Treść
± Jakie dzisiaj zagrożenie stanowi były teren elektrowni atomowej w Czarnobylu? Czy nie ma żadnego ryzyka? — Przede wszystkim należy podkreślić, że katastrofa na tę skalę co w 1986 r. się nie powtórzy. I tak oczywiście już w momencie wypowiadania tego typu słów, zawsze pojawiają się komentarze, że tak, w 1986 r. też to mówiono. Owszem, ale musimy pamiętać, że wtedy doszło do katastrofy na pracującym reaktorze jądrowym. Te reaktory w Czarnobylskiej Elekrowni Elektrowni Jądrowej już nie pracują. Ostatni wyłączono 26 lat temu w roku 2000, więc nie jest możliwe powtórzenie katastrofy na taką skalę. Ale to też jednocześnie nie oznacza, że totalnie zniknęło zagrożenie. Teraz to zagrożenie oczywiście wynika z tego, że jest wojna — mówi "Faktowi" Krystian Machnik.
± Dodaje, że "musiałaby się wydarzyć nieprawdopodobnie skrajna sytuacja, żeby to sprowadziło jakieś jakieś zagrożenie na Polskę". — Oczywiście nie jest to niemożliwe. Natomiast większe zagrożenie raczej upatruję w propagandzie, która zintensyfikowała się szczególnie w ostatnich miesiącach. Szczególnie w tym roku, co jest oczywiście podsycane przez to, że politycy polscy i ukraińscy, nie potrafią się jakoś normalnie dogadać, co się przenosi potem z kolei na społeczeństwo — zauważa.
± — A społeczeństwo, które obraca się przeciwko jakiemuś narodowi, jest bardzo podatne na propagandę, którą z kolei nam sieje strona rosyjska. I za każdym razem, kiedy coś się dzieje w Czarnobylu, albo w ogóle ogóle, kiedy coś się dzieje w Ukrainie, jesteśmy zalewani informacjami o radioaktywnej chmurze — dodaje.
± Jedyne ryzyko, jakie ja tutaj upatruję, jest związane z działaniami zbrojnymi. Z tym, tym że energobloki z reaktorami jądrowymi mogłyby być po prostu w jakiś sposób fizycznie uszkodzone. Co prawda te energobloki, czyli budynki, w których jest reaktor jądrowy, są bardzo mocne, bo mają za zadanie wytrzymać nawet uderzenie małego samolotu, natomiast nie wiadomo nigdy co się stanie. Tym bardziej, bardziej że Rosjanie chowają pojazdy wojskowe w hali turbin