Kryzys na rynku pelletu, ludzie płacą i płaczą. „Obywatel został pozostawiony sam sobie”
± Polska Rada Pelletu jest zdania, że trzeba działać tu i teraz, w związku z czym, podczas spotkania w ME wysunęła dwa postulaty: wprowadzenie ulgi podatkowej dla nabywców pelletu do ogrzewania i umożliwienie korzystania właśnie z pelletu pochodzenia rolniczego, wytwarzanego z biomasy pochodzenia rolniczego (np. z produkcji z młynów).
± Ale dla wielu konsumentów osób dotacja na instalację kolejnego urządzenia grzewczego to mała pociecha. Kiedy instalowali piece na pellet, zachęcani właśnie dofinansowaniem, słyszeli, że w długim terminie taka inwestycja im się opłaci. – W momencie zakupu, biorąc pod uwagę koszty ogrzewania, była to tańsza opcja niż np. pompa ciepła – mówi pan Marcin, który ubiegłorocznej zimy zakupił piec do gazowania drewna (z możliwością podpięcia palnika do spalania na biomasę) 5 klasy, a więc o wysokim standardzie. Jak mówi, koszt takiego pieca z podłączeniem zamknął się w 56 tys. zł.
± Problem w tym, że trzeba by też określić normy jakościowe dla takiego pelletu. Według przedstawicieli Polskiej Rady Pelletu, przedstawiciele MKiŚ deklarują, że są gotowi, by do tego usiąść, ale na tego typu działania zawsze potrzebny jest czas. Tymczasem konsumenci ponoszą koszty już teraz, stąd drugi postulat branży, dotyczący wprowadzenia ulgi w podatku PIT dla osób ogrzewających domy pelletem drzewnym. Zakłada on, że z odliczenia mogliby mogłyby skorzystać ci konsumenci, którzy te osoby, które w bieżącym roku zakupią certyfikowane paliwo najwyższej klasy A1, dokumentując transakcję fakturą.
± To wszystko jednak doraźne „opatrunki”. Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego, uważa, że państwo wreszcie powinno zacząć działać, tak, by Polacy nie błądzili po omacku i mieli poczucie, że transformacja energetyczna na poziomie ich gospodarstwa domowego ma przysłowiowe ręce i nogi.