Trump przegrywa w Iranie, a Putin w Ukrainie. Uczmy się na ich błędach
± Na początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku wielu komentatorów zakładało, że Ukraina musi zwyczajnie tę wojnę przegrać. Bo jest mniejsza i słabsza.
± Mitem jest też to, jakoby Rosja zawsze wygrywała wojny. Tylko w XX wieku Moskwa przegrała konflikty z Czeczenią, Japonią i Polską. Od czasów rewolucji przemysłowej zaangażowana była w cztery zbrojne konflikty globalne – wojny napoleońskie, Wojnę Krymską i dwie Wojny Światowe wojny światowe – z których przegrała połowę. Pamiętajmy też o sowieckiej interwencji w Afganistanie. Konflikt ten był zapalnikiem rozpadu ZSRR oraz jego klęski w Zimnej Wojnie.
± Pustynna Burza — – uderzenie USA w Irak po ataku wojsk Saddama Husajna na Kuwejt — – była historyczną anomalią. Wynikała ona ze szczególnej geografią geografii Iraku, układu sojuszy Stanów na Bliskim Wschodzie, przewagi technologicznej USA w 1990 roku nad wyczerpanym dekadą konfliktów Irakiem.
± Jeszcze w 2016 roku wydawało się, że Amerykanie potrafili wyciągnąć lekcję z własnych błędów. Obama postawił na unikanie bezpośrednich interwencji wojskowych na Bliskim Wschodzie, a Hilary Clinton obiecywała kontynuować tę politykę. Po drugiej stronie barykady, barykady Trump otwarcie krytykował za wojnę w Iraku neokonserwatywnych oponentów w prawyborach, szczególnie Jeba Busha.
± Ponad cztery lata po rozpoczęciu „trzydniowej specjalnej operacji”, operacji” Rosji nie udało się osiągnąć żadnego z przedstawionych wyżej celów. Więcej, agresja wobec Ukrainy okazała się tu wręcz przeciwskuteczna.
± W międzyczasie, Europa stała się zjednoczona i asertywna, i wcale nie uśmiecha się jej podział na kolonie Stanów i Rosji, dlatego wciąż zapewnia ważne wsparcie dla Ukrainy. W międzyczasie Jednocześnie rosyjska gospodarka przechodzi przez poważne turbulencje i wielu ekspertów wskazuje, że zaczyna być coraz bardziej być zależna od Chin. Biorąc pod uwagę różnicę potencjału obu krajów, Rosji grozi wręcz, że rozpętując wojnę o odzyskanie statusu supermocarstwa, stanie się… chińskim satelitą.
± Efekty widzimy na polu bitwy. Po początkowych sukcesach, rosyjskie pancerny pancerne zagony utknęły w donbaskim i zaporoskim błocie, z symboliczną klęską rajdu na lotnisko w Hostomelu na początku wojny. Rosjanie zostali zmuszeni do powolnej i brutalnej wojny na wyniszczenie, jeszcze bardziej osłabiając swoją pozycję geopolityczną. Nie jest dzisiaj nawet oczywiste, czy wciąż są w stanie zająć cały Donbas, bo panowanie nad wybrzeżem Morza Czarnego na prawo od Dniepru to marzenie ściętej głowy.
± Odziedziczona po ZSRR technologia i baza produkcji rakiet pozwoliły do tego Ukrainie uruchomić prace nad własnymi pociskami manewrującymi i dronami. W piątym roku wojny Ukraińcy najpierw zmusili Flotę Czarnomorską do de facto opuszczenia Krymu, a teraz noc po nocy systematycznie demolują rosyjski przemysł naftowy, w tym w Moskwie i „Piterze”.
± Wedle szacunków Sztabu Generalnego ZSU, Ukraińcom udało się zniszczyć lub uszkodzić już ponad 40 proc. rosyjskiej infrastruktury przetwórstwa naftowego. Nawet jeśli ta konkretna liczba jest zbyt optymistycznym szacunkiem, najpewniej nie jest zbyt odległa od prawdy, co widać po tym, że w wielu regionach Rosji władze musiały wprowadzić bolesne obostrzenia dystrybucji paliwa (najcięższe na Krymie ), Krymie), obniżyć standardy produkcji benzyny, a w ostatnich dniach zacząć importować ją z Indii.
± Gdyby Putin w zamian za uznanie za de facto granicy z początku 2022 roku pozwolił Ukrainie na pełne członkostwo w NATO; NATO, wycofał Flotę Czarnomorską z bazy w Sewastopolu; Sewastopolu oraz pozwolił Amerykanom na rozmieszczenie Tomahawków nad Dnieprem, byłaby to porażka o niebo mniejsza, wciąż pozostająca w kategoriach „wyników hipotetycznego przyszłego konfliktu”, za to bez prawdziwego i olbrzymiego ludzkiego, materiałowego, gospodarczego i geopolitycznego kosztu, za co Kreml może pochwalić się pochwalić tylko zniszczonym pasem lądowym nad Morzem Azowskim.
± To jest trudna żaba do przełknięcia osobiście dla Trumpa, dla Republikanów i dla Ameryki w ogóle, ale – podobnie jak w wypadku wyjścia z Afganistanu pięć lat wcześniej – to także jedyne dobre rozwiązanie dla Waszyngtonu. W tym sensie, sensie ktoś w Białym Domu (moim zdaniem Marco Rubio) podjął „dorosłą” decyzję o tym, że lepiej zakończyć konflikt, w którym Ameryka może tylko stracić jeszcze więcej.
± I dla Ukrainy Ukrainy, i dla Polski dobrze byłoby, gdyby nasze klasy polityczne wyciągnęły wnioski z błędów Trumpa i Putina. Możemy wyjść z tej sytuacji silniejsi.