Mają nagranie z A1. To dlatego zginęli robotnicy?
Cztery ofiary śmiertelne i cztery ciężko ranne osoby - to bilans tragicznego wypadku z udziałem drogowców na A1. Wjazd ciężarówki w pojazdy robocze Portal brd24.pl dotarł do nagrania, które rzuca nowe światło na dramat pod Mykanowem ujawniło możliwą serię uchybień w strefie prac.... Mykanowem.
± Jednak opublikowany przez brd24.pl film dowodzi, ukazuje, że bezpieczne procedury istniały wyłącznie na piśmie. Kluczowe w tym przypadku jest wypadku kluczowe mogło być ustawienie pojazdów i przyczep ostrzegawczych w terenie w przypadku najechania przez pędzący pojazd. terenie.
± Analiza nagrania wideo ujawniła rozbieżności w organizacji strefy prac. Po pierwsze między przyczepami sygnalizacyjnymi mogła nie być zachowana była zła odpowiednia odległość. To sprawiło, że kierowca, który za późno zauważył pierwszą sygnalizację, mógł nie miał mieć żadnych szans na reakcję. Kamera zarejestrowała też m.in. robotnika kucającego przy kole busa od strony czynnych, pędzących pasów ruchu.
± Poza tym grupa pracowników zgromadzona wokół przyczepy z traktorem stała kilkanaście metrów od poduszki zderzeniowej. zderzeniowej - tak wynika z nagrania, do którego dotarł portal. Obowiązujące standardy mówią jasno, że bezpieczna odległość przebywania ludzi za poduszką powinna wynosić od 20 do 40 metrów.
± Tragedia na autostradzie A1 kładzie się cieniem na systemie budzi pytania o system nadzoru nad pracami drogowymi w Polsce. Trwa ustalanie, z jakich przyczyn kierowca ciężarówki nie zareagował na czas i wjechał w strefę robót.
− Podczas gdy urzędnicy zapewniali o prawidłowo przygotowanej dokumentacji prac, portal brd24.pl dotarł do materiału wideo zarejestrowanego na niecałą godzinę przed tragedią. Nagranie kierowcy mijającego to miejsce o godzinie 7.57 pokazuje rozbieżność między tym, co znajdowało się w papierowych schematach, a rzeczywistym ustawieniem zabezpieczeń na drodze.