±Według wstępnych ustaleń do awarii nie doszło. Rzecznik operatora elektrowni, koncernu Leag, przekazał, że nikt z pracowników firmy nie odniósł obrażeń. Śledztwo w tej sprawie przejął Urząd Kryminalny Brandenburgii (LKA).
−Zagrożenia dla ludności nie ma, na miejscu pracują saperzy.
−Policja nie podaje na razie dalszych szczegółow. Śledztwo w tej sprawie przejął Urząd Kryminalny Brandenburgii (LKA).
+Podłożenie ładunków wybuchowych było aktem sabotażu - oświadczył we wtorek minister spraw wewnętrznych Brandenburgii Jan Redmann.
+Redmann poinformował podczas wizyty na miejscu zdarzenia, że sprawcy próbowali za pomocą ładunków wybuchowych wprowadzić „materiał przewodzący do linii najwyższych napięć”. W kilku przypadkach im się to udało - powiedział.
+Jak przekazał szef MSW landu, celem sprawców była destabilizacja sieci elektroenergetycznej i dostaw energii, co - zaznaczył - się nie udało. Według niego Brandenburgia „wyszła z tego obronną ręką”, biorąc pod uwagę liczbę znalezionych urządzeń oraz fakt, że nie doszło do przerwy w dostawach prądu.
+Na razie nie ma informacji na temat motywu sprawców. Nadal trwają poszukiwania kolejnych ładunków wybuchowych.
+Operator elektrowni, koncern Leag, przekazał, że w wyniku ataku na stację transformatorową awarii uległ blok B o mocy 500 megawatów, który samoczynnie się wyłączył. Operator sieci przesyłowej poinformował natomiast o krótkotrwałej przerwie w zasilaniu, zapewnił jednak, że wszystkie linie już pracują.