Pierwszy nagłówek każdego portalu o tym wydarzeniu — surowe tytuły.
Ta scena z "Nigdy w życiu" wywoływała rumieńce. Obejrzałam ją po 22 latach
Te monitorowane portale nie opisały tego wydarzenia w naszym oknie obserwacji. Sprawdzamy jeszcze, czy pokazały na stronie głównej materiał innej marki o tym wydarzeniu — ta lista może się za chwilę skrócić.
Tego wydarzenia nie opisały, ale relacjonowały inne odsłony „Przeprosiny i powrót do filmu".