Wrze w Brazylii po porażce na mundialu. Legenda „Canarinhos” chce zwolnienia Ancelottiego
± Gdy w 2002 roku reprezentacja Brazylii sięgała po mistrzostwo świata na azjatyckim turnieju w Korei Południowej i Japonii, wygrywając mundial w wielkim stylu, Japonii mało kto mógł przypuszczać, że będzie to ostatni tej rangi sukces „Canarinhos” w kolejnych latach.
± A jednak. Od tamtego zwycięstwa minęły już ponad dwie dekady, a tytuł wywalczony w Azji pozostaje jedynym zdobytym w XXI wieku przez piłkarzy z Ameryki Łacińskiej. Nie dziwi więc, że przed tegorocznymi mistrzostwami Brazylijczycy mieli spore oczekiwania i nadzieje. Na tym się jednak skończyło. Podopieczni Włocha Carlo Ancelottiego ponownie zawiedli swoich kibiców, kończąc przedwcześnie udział w tych rozgrywkach na etapie 1/8 finału.
± Kosztem Brazylii w najlepszej ósemce turnieju zameldowali się Norwegowie. W pojedynku Viniciusa Jr. z Erlingiem Haalandem górą był ten drugi, który dwukrotnie wpakował futbolówkę do brazylijskiej bramki. Na otarcie łez - także swoich - bramkę strzelił Neymar, który pojechał na mundial, mimo kontuzji. Po meczu ogłosił jednak, że były to ostatnie mistrzostwa świata w jego karierze. Obrazki z zapłakanym Neymarem obiegły niemal cały świat.
± Powody do smutku, a przynajmniej zmartwień, ma również trener „Canarinhos” Carlo Ancelotti. Choć jego kontrakt Włocha z brazylijską federacją wygasa dopiero za cztery lata, to niewykluczone, że może odejść z pełnionej funkcji dużo wcześniej.
± Nie może kontynuować pracy jako trener Brazylii, absolutnie nie. Gdybym zarządzał brazylijską konfederacją (CBF), poszedłbym do szatni, zwolniłbym go i natychmiast rozwiązał z nim kontrakt. Mecz z Norwegią był hańbą – powiedział Romario, w nagraniu wideo opublikowanym w mediach społecznościowych, wzywając najlepiej opłacanego szkoleniowca spośród 48 opiekunów reprezentacji, które przystąpiły do tegorocznego na mundialu do odejście. odejścia.