Łukasz Żak usłyszał wyrok. Tak wychodził z sądu
± Wcześniej niejednokrotnie podnoszono, że zarówno sam Łukasz Żak, jak i jego koledzy, którzy również zasiedli na ławie oskarżonych podczas rozpraw m.in. uśmiechali się do siebie, gestykulowali czy szeptali. Również wdowa po 37-latku, który zginął w wypadku wypadku, podkreślała, że miała wrażenie że oskarżeni na rozprawy "przychodzili jak na spotkanie towarzyskie", wymieniając wśród ich zachowań uśmiechy, przybijanie sobie piątek, żarty czy strojenie min.
± Po czwartkowym wyroku Łukasz Żak z sądu wychodził jednak z sądu z opuszczoną głową. Agencje opublikowały wymowne zdjęcia z tego momentu.
± Żak może się ubiegać o zwolnienie warunkowe dopiero po 15 latach. Sędzia orzekł również wobec niego również dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, zapłatę 10 tys. na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej oraz wypłatę zadośćuczynienia dla rodziny zmarłego w wypadku - łącznie 900 tys. zł. Poszkodowanej w wypadku znajomej Paulinie K. ma zapłacić 150 tys. zł.
± Współoskarżeni w procesie Łukasza Żaka zostali w czwartek skazani przez warszawski sąd rejonowy za pomoc w próbie uniknięcia przez sprawcę wypadku odpowiedzialności karnej. Otrzymali wyroki od 2 dwóch do 5 pięciu lat więzienia. Muszą też zapłacić zadośćuczynienie rodzinie ofiary wypadku.
± Wszyscy skazani pomagali Łukaszowi Żakowi w ucieczce z kraju, zacierali ślady i nie pomogli na miejscu wypadku.
+ Wcześniej niejednokrotnie podnoszono, że zarówno sam Łukasz Żak, jak i jego koledzy, którzy również zasiedli na ławie oskarżonych, podczas rozpraw m.in. uśmiechali się do siebie, gestykulowali czy szeptali.