Lead
Anna Lewandowska nie poleciała razem z Robertem Lewandowskim do Chicago, gdzie pojawił się na konferencji prasowej oraz pierwszym treningu jego nowego klubu Chicago Fire. Zamiast tego pojawiła się na koncercie Bad Bunny'ego w Warszawie, za co wylano na nią wiadro pomyj. mocno ją skrytykowano. W obronie trenerki fitness stanął sam "Lewy".
Treść
± "Trzeba nie mieć wstydu, zostawić męża w ważnym dla niego dniu, żeby iść na ten sam koncert po raz trzeci i jeszcze się tym chwalić", "Ważne, że Lewy sam w Chicago", "Świetnie, że wspierasz męża, gdy zaczyna pracę w nowym klubie🫠", "Baciata ważniejsza od męża?", "Pusta atencyjna baba, zamiast z mężem być na początku jego nowej przygody lecieć na koncert jakiegoś kolejnego latynosa xD" męża?" — pisali internauci pod jej postem.