Polak po cichu kończy wielką karierę. Dramatyczny wybór: życie czy śmierć?
± - Powiem ci zupełnie szczerze, co myślę o swojej karierze. Może to trochę buńczucznie zabrzmi, ale uważam, że pod względem fizycznym, motorycznym, a nawet psychicznym, jestem zmarnowanym materiałem na mistrza. To jest moja refleksja. Po części przez moje błędy, ale po części też dlatego, że nigdy nie byłem rozpieszczany przez promotorów. Owszem, miałem szczęście, że przez dłuższą chwilę byłem u świetnego szkoleniowca Andrzeja Gmitruka, później w Niemczech trenowałem z Ullim Wegnerem, teraz wspomagał mnie bardzo dużo Piotrek Wilczewski. Niemniej uważam, że jeśli miałbym wokół siebie sztab ludzi, jak wspomniany przez ciebie Usyk, czy Kliczko lub kiedyś w Niemczech Darek Michalczewski, gdzie wszyscy dmuchali pod jego sukces, to uważam, że z pewnością byłbym mistrzem świata i miałbym na swoim koncie wiele obron.