Nie żyje 25-letni piłkarz. Jeszcze kilka dni temu grał na mundialu
+ W sobotę 11 lipca przedstawicielka Jaydena Adamsa, Brendine Johnson, przekazała w imieniu rodziny piłkarza informację o jego śmierci. W rozmowie z portalem "Soccer Laduma" kobieta przyznała, że nic nie wskazywało na to, że wydarzy się tak olbrzymia tragedia - 25-latek z uśmiechem spoglądał w przyszłość i liczył, że jako piłkarz osiągnie jeszcze wiele sukcesów.
+ "Rozmawiałam z nim w czwartek, był naprawdę pozytywnie nastawiony do powrotu po mistrzostwach świata i dalszej kontynuacji, wiedząc, co go czeka. Był przygotowany. Uwielbiał spędzać czas w domu z rodziną. (...) W tej chwili nie mam słów, żeby to opisać, ale prosimy o uszanowanie prywatności rodziny. Tak, mogę powiedzieć, że odszedł. Nikt się tego nie spodziewał" - przekazała Johnson.
+ Nietypowa słabość Erlinga Brauta Haalanda. Wartość kolekcji może zaskoczyć
+ Jayden Adams był wychowankiem Stellenbosch FC, a na początku ubiegłego roku podpisał kontrakt z Mamelodi Sundowns. To właśnie z tym zespołem sięgnął po mistrzostwo RPA i wygrał afrykańską Ligę Mistrzów. W barwach tego klubu rozegrał łącznie 67 spotkań, strzelił trzy gole i zanotował sześć asyst.
+ Jego znakomita dyspozycja nie umknęła także selekcjonerowi reprezentacji Republiki Południowej Afryki, który postanowił wpisać nazwisko piłkarza na listę zawodników powołanych na trwające właśnie mistrzostwa świata w piłce nożnej mężczyzn.
+ Na tym turnieju 25-latek zagrał w trzech meczach - 61 minut spędził na boisku podczas starcia z Meksykiem na otwarciu mundialu, przez 45 minut oglądaliśmy go na murawie podczas pojedynku z Czechami, a z Koreą Południową na boisku spędził 10 minut. Zabrakło go jednak w meczu 1/16 finału z Kanadą, który kadra narodowa RPA przegrała 0:1.
+ Dla rodziny piłkarza jest to druga tak bolesna strata na przestrzeni ostatnich dni. Podczas mundialu Południowoafrykański Związek Piłki Nożnej ogłosił, że w meczu z Czechami (1:1) Jayden Adams wystąpił pogrążony w żałobie - zaledwie dzień wcześniej odeszła bowiem jego babcia, Marianna. "Jayden wystartował w meczu z Czechami i dał z siebie wszystko, niosąc ciężar utraty babci" - przekazano wówczas w oświadczeniu.
+ Historyczny sukces. Jedyny taki przypadek w dziejach. Anglia rusza po puchar świata