Nowy rok szkolny 2026/2027. Pośmiejmy się razem
± W szkolnictwie nieustannie pojawiają się nowe pomysły rozwiązań, wszystkie bez wyjątku obmyślane przez osoby niepracujące w szkołach. Wdrażanie tych propozycji pochłania gigantyczne zasoby – czas, pieniądze, naszą energię do pracy z dziećmi i młodzieżą – a one nie rozwiązują one najbardziej palących problemów polskiej edukacji. Czasem nawet wydaje się, się wydaje, że coś tam rozwiążą, ale potem się okazuje, że jednak nie. Albo że właściwie to nie mamy do czynienia z nowym rozwiązaniem, tylko z powrotem do tego, co było. I było dobre.
± „Zmiana, którą zaproponował minister Domański, jest uszyta pod nauczycieli. Biorąc pod uwagę, że pierwszy próg przesuwa się do 130 tys., ale wchodzi też ten drugi między 130, 130 a 150 tys., niższy podatek procentowo co oznacza, że nauczycielom będzie więcej zostawać w portfelach, do 3 600 zł”.
± Być może dlatego, że nasze podstawowe, pełnoetatowe wynagrodzenie netto wynosi 3900-5100 zł (zależnie od wykształcenia i stopnia awansu). A może dlatego, że szkoła jakoś musi funkcjonować, a chętnych do pracy po prostu nie ma. Mamy za to 10% 10 proc. pracujących emerytów, a odsetek ten rośnie z roku na rok. MEN chce ich zatrzymać za wszelką cenę, dlatego na początku tego roku ustanowił nową nagrodę jubileuszową w wysokości 400% 400 proc. wynagrodzenia miesięcznego: za 45 lat pracy w szkole. Czyli dla osób mających lat 70. Życzmy im zdrowia.
± Wiceprezeska ZNP, Urszula Woźniak, apeluje: „Państwo nie może budować systemu na założeniu, że nauczyciel utrzyma się dopiero wtedy, gdy do jednego etatu dołoży tyle godzin, ile zdoła udźwignąć. Powinien godnie zarabiać, pracując na jednym etacie”. Niestety najbliższa poniżka, to znaczy, pardon, podwyżka dla całego środowiska nauczycielskiego ma wynieść 3% 3 proc. od 1 stycznia 2027 roku.
± Mamy twarde dane dowodzące, że kompleksowa edukacja seksualna – prowadzona rzetelnie, regularnie – przyczynia się do opóźnienia wieku inicjacji seksualnej, poprawia dobrostan psychiczny, redukuje ryzyko przemocy seksualnej, zwiększa gotowość do świadomego rodzicielstwa, zmniejsza liczbę nieplanowanych ciąż wśród osób poniżej 19 19. roku życia (spadek o 30-50%). 30-50 proc.).
± Na 1 września planowana jest w Głosie Nauczycielskim „Głosie Nauczycielskim” publikacja listu otwartego grupy polonistów i polonistek, którzy pracują z osobami w wieku maturalnym. Do rzeczonej grupy należę także i ja. Należy do niej też między innymi Paweł Łęcki, który od kilku tygodni nieodpłatnie pomaga abiturientom i abiturientkom pisać odwołania od wyników maturalnych z wypracowania z języka polskiego. Paweł regularnie publikuje na swoim profilu facebookowym posty z opisami przypadków osób, które powinny były otrzymać więcej punktów, ale nie otrzymały, dzięki czemu również osoby niebędące egzaminatorami mogą przekonać się o skali zjawiska. Co za nim stoi?
± Może ona by wyjaśniła decydentom, że nakaz sprawdzania każdej pracy domowej z osobna (bo do tego sprowadzają się tegoroczne uściślenia) sprawi, że zadawać się jej zadawać już nie będzie już w ogóle. Jasne, byłoby wspaniale dawać każdemu dziecku i nastolatkowi pełną informację zwrotną na temat zadania domowego, ale w dzisiejszych realiach szkolnych nikt nie ma na to czasu. Zawsze można było poprosić, by chętne osoby przeczytały na głos, jak sobie poradziły z danym zagadnieniem. Zaprosić do sprawdzenia sobie nawzajem, w parach. Wziąć parę zeszytów wyrywkowo. Poprosić osoby, które nie umiały sobie poradzić z rozwiązaniem, by przyszły przed lekcją albo po niej lekcji po konsultację. Od tego roku szkolnego na etapie szkoły podstawowej takie praktyki będą niezgodne z rozporządzeniem o zadawaniu prac domowych.
± Jeśli przyjdzie Wam do głowy zapytać nauczycielkę lub nauczyciela, jak podnieść dobrostan społeczności szkolnej i jakość nauczania, jak to co zrobić, by dzieci były bardziej zmotywowane, by się wszyscy czuli w środowisku edukacyjnym lepiej i sensowniej, odpowie to odpowiedź będzie od razu. To żadna tajemnica. Trzeba zmniejszyć liczbę osób w klasie (bardzo trudno się indywidualizuje nauczanie w ponad 30-osobowej grupie) i dać nauczycielkom i nauczycielom takie podwyżki, by do zawodu garnęli się najlepsi, a najlepsi. A potem dać im wolną rękę.
± Jednakowoż to powstrzymałoby proces prywatyzacji polskiej edukacji, do którego politycy różnych opcji przykładają się od lat i, i może z przyczyn elitarystycznych, a może ideologicznych, nawet nie próbują mu przeciwdziałać.