Ruch PKOl po aresztowaniu Piesiewicza. Domagają się zwołania zarządu
+ Jak dodał, kiedyś była praktyka, że zarząd zbierał się krótko po spotkaniu prezydium, by zapoznać się z propozycjami uchwał i je przegłosować.
+ To całkiem dobrze funkcjonowało, więc można do tego wrócić – wspomniał.
+ Tłumacząc sekwencję możliwych zdarzeń Konopka wskazał, że zarząd najpierw w myśl art. 21. statutu, wobec „niemożności pełnienia funkcji przez prezesa PKOl”, na mocy uchwały, powierza ją - do końca kadencji - jednemu z wiceprezesów.
+ Następnie dochodzi do odwołania z grona zarządu, a zatem jednocześnie z funkcji prezesa, Piesiewicza jako osoby, która - zgodnie z pkt 3 art. 19. statutu – „nie wywiązuje się ze swych obowiązków lub swoim postępowaniem narusza statut lub dobre imię PKOl”. Do przegłosowania uchwały konieczna jest większość 2/3 głosów przy obecności co najmniej 2/3 liczby osób uprawnionych do głosowania, czyli 40 z 60 członków zarządu.
+ Gdyby ta druga opcja się nie powiodła, opozycja w zanadrzu będzie jeszcze mieć odwołanie się do podjętej w czerwcu przez Walne Zgromadzenie uchwały zobowiązującej prezesa do zwołania Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia, którego jedynym punktem merytorycznym ma być odwołanie prezesa. Wcześniej taki wniosek został złożony w siedzibie PKOl, a podpisało się pod nim 82 ze 106 członków PKOl, co oznaczało, że liczba popierających wniosek znacznie przekraczała statutowy wymóg 2/3. Piesiewicz zignorował jednak te działania, tłumacząc się m.in. oczekiwaniem na ekspertyzy prawne, czy stosowane decyzje zapadły zgodnie z prawem.