Drobiarze kolonizują Podlasie. Mieszkańcy nie chcą przemysłowej hodowli kur
± – U nas do wsi ludzie zaczynają się sprowadzać. Kupili domy. Oni są załamani. Wójtka stara się ściągnąć ludzi do gminy, tworząc takie miejsca jak punkt przedszkolny. A kto teraz będzie chciał się tu sprowadzić? – pyta Szewczyk-Sawoń.
± To, że w świetle prawa można znęcać się nad zwierzętami w ten sposób, to jedno, ale dla mieszkańców okolic fermy przemysłowe mogą spowodować szereg strat: od pogorszenia jakości gleby przez skażenie wód gruntowych i powierzchniowych po uciążliwy odór. Do tego dochodzą zwiększony hałas oraz ruch samochodów ciężarowych. Krajobraz zmienia się bezpowrotnie: poprzecinane polnymi drogami łąki i pola z pasącymi się sarnami i bocianami zastępowane są identycznymi, niskimi, podłużnymi budynkami, do których regularnie kursują samochody ciężarowe.
− Obecnie opór społeczny ma duże znaczenie, gdyż inwestorzy omijają gminy, w których napotykają silny sprzeciw mieszkańców.