← wróć
OKO.press 1 obserwowana zmiana

„Nikt z tym nic nie robi”. Gdańsk bierny wobec protestów fundacji Kai Godek

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami — nie oceniamy.

zmiana treści zaobserwowano 17.07 08:21 · kopiuj link do tej zmiany

„Nikt z tym nic nie robi”. Gdańsk bierny wobec protestów fundacji Kai Godek

Treść

± We wtorek, 14 lipca, lipca 2026, na gdańskiej Zaspie odbyła się debata „Granice praw i wolności. Gdzie jest pacjent(ka)?” pacjent(ka)?”. W organizowanej przez Fundację Widzialne rozmowie wziął udział dr hab. Maciej W. Socha, prof. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu i kierownik oddziału położniczo-ginekologicznego gdańskiego Szpitala św. Wojciecha, mec. Mateusz Bieżuński z Fundacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny FEDERA, Aleksandra Łoboda prezeska zarządu Fundacji Widzialne oraz wiceprezydent Gdańska Piotr Borawski.

± Niedługo po rozpoczęciu debaty głos zabrała pracownica szpitala na Zaspie, siedząca na widowni. Jednoznacznie sprzeciwiła się antyaborcyjnym zgromadzeniom. Wspomniała, że sama jest po pięciu poronieniach i ma dość słuchania przerażającego krzyku dobiegającego z głośników protestujących. —Nikt – Nikt z tym nic nie robi powiedziała.

± Lekarz przypomniał, że szpital na Zaspie jest jedną z zaledwie dwóch placówek o III, najwyższym stopniu referencyjności. referencyjności w całym regionie. To oznacza, że trafiają tu kobiety z powikłanymi, zagrożonymi ciążami. Niejednokrotnie na oddziale przebywają pacjentki w chcianych, wyczekanych ciążach, które okazują się obarczone wadami letalnymi. W wyniku takich powikłań często dochodzi również do zagrożenia zdrowia lub życia kobiety w ciąży zarówno psychicznego, jak i fizycznego. To z kolei stanowi jedną z przesłanek do legalnej aborcji w polskim systemie ochrony zdrowia.

± Zdaniem mec. Bieżuńskiego, Bieżuńskiego w kontekście protestów Fundacji Życie i Rodzina nie bez znaczenia pozostaje kwestia braku wystarczających narzędzi w rękach samorządów. Mowa między innymi o niemożności wyznaczania tzw. stref buforowych, wprowadzających ograniczenia zgromadzeń na terenach szpitali, placówek kultu czy przedszkoli. Takie rozwiązanie wymagałoby jednak zmiany Prawa o zgromadzeniach, a więc dobrej woli na szczeblu ministerialnym.

± Zapytany o powód nierozwiązywania większości zgromadzeń przez przedstawicieli miasta mimo ich łudzącego podobieństwa do styczniowej, rozwiązanej przez urzędników manifestacji, wiceprezydent Gdańska, Gdańska Piotr Borawski, Borawski odparł, że nie chce zajmować stanowiska politycznego, tylko chce skupić się na temacie przestrzegania prawa administracyjnego.

± Dodał, że stanowisko miasta jest jednoznaczne: miejsca takie jak szpital nie powinny być miejscami zgromadzeń. Argumentował, że miasto podjęło kroki w kierunku zmiany tego stanu rzeczy – między innymi współpracę z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji. Zapewniał, że zarówno on, jak i prezydentka Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, Dulkiewicz celowo wyłączają się z dyskusji wiążących kwestię zgromadzeń antyaborcyjnych z poglądami politycznymi.

± Z widowni dobiegały również głosy wskazujące, że zdejmując odpowiedzialność z barków urzędników i urzędniczek, prezydent i wiceprezydent Gdańska, Gdańska przenoszą odpowiedzialność na lekarzy.

± Zapytała wprost, czy miasto nadal nie będzie uznawało płynących od personelu zgłoszeń na temat zagrożenia zdrowia i życia pacjentek za wystarczających wystarczające do rozwiązania zgromadzeń Fundacji Życie i Rodzina.