Łukasz Mejza wchodzi do klatki. Media: zawalczy w październiku
± Jak nieoficjalnie dowiedziała się "Rzeczpospolita" "Rzeczpospolita", Łukasz Mejza podpisał kontrakt na październikową walkę w oktagonie. Walka miałaby się odbyć na gali organizacji Prime MMA, jednej z największych federacji organizujących tzw. freak fighty. Chodzi o walki, w których biorą udział osoby niezwiązane dotychczas ze sportami walki, głównie celebryci i sportowcy z innych dyscyplin.
± Mejza już pod koniec kwietnia miał starać się o walki we freak fightach. Wtedy spotkało się to ze sporą krytyką ze strony innych polityków. Mejza odszedł Odszedł wtedy z klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości.
± Sam Murański przekazał "Rz", "Rzeczpospolitej", że starcie z Mejzą ma odbyć się "w formule hooligan style", w której ma być dozwolone niemal wszystko poza ciosami w tył głowy i części intymne. Zapewnia, że podpisał regulamin walki.
± Mejza z kolei twierdzi, że kontraktu nie podpisał i uważa, że Murański "farmazoni". "Ja wiem, że jestem jednym z najpopularniejszych nazwisk w polskiej polityce, więc najsłynniejszy polski mitoman chce podbić swoje akcje na mojej osobie, ale ja żadnego kontraktu nie podpisywałem" - napisał poseł w oświadczeniu przesłanym "Rz". "Rzeczpospolitej".
± Łukasz Mejza ma na swoim koncie wiele kontrowersji. Najgłośniejsze z nich w ostatnim czasie związane są z przekroczeniem przez posła prędkości na drodze ekspresowej S3. Mejza w połowie października jechał tam 200 km/h. Polityk nie przyjął mandatu, zasłaniając się immunitetem. W oświadczeniu przyznał jednak, że "źle się zachował" i obiecał, że taka sytuacja się już nie powtórzy.
± Przypomnijmy także o imprezie w hotelu sejmowym z udziałem Łukasza Mejzy. Parlamentarzyści śpiewali m.in. piosenkę poświęconą Grzegorzowi Braunowi i zachowywali się tak głośno, że interweniowała Straż Marszałkowska i policja.