Protest w drodze na nad Morskie Oko. TPN zabiera głos
± W czasie pikiety protestujący zbierali podpisy pod petycjami wzywającymi do odwołania minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski oraz dyrektora TPN Szymona Ziobrowskiego. W sobotę rano przewoźnicy konni nie wyjechali na trasę do Morskiego Oka. - Podjęliśmy trudną, ale jedynie słuszną decyzję o zawieszeniu kursów w dniu dzisiejszym. Na pierwszym miejscu stawiamy bezpieczeństwo. Nie pozwolimy, aby Tatry stały się areną konfliktów - powiedział prezes Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka Andrzej Mąka.
± Organizatorzy protestu przekonywali, że "wieloletnie zapowiedzi zmian, kolejne porozumienia i polityczne kompromisy nie doprowadziły do zakończenia wykorzystywania koni do przewozu turystów". Krystyna Pietruszka z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt mówiła, że aktywistów nie przekonują coroczne badania weterynaryjne. - Nas badania nie interesują. Absolutnie nie trzeba lekarzy weterynarii ani specjalistów, żeby wiedzieć, że konie są wykorzystywane i nie powinny tutaj jeździć - powiedziała.
± Według dr. dra Marka Tischnera z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, który od lat uczestniczy w komisji badającej konie pracujące na tej trasie, publiczna dyskusja często opiera się na emocjach, a nie na danych. Zaznaczył, że publikowane przez TPN wyniki badań klinicznych, kardiologicznych i ortopedycznych nie potwierdzają tezy o chronicznym przeciążaniu zwierząt. Przed sezonem letnim przebadano 282 konie, z czego dwa wycofano z powodów ortopedycznych, a jedno skierowano na dodatkowe badania kardiologiczne.
+ W czasie pikiety protestujący zbierali podpisy pod petycjami wzywającymi do odwołania minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski oraz dyrektora TPN Szymona Ziobrowskiego.
+ - Nas badania nie interesują. Absolutnie nie trzeba lekarzy weterynarii ani specjalistów, żeby wiedzieć, że konie są wykorzystywane i nie powinny tutaj jeździć - powiedziała.
+ Przed sezonem letnim przebadano 282 konie, z czego dwa wycofano z powodów ortopedycznych, a jednego skierowano na dodatkowe badania kardiologiczne.