← Ciało pacjenta w Szpitalu Południowym
WP · ciche edycje po publikacji · wiadomosci.wp.pl ↗

Ujawniają taśmy ze Szpitala Południowego. "Żeby syfu nie było"

2 zmiany po publikacji w ciągu 40 min: lead raz, 10 akapitów zmienionych, 1 dopisany.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (3 zapisy, pierwszy 13.07 o 08:10). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

13.07 08:10 13.07 08:50
treść i dopisania 08:50
pozycji na stronie głównej jeszcze nie policzyliśmy — pojawią się przy następnej wizycie
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść

Zmiany · 2 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany − akapit usunięty

  1. Treść

    ±Jak informuje w poniedziałek portal Zero, po śmierci pacjenta władze szpitala zdecydowały o przeprowadzeniu sekcji zwłok we własnym prosektorium, zamiast przekazać sprawę prokuraturze. Zgodnie z wewnętrznymi procedurami lecznicy taką decyzję podejmuje dyrektor medyczny, a o powiadomieniu śledczych decyduje główny dyrektor szpitala.

    ±Redakcja Zero.pl weszła portalu Zero jest w posiadanie posiadaniu kilkudziesięciu godzin nagrań zarejestrowanych potajemnie w prosektorium 12 i 13 sierpnia 2025 r. przez pomocnika sekcyjnego. Podczas sekcji przeprowadzonej 12 sierpnia obecni byli: patomorfolog Kamil Sokół, koordynator Artur Habowski oraz wspomniany pomocnik.

    ±- Wie pani, to ja powiem szczerze, ja dawno nie widziałem tak schorowanego serca. Naprawdę. Serce naprawdę miał schorowane - mówił do rodziny Artur Habowski. Bliscy nie zostali poinformowani o tym, że mężczyzna spędził kilka godzin martwy w łazience bez żadnego nadzoru.

    ±W rozmowie z dziennikarzami były koordynator tłumaczył, tłumaczy, że nie był upoważniony do informowania o okolicznościach zgonu, gdyż leży to w gestii lekarzy. Odnosząc się do nagranych słów o "robieniu tak, żeby syfu nie było", stwierdził, stwierdza, że z perspektywy czasu brzmią one źle, ale chodziło mu jedynie o poradzenie sobie z trudną sprawą. Patomorfolog Kamil Sokół odmówił kontaktu z mediami.

    ±Postępowanie w sprawie nieumyślnego narażenia pacjenta na niebezpieczeństwo utraty życia prowadzi obecnie Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów. Śledztwo toczy się w fazie in rem. rem (w sprawie). Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr A. Skiba poinformował, informuje, że dotychczas zabezpieczono dokumentację medyczną i przesłuchano świadków, jednak nie ujawnił, kto i kiedy zawiadomił śledczych.

    ±Zarówno pełnomocniczka rodziny zmarłego, adwokat Aleksandra Walkiewicz-Zygowska, jak i reprezentujący autora nagrań adwokat Maciej Zaborowski, Zaborowski skarżą się na utrudniony kontakt z prokuraturą i opieszałość w działaniu. Mecenas Zaborowski podkreślił, podkreśla, że jego klienci od wielu dni deklarują gotowość do przekazania nagrań i złożenia zeznań, jednak prokuratura do tej pory nie wykazała zainteresowania ich przesłuchaniem.

  2. 13.07
    lead · 4 akapity zmienione · 1 akapit dopisany
    Lead

    Do W Warszawskim Szpitalu Południowym miało dojść do dramatycznych wydarzeń doszło - w Szpitalu Południowym, gdzie w łazience znaleziono ciało pacjenta, który nie żył od niemal czterech godzin. Portal Zero.pl Zero dotarł do nagrań audio z sekcji zwłok oraz rozmów z... oraz...

    Treść

    ±Dopiero około godziny 4 nad ranem został tam znaleziony martwy. martwy w łazience. Badanie wykazało obecność stężenia pośmiertnego, co oznaczało, że mężczyzna nie żył już od kilku godzin. Sprawę nagłośnił w Kanale Zero Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii tej placówki, po czym złożył zeznania w prokuraturze.

    ±Po Jak informuje w poniedziałek portal Zero, po śmierci pacjenta władze szpitala zdecydowały o przeprowadzeniu sekcji zwłok we własnym prosektorium, zamiast przekazać sprawę prokuraturze. Zgodnie z wewnętrznymi procedurami lecznicy taką decyzję podejmuje dyrektor medyczny, a o powiadomieniu śledczych decyduje główny dyrektor szpitala.

    ±- Faktycznie sytuacja, w której pacjent umiera w toalecie i zostaje znaleziony po wielu godzinach, jest niecodzienna - przyznał przyznaje w rozmowie z Zero.pl Artur Habowski, ówczesny koordynator prosektorium, który został później zwolniony w związku z zarzutami o nielegalne polecanie usług konkretnego zakładu pogrzebowego. Dodał, że był zdziwiony decyzją dyrekcji o niewzywaniu prokuratury, jednak sam nie miał wpływu na te ustalenia, a ostateczną decyzję o badaniu podjął lekarz patomorfolog.

    ±Z zarejestrowanych rozmów wynika, że przed przystąpieniem do oględzin mężczyźni spekulowali na temat przyczyny zgonu, typując pęknięcie tętniaka i tamponadę serca. Habowski głośno dziwił się, że "prokurator się nie wje*** do szpitala na to, co odje****" odje***li" oraz wprost wskazywał na zaniedbania personelu medycznego.

    +Dodaje, że był zdziwiony decyzją dyrekcji o niewzywaniu prokuratury, jednak sam nie miał wpływu na te ustalenia, a ostateczną decyzję o badaniu podjął lekarz patomorfolog.