±Również wdowa po 37-latku, który zginął w wypadku, podkreślała, że miała wrażenie wrażenie, że oskarżeni na rozprawy "przychodzili jak na spotkanie towarzyskie", wymieniając wśród ich zachowań uśmiechy, przybijanie sobie piątek, żarty czy strojenie min.
Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej
Zmiany · 4 zapisy ze zmianami, najnowsze u góry
usunięte słowa
dodane słowa
± akapit zmieniony
+ akapit dopisany
− akapit usunięty
- Treść
- Treść
±Po czwartkowym wyroku Żak wychodził jednak z sądu z opuszczoną głową. Agencje opublikowały
wymownezdjęcia z tego momentu. - Treść
±
Wcześniej niejednokrotnie podnoszono, że zarówno sam Łukasz Żak, jak i jego koledzy, którzy również zasiedli na ławie oskarżonych podczas rozpraw m.in. uśmiechali się do siebie, gestykulowali czy szeptali.Również wdowa po 37-latku, który zginął wwypadkuwypadku, podkreślała, że miała wrażenie że oskarżeni na rozprawy "przychodzili jak na spotkanie towarzyskie", wymieniając wśród ich zachowań uśmiechy, przybijanie sobie piątek, żarty czy strojenie min.±Po czwartkowym wyroku
ŁukaszŻakz sąduwychodził jednak z sądu z opuszczoną głową. Agencje opublikowały wymowne zdjęcia z tego momentu.±Żak może się ubiegać o zwolnienie warunkowe dopiero po 15 latach. Sędzia orzekł
równieżwobec niego również dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, zapłatę 10 tys. na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej oraz wypłatę zadośćuczynienia dla rodziny zmarłego w wypadku - łącznie 900 tys. zł. Poszkodowanej w wypadku znajomej Paulinie K. ma zapłacić 150 tys. zł.±Współoskarżeni w procesie
ŁukaszaŻaka zostali w czwartek skazani przez warszawski sąd rejonowy za pomoc w próbie uniknięcia przez sprawcę wypadku odpowiedzialności karnej. Otrzymali wyroki od2dwóch do5pięciu lat więzienia. Muszą też zapłacić zadośćuczynienie rodzinie ofiary wypadku.±Wszyscy skazani pomagali
ŁukaszowiŻakowi w ucieczce z kraju, zacierali ślady i nie pomogli na miejscu wypadku.+Wcześniej niejednokrotnie podnoszono, że zarówno sam Łukasz Żak, jak i jego koledzy, którzy również zasiedli na ławie oskarżonych, podczas rozpraw m.in. uśmiechali się do siebie, gestykulowali czy szeptali.
- Treść
±Wcześniej niejednokrotnie podnoszono, że zarówno sam Łukasz Żak, jak i jego koledzy, którzy również zasiedli na ławie oskarżonych
-podczas rozpraw m.in. uśmiechali się do siebie, gestykulowali czy szeptali. Również wdowa po 37-latku, który zginął w wypadku podkreślała, że miała wrażenie że oskarżeni na rozprawy "przychodzili jak na spotkanie towarzyskie", wymieniając wśród ich zachowań uśmiechy, przybijanie sobie piątek, żarty czy strojenie min.±Współoskarżeni w procesie Łukasza Żaka zostali w czwartek skazani przez warszawski sąd rejonowy za pomoc w próbie uniknięcia przez sprawcę wypadku odpowiedzialności karnej. Otrzymali wyroki od
5 do2 do 5 lat więzienia. Muszą też zapłacić zadośćuczynienie rodzinie ofiary wypadku.+W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Maciej Mitera podkreślił, że do wypadku doprowadziło działanie z premedytacją Żaka. - Co trzeba mieć w głowie, żeby rozpędzić (Volkswagena - red.) Arteona - to "mały czołg", do 200 km na godzinę? Wtedy nie ma szans na reakcję, nikt nie miałby szans z tym Arteonem - powiedział sędzia.
+Zaznaczył, że Żak zrobił to z premedytacją. - Nagrywał to. Chciał pan komuś zaimponować? Przecież to groziło katastrofą. To groziło katastrofą i tak się skończyło. Panie Żak, powiem tak, może na wyrok nie, ale na tę karę pracował pan sobie tutaj latami. To jest wypadkowa pana całej działalności - dodał.
+- Uważam, że tylko ta kara zabezpieczy społeczeństwo przed takimi kierowcami, jak pan - podkreślił sędzia Mitera. Dodał raz jeszcze: - Tym wyrokiem chronię społeczeństwo przed panem.
+Odniósł się też do zachowania skazanego podczas kolejnych rozpraw. - Obserwowałem pana podczas procesu (...) - zero refleksji - podkreślił sędzia Mitera.