Katastrofa na A1. Błędy służb przyczyną? "Nie rozmywajmy " rozmywajmy"
Prokuratura zbada zbada, czy drogowcy prawidłowo zabezpieczyli miejsce, w którym doszło do katastrofy na autostradzie A1 (w rejonie węzła Mykanów). W wyniku wypadku zginęły tam cztery osoby. Głos w sprawie zabrała...
± Do katastrofalnego w skutkach wypadku doszło na autostradzie A1 w pobliżu węzła Mykanów we wtorek (1 września). Z ustaleń śledczych wynika, że 32-letni kierowca ciężarówki wjechał w grupę pracowników działających na drodze. Na miejscu zginęło czterech drogowców. Z informacji o2.pl wynika, że stan kolejnych czterech jest bardzo ciężki. Sprawca wypadku Kierowca ciężarówki był trzeźwy.
± Z informacji informacji, do których dotarliśmy wynika, że GDDKiA dzień przed tragedią kontrolowała prace wykonawcy na jednej stronie jezdni. Wtedy wszystkie zabezpieczenia były wykonane zgodnie z przepisami. Z rozmów z drogowcami wynika, że kontrolerowi zabrakło niewiele, aby dotrzeć na miejsce zdarzenia przed wypadkiem. Był w trasie.
± Jak udało nam się ustalić, prokuratura będzie badać temat kwestię zabezpieczenia prac przez wykonawców przed wypadkiem na A1.
± Sprawca wypadku, czyli 32-letni mężczyzna mężczyzna, jeszcze dziś zostanie doprowadzony do prokuratury. Tam ma - według naszych ustaleń - usłyszeć zarzuty nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. Może grozić mu kara do 8 lat pozbawienia wolności.