętej na czas szczytu stacji metra.

± Europejscy przywódcy wyjechali z Ankary z nietypowymi pamiątkami — podarowanymi im przez prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdoğana rewolwerami z wygrawerowanymi nazwiskami i ostrą amunicją. Jak ujawnił Wall „Wall Street Journal, Journal”, każdy z obdarowanych otrzymał także specjalny dokument zwalniający broń z kontroli eksportowej.

± Pierwszego wieczoru przywódcy zostali po sułtańsku przyjęci na kolacji w pałacu przez Erdoğana i jego żonę. Z tego wieczoru media społecznościowe obiegł widok, jak prezydent Francji Emmanuel Macron chce na powitanie pocałować Emine Erdoğan w rękę, ale ta – nie zważając na konsternację prezydenta Francji – zabiera rękę. dłoń. Część komentatorów tłumaczyła to przestrzeganiem przez nią konserwatywnych zasad dotyczących kontaktu fizycznego między kobietami i mężczyznami. Część z lubością pisała o „upokorzeniu” Macrona.

± Imponująco wyglądała też organizacja szczytu z perspektywy dziennikarzy. Szczyt odbył się w gigantycznym i bardzo reprezentacyjnym kompleksie prezydenckim wybudowanym przez Erdoğana. Żeby wnętrza trzymały się kupy kolorystycznie, w wielu pomieszczeniach kompleksu wykładziny wymieniono na niebieskie.

± Choć granica między jednymi jednymi, a drugimi drugimi, może być bardzo płynna. Przekonałam się o tym, relacjonując w 2023 roku wybory prezydenckie w Turcji.

− Tymczasem Kreml nie odniósł się jeszcze do ustaleń szczytu.

+ Tymczasem w reakcji na szczyt Kreml z kilkunastogodzinnym opóźnieniem zmienił narrację — pisze w OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk. Początkowo rosyjska propaganda bagatelizowała ustalenia z Ankary i kpiła z Ukrainy. Nowe wytyczne przyszły 9 lipca rano. Brzmiały: „NATO to wróg”, a Trump „się myli”.

+ „Sam akt ogłoszenia kogoś przeciwnikiem jest w istocie aktem agresji” – mówił rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, odnosząc się do deklaracji przywódców NATO, w której Rosję nazwano długoterminowym zagrożeniem dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego.

+ Pieskow przekonywał, że nie jest to dla Moskwy zaskoczenie, bo — według Kremla — NATO od początku było „instrumentem stworzonym do konfrontacji” z Rosją. W odpowiedzi na zapowiedzi wzmacniania zdolności obronnych Sojuszu i zwiększania wydatków wojskowych państw europejskich stwierdził, że Rosja musi „być silna, pewna siebie i kontynuować swoją konsekwentną politykę”.

+ Na zapowiedź przekazania Ukrainie licencji na produkcję rakiet do systemu Patriot rosyjska propaganda najpierw reagowała kpinami. „Nie dali rakiet, kazali samemu sobie produkować” – relacjonuje Jędrzejczyk. Następnego dnia Pieskow zapewniał już jednak, że rosyjskie władze „wiedzą dokładnie, co robić”, aby chronić swoje interesy.

+ Moskwa musiała też przyznać, że zmienia się podejście USA. Pieskow mówił o „pewnych błędnych przekonaniach” administracji Trumpa, że presja militarna może ułatwić zakończenie wojny. Jednocześnie Kreml nadal podkreśla, że liczy na „konstruktywny dialog” Putina z Trumpem.