Skandal w Szpitalu Południowym. KO wybroniła swojego człowieka
Radni Ursynowa zdecydowali o pozostawieniu Roberta Kempy na stanowisku burmistrza burmistrza, mimo wniosku opozycji o jego odwołanie po aferze w Warszawskim Szpitalu Południowym. W trakcie wielogodzinnej sesji omawiano zarówno zarzuty... omawiano...
± W poniedziałek odbyła się nadzwyczajna, wielogodzinna sesja Rady Ursynowa, na której rozpatrywano wniosek o odwołanie burmistrza Roberta Kempy. Opozycja argumentowała swoją decyzję ujawnieniem nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym, gdzie Kempa był przewodniczącym rady nadzorczej. Cała rada, w tym Kempa, została wcześniej odwołana przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego w ramach procesu "odpolityczniania" władz medycznych placówek podległych miastu.
± Podobne konsekwencje dotknęły dwie wiceprezydentki Warszawy: Aldonę Machnowską-Górę oraz Renatę Kaznowską. Machnowska-Góra po ujawnieniu nieprawidłowości w szpitalu straciła stanowisko wiceprezydentki po sześciu latach pracy. Z kolei Kaznowska, odpowiadająca w ratuszu za obszar zdrowia, również została zwolniona. złożyła dymisję.
± W trakcie sesji Robert Kempa tłumaczył się ze swojej roli w radzie nadzorczej szpitala. Podkreślał, że rada nie miała dostępu do szczegółowych danych o wynagrodzeniach personelu oraz zapewniał, że nie korzystał z potencjalnych przywilejów w placówce. W odniesieniu do saloniku VIP "saloniku VIP" wyjaśniał, że nigdy nie korzystał z SOR-u w Szpitalu Południowym.
± Radni podczas Podczas tej samej sesji radni jednogłośnie przyjęli również stanowisko o konieczności przeprowadzenia szczegółowej kontroli w szpitalu.
± - Nie ma najmniejszego powodu, żeby burmistrz, który swoje zadania statutowe realizuje perfekcyjnie, miał być odwołany przez radę dzielnicy lub podać się do dymisji - powiedział stwierdził radny KO Tomasz Sieradz.
± Po długiej i emocjonującej debacie kilka minut po północy radni Ursynowa przystąpili do głosowania nad wnioskiem o odwołanie burmistrza. Za odwołaniem Roberta Kempy było dziewięć osób, sprzeciwiło się temu szesnaście. 16. Tym samym burmistrz Ursynowa pozostał na stanowisku.
+ - Nie mówmy: "Burmistrz poniósł odpowiedzialność, bo odwołano go z rady nadzorczej szpitala". Skoro tam nic nie widział, to śmiechem na sali byłaby odpowiedzialność taka, że straciłby tylko to źródełko dochodów - nawoływał radny Antoni Pomianowski z Projektu Ursynów.
+ Nawiązywał też do odwołanych wiceprezydentek. - Dlaczego one złożyły rezygnacje - przecież niezupełnie samodzielnie bez nacisku politycznego - a burmistrz nadal pełni swoją funkcję? - pytał Pomianowski.