Rosyjski samolot 30 km od Ustki. Polska poderwała myśliwce
+ To nie pierwsza niebezpieczna sytuacja w tym rejonie w ostatnich miesiącach. Do poprzedniego przypadku odnotowania rosyjskiego Ił-20 nad Bałtykiem doszło 13 maja. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało wówczas, że maszyna wykonywała lot w międzynarodowej przestrzeni powietrznej bez złożonego planu lotu oraz z wyłączonymi transponderami.
+ Brak włączonych urządzeń identyfikacyjnych stwarza ogromne zagrożenie dla ruchu pasażerskiego. „To kolejne agresywne działania Federacji Rosyjskiej i testowanie naszych systemów obrony powietrznej. Loty bez włączonych transponderów mogą stanowić zagrożenie dla innych samolotów” – pisał wówczas Kosiniak-Kamysz.
+ Do analogicznych incydentów dochodziło także w kwietniu. Między innymi 8 i 9 kwietnia dyżurne myśliwce przechwyciły ten sam typ maszyny. Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r. aktywność lotnictwa Sojuszu Północnoatlantyckiego na flance wschodniej uległa znacznemu zintensyfikowaniu.
+ Myśliwce NATO w ramach misji Baltic Air Policing, która funkcjonuje od 2004 r., startowały już setki razy w celu neutralizacji potencjalnych zagrożeń. W samym 2023 r. piloci Sojuszu interweniowali ponad 300 razy. Większość tych zdarzeń miała miejsce nad wodami Morza Bałtyckiego, gdzie krzyżują się szlaki cywilne i wojskowe.
+ Rosyjskie maszyny regularnie naruszają standardy bezpieczeństwa. Ignorują obowiązek składania planów lotu i nie nawiązują kontaktu z cywilnymi kontrolerami. Procedura przechwycenia stosowana przez NATO polega na zbliżeniu się do celu, jego identyfikacji wizualnej, wykonaniu zdjęć oraz eskortowaniu go do momentu opuszczenia chronionej strefy.