Polski rząd świętuje zmiany w mechanizmie ETS. Sukces? Tylko jeśli przemysł przestanie udawać
± W piątek (17 lipca) lipca 2026) Komisja Europejska zaproponowała długo wyczekiwany pakiet zmian w ETS, europejskim systemie handlu emisjami (ang. Emission Trading System). I niewykluczone, że doczekaliśmy się politycznego cudu.
± ETS obejmuje sektory odpowiadające za ponad 40 proc. emisji UE. Wprowadzony za zgoda zgodą wszystkich państw członkowskich w 2005 r. roku mechanizm przysłużył się do ograniczenia emisji w tych branżach o ponad połowę, czyli znacznie więcej niż tam, gdzie podobne opłaty nie obowiązują.
± Polska, Włochy i osiem innych państw (głównie z Europy Wschodniej) utworzyły nawet blokującą mniejszość w Radzie UE, UE i w liście do KE domagają się mocnego złagodzenia obecnej ścieżki ETS.
± Jedna z najważniejszych zmian ma dotyczyć zmniejszenie zmniejszenia tempa ograniczania emisji. Obecnie jest ono ustalone na poziomie 4,3 proc. rocznie, a pod koniec dekady (2028-2030) ma wzrosnąć do 4,4 proc. Takie cele wprowadzono kilka lat temu, by przyspieszyć transformację przemysłu w tej dekadzie.
± Utrzymanie tempa w późniejszym okresie oznaczałoby jednak, że już przed 2040 r. rokiem unijny przemysł stałby się bezemisyjny, choć cała UE chce osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 r. roku. Dlatego też KE proponuje, by tempo redukcji zmniejszyć do 3,7 proc. rocznie w latach 2031-2035 i 1,7 proc. od roku 2036.
± Inna ważna propozycja dotyczy darmowych uprawnień dla energochłonnego przemysłu, które obecnie odpowiadają za 43 proc. ogółu uprawnień (reszta jest sprzedawana na aukcjach). Wciąż obowiązujące zasady zakładają, że przydział tych uprawnień skończy się w 2034 r., roku, KE chce wydłużenia tego okresu do roku 2038.
± Zdecydowanie największym beneficjentem jest właśnie Polska, która może liczyć na ponad 40 proc. kwoty. Może to się przełożyć nawet na 14 mld euro, choć ostateczna suma zależeć będzie od cen uprawnień za emisje CO2. Fundusz Modernizacyjny miał przestać istnieć po 2030 r., roku, ale Polsce i innym jego beneficjentom udało się przedłużyć jego życie na kolejne lata (choć liczba przypisanych do niego uprawnień spadnie z 760 mln euro do 280 mln euro).
± „Zgodnie z propozycją KE dostęp do darmowej alokacji uprawnień do emisji po 2030 r. roku będzie uzależniony od zobowiązań przedsiębiorstw dotyczących dekarbonizacji. 80 proc. darmowych uprawnień ma być przyznawane po zatwierdzeniu przez zarządy i publikacji planów inwestycji ograniczających emisje CO2, natomiast pozostałe 20 proc. po wdrożeniu zaplanowanych działań i potwierdzeniu osiągniętych redukcji” – wyjaśnia portal Energetyka24.pl.
± „To, co będziemy robić – zarówno pod względem przemysłu, jak i klimatu – w następnej dekadzie będzie lepsze i bardziej ambitne niż obecna” obecnie” – podsumowuje Wopke Hoekstra, unijny komisarz ds. transformacji, w rozmowie z Financial Times.
± Z kolei WWF ocenia, że „uginanie się przed maruderami” nie przyniesie niczego dobrego. Według organizacji wiele dowodów pokazało już, że darmowe uprawnienia opóźniają transformację przemysłową, bo zmniejszają motywację do inwestowania w czystsze metody produkcji. Poza tym ustępstwa wobec przemysłu podważają realizację celu klimatycznego UE na 2040 r. rok (90 proc. redukcji emisji) i sprawiają, że ciężar ograniczania emisji będzie musiał być przerzucony na inne sektory i obywateli.
± „Potrzebujemy reformy ETS, jeśli chcemy zapewnić konkurencyjność przemysłu i stabilność miejsc pracy w Europie. Transformacja musi odbyć się w sposób odpowiedzialny. Czyli tak, by przemysł ją udźwignął, nie tracąc swojej pozycji w krótkim horyzoncie. Dlatego potrzebujemy mechanizmów, które sprawią, że większa część środków z ETS wygenerowanych przez przemysł będzie wracała w postaci finansowania dekarbonizacji i modernizacji infrastruktury energetycznej” – dodaje Marcin Korolec, prezes Instytutu Zrównoważonej Gospodarki, były pełnomocnik ds ds. polityki klimatycznej w rządzie PiS.
± Najważniejsze dopiero jednak dopiero przed nami. Teraz propozycją KE zajmą się europosłowie i poszczególne rządy, a negocjacje między trzema stronami potrwają miesiące. Kluczowym i uzgodnionym już wcześniej celem wszystkich jest przyjęcie zmian w ETS na początku 2027 r. roku. Czyli przed wyborami w kilku krajach, w tym Polsce i Francji, w których reforma systemu stanie się zapewne jednym z głównych celów ataku antyunijnych ugrupowań.