← wróć
Zero 1 obserwowana zmiana

Błagała o pomoc, dostała 13 leków. Psychiatra o sprawie Lindsay Clancy: To obraz kryzysu Ameryki

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami.

Część szerszego pokrycia
Proces Lindsay Clancy
zobacz pełne wydarzenie →
akapit zmieniony akapit usunięty zaobserwowano 04.09 16:42 · kopiuj link do tej zmiany

Błagała o pomoc, dostała 13 leków. Psychiatra o sprawie Lindsay Clancy: To obraz kryzysu Ameryki

Treść

± Dominika Soszyńska, Zero.pl: Cała Ameryka żyje dziś procesem W lipcu 2026 r. rozpoczął się proces Lindsay Clancy, zabójczyni trójki własnych dzieci. Ława przysięgłych wkrótce zdecyduje, czy w czasie popełnienia morderstwa kobieta cierpiała na psychozę, czy też była w pełni poczytalna. Wokół sprawy Sprawą żyła cała Ameryka, a wokół pojawia się mnóstwo skrajnych emocji, dezinformacji, teorii spiskowych. spiskowych..

± Przede wszystkim jest to bardzo tragiczna historia. 24 stycznia 2023 r. matka, Lindsay Clancy, używając gumy do ćwiczeń, zabija taśmy treningowej, udusiła trójkę małych dzieci, łącznie z 8-miesięcznym niemowlęciem. swoich dzieci: 5-letnią Corę, 3-letniego Dawsona i 8-miesięcznego Callana. Po czym podcina podcięła sobie gardło i skacze skoczyła głową w dół z drugiego piętra, co prowadzi doprowadziło do trwałego uszkodzenia rdzenia kręgowego i częściowego trwałego paraliżu jej ciała. ciała od pasa w dół. Czyn Clansey nosi znamiona próby tzw. rozszerzonego samobójstwa, kiedy osoba targająca się na swoje życie zabija również najbliższe sobie osoby. Co ważne, ta kobieta, Clancy, z zawodu pielęgniarka, przez kilka miesięcy przed zabójstwem – użyję określenia, które padło na sali sądowej – rozpaczliwie „rozpaczliwie błagała o pomoc. pomoc”.

± Lindsay Clancy Oskarżona opowiadała rodzinie o poczuciu, że tabletki „niszczą jej mózg”.

± Tak, mimo iż zażywała przepisywane leki, miała poczucie, że jej szkodzą. Z dokumentów, które zostały ujawnione opinii publicznej w trakcie przesłuchań sądowych, wynika, że negatywnie reagowała na niektóre z nich.

± Kiedy stan pacjentki tylko się pogarszał, pogarszał jej była teściowa, teściowa (małżeństwo Clancych rozpadło się niedługo po śmierci ich dzieci), z zawodu również pielęgniarka, skontaktowała Lindsay z kliniką, w której sama pracowała. pracowała jej znajoma. Clancy trafiła na oddział specjalizujący do centrum specjalizującego się w pomocy kobietom w okresie okołoporodowym. Została tam zbadana przez nurse practitioner, czyli pielęgniarkę przepisującą leki. Kobieta dała jej inny lek SSRI. Mimo udokumentowanej negatywnej reakcji na pierwszy lek, przepisano inny preparat lek z tej samej grupy.

± Tak. Aby zostać psychiatrą w Stanach Zjednoczonych, trzeba odbyć średnio 16 15 tys. godzin zajęć i praktyki klinicznej. Psychiatryczny nurse practitioner uzyskuje uprawnienia do wypisywania leków już po ok. około 500 godzinach zajęć klinicznych.

± Problem polega na tym, że kolejne osoby, u których Clancy szukała pomocy, jedynie zmieniały jej leki. A każdy ze specjalistów miał bardzo wycinkowy obraz tego, co tak naprawdę się dzieje. Nie Oni nie komunikowali się między sobą, nie przekazywali sobie informacji o pacjentce. swoich doświadczeń w leczeniu Clancy. Nie postawiono na fachowość. Nie było czegoś takiego, że im bardziej to wszystko robi się skomplikowane, tym bardziej zwiększamy jakość zwiększenie jakości i intensywność intensywności opieki. Ta opieka była od początku do końca fragmentaryczna. Stan pacjentki się pogarsza? Reagujemy zmianą leków.

± Później pojawiła się na izbie przyjęć Massachusetts General Hospital, gdzie zresztą sama była zatrudniona, ale stamtąd również odesłano ją do domu. Dopiero kiedy przyjechała tam kolejnym razem, gdy jej stan już wyraźnie się pogorszył, zaproponowano jej program dziennego pobytu, specjalizujący się w pomocy kobietom w okresie okołoporodowym. Przyjęto ją, ale szybko wypisano. Lekarze doszli do wniosku, że głównym problemem jest toksyczność leków, więc powinna być okołoporodowym w innym miejscu. sąsiednim stanie Rhode Island.

± Jej były mąż był świadom tego, że miała mordercze myśli wobec dzieci. dzieci?

± Pacjentka była tam badana głównie przez lekarzy rezydentów, ale też przez jedną lekarkę w randze profesora. nauczycielki akademickiej. Co ciekawe, kiedy na sali sądowej zapytano ją o swoje doświadczenie, doświadczenie zawodowe, powiedziała, że przez 20 lat pracy leczyła wiele osób z depresją poporodową, ale nie widziała leczyła żadnej osoby z psychozą poporodową. To jest również tragiczne, że idziemy do najlepszego szpitala, do którego kieruje się takie osoby praktycznie z całych Stanów Zjednoczonych, jesteśmy badani przez doświadczonego lekarza, ale on akurat nigdy nie spotkał się z przypadkiem choroby, w której jest specjalistą.

± A dla lekarza, który leczy, Dla lekarza to sprawia ogromną różnicę: wiedza teoretyczna a doświadczenie?

± Dokładnie. Tutaj ujawnia się również szerszy problem – kształcenia psychiatrów. Widzimy, jak bardzo fragmentaryczny charakter miała opieka nad Lindsay Clancy. A to wynika z tego, że samo kształcenie psychiatrów jest fragmentaryczne. Mamy jakiś wycinek pewnego doświadczenia, resztę dopełniamy teorią i jesteśmy przekonani, że wiemy wiemy, jak leczyć. To również wymiar fałszywej profesjonalizacji w podejściu do problemów. To znaczy: jako profesjonalista skupiam się na daniu konkretnej diagnozy i przepisaniu leczenia, nie patrząc na to, że problemy zdrowia psychicznego mają dużo szerszy kontekst. Ten kontekst trudno jest zmienić, przepisując same leki.

± Oraz wiara w półśrodki, w zaleczanie problemów, zamiast zająć zajęcie się nimi u źródeł – w tym wypadku można było próbować stworzyć takie środowisko, w którym nie generuje się więcej stresu dla tej matki. Autorytety psychiatryczne wmawiają dziś ludziom, że leki uratują im życie. Gdyby tak właśnie było, życie tej kobiety i jej dzieci powinno w ciągu tych czterech miesięcy zostać uratowane 13 razy.

± Na zamkniętych forach dla psychiatrów toczą się bardzo żywe dyskusje. Wiele lekarek i lekarzy bardzo empatycznie podchodzi do swoich kolegów po fachu, szczególnie fachu. Szczególnie młodej lekarki Jennifer Tufts, ostro przesłuchiwanej przez obrońcę oskarżonej, który wyciągał jej notatki z wizyt, pokazując brak konsekwencji w dokumentacji lub leczeniu. Jemu oczywiście nie chodziło o to, żeby zaatakować tę lekarkę. Raczej o to, żeby ława przysięgłych miała obraz pacjentki, której stan tylko się pogarszał. Ale działo się to kosztem obnażenia wszystkich słabości: zarówno samego procesu leczenia, jak i prowadzenia dokumentacji. dokumentacji medycznej. Więc jeżeli o to chodzi, wielu psychiatrów po prostu jest przestraszonych.

± Większość lekarzy zdaje sobie sprawę, że postąpiłaby dokładnie tak samo: podaję lek, zwiększam dawkę, ewentualnie zmieniam lek i staram się to udokumentować. Zwłaszcza w W akademicko-korporacyjnym systemie zdrowia duży nacisk kładzie się właśnie na dokumentację. Wielu psychiatrów na to narzeka. Bo jeśli lekarz rzeczywiście miałby się w pełni w to zaangażować, na szczerą rozmowę z pacjentem zostaje mu już niewiele czasu. W dodatku pacjent nie otworzy się przed kimś, kto będzie tylko odhaczał różne problemy na kartce papieru. papieru lub ekranie i przepisywał kolejne leki…

± Ale jeżeli każda notatka może wylądować na sali sądowej, wtedy …wtedy właściwie dokumentujemy wszystko. Również zastrzeżenia typu: „Spytałem, „Spytałem się, czy pacjentka ma myśli samobójcze. Odpowiedziała, że nie ma”. Sytuacja, w której lekarz zaczyna się skupiać bardziej na swoim bezpieczeństwie, bezpieczeństwie niż na trosce o pacjenta, ma nawet swoją nazwę „defensive psychiatry”, nazwę: defensive psychiatry, czyli psychiatria obronna.

± To na pewno. Jednym ze skutków może być także to, że psychiatrzy będą odmawiać opieki nad tak zwanymi tzw. złożonymi lub ryzykownymi przypadkami. Już dziś Dziś większość lekarzy w Stanach Zjednoczonych pracuje w korporacyjnych systemach opieki zdrowotnej. Co oznacza, że managerowie To menedżerowie tych placówek określają standardy leczenia. Oni będą kierowali kierować się prostym rachunkiem ekonomicznym: czy opłaca nam się przyjmować pacjentów o zwiększonym ryzyku, czy lepiej powiedzieć, że my się specjalizujemy w czymś innym. innym?

± Weźmy taką powszechną sytuację. Mamy pacjentkę w ciąży, która zażywa antydepresanty. Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne zaleca, że nawet w czasie ciąży powinno się kontynuować przepisywanie leków. Można zmienić substancję na taką, która jest potencjalnie mniej szkodliwa, ale ryzyko uszkodzenia płodu płodu, choć ogólnie niewielkie, wciąż jest statystycznie większe, niż gdyby ta pacjentka nie przyjmowała leków. Jeżeli dojdzie do tragedii, a rodzina pacjentki wytoczy proces, dla takiego osamotnionego lekarza w praktyce może to oznaczać koniec kariery. Siłą rzeczy lepiej odsyłać takich pacjentów do dużych korporacyjnych szpitali, które mają całą armię własnych prawników. Problem w tym, że taka opieka nie będzie dostępna dla każdego. Nie każdy Amerykanin mieszka w dużym mieście.

± Widzimy tu nie tylko stan amerykańskiej psychiatrii, ale również stan społeczeństwa, w którym hołduje się profesjonalizacji, ale bardzo wycinkowej profesjonalizacji, która gubi złożoność zjawisk. Widzimy, jak indywidualizacja prowadzi nas do utraty więzi i odpowiedzialności za drugą osobę. wobec drugiej osoby. Korzenie tego kryzysu są bardzo głębokie.

± Korzenie tego kryzysu są bardzo głębokie. Tak naprawdę chodzi o to, jak my jako społeczeństwo rozumiemy problemy zdrowia psychicznego czy jak podchodzimy do kwestii macierzyństwa. Dokładnie. Proszę sobie wyobrazić, że w Stanach Zjednoczonych w wielu miejscach pracy nie ma urlopu poporodowego. Kiedy urodził się mój syn, dostałem trzy dwa dni wolnego. I to jeszcze pracując jako psychiatra rezydent, czyli w zawodzie, gdzie w którym teoretycznie jesteśmy uczeni społecznej empatii. Jedną kwestią jest to, jak Ameryka te swoje problemy rozwiąże. A myślę, że ich nie rozwiąże, że będą się one tylko pogłębiać. Natomiast sprawa Lindsay Clancy powinna nieść też wiadomość dla świata: zobaczcie, w jakim głębokim kryzysie jest Ameryka.

± Stany Zjednoczone wciąż jeszcze wypracowują standardy, za którymi podąża cały świat. Na przykład w psychiatrii: na depresję przepisujemy lek, a jeżeli jeśli nie działa, przepisujemy inny. Jeżeli dwa różne leki nie działają, diagnozuje się tak zwaną depresję lekooporną i szuka kolejnych terapii, na przykład ketaminą czy lub psychodelikami. Czyli skupiamy się głównie na leczeniu, przepisywaniu środków psychotropowych, czy – należałoby powiedzieć – usuwaniu lub łagodzeniu objawów, bo ciężko to nawet nazwać leczeniem. A nie na tym, że wypracowuje się standardy życia, które sprzyjają zdrowieniu.

± Te zalecenia powielane są w innych krajach, często w dobrej wierze, bo przecież amerykańskie standardy popartepoparte autorytetem kosztownych badań i wielkich nazwisk. Rzadziej mówi się o tym, jak mocno amerykańska psychiatria uwikłana jest we współpracę z przemysłem farmaceutycznym, jak bardzo uwikłana jest w ten korporacyjny system, że w pewnym sensie ona sama go tworzy. który skraca czas opieki nad pacjentem i pod wpływem nacisków ekonomicznych wymusza powszechne przepisywanie leków.

± Nie powinna. Naprawdę warto patrzeć z pewnym dystansem na to, co dziś przychodzi do Polski zza oceanu. Może kiedyś Ameryka była wzorem do naśladowania, ale dziś pod wieloma względami – zarówno jeżeli chodzi o politykę, demokrację, korupcję życia publicznego, upadek instytucji demokratycznych i rządów prawa, brak obrony dzieci przed zakusami właścicieli algorytmów, szkodliwymi dla psychiki algorytmami platform społecznościowych, ale też właśnie nadmierną medykalizacją i „zaleczaniem” medykamentami problemów społecznych – powinna być raczej przestrogą. Jeżeli reszta świata sobie tego nie uświadomi, ryzykuje popełnieniem tych samych błędów.

− Jacek Dębiec: Rzeczywiście wiele osób wykorzystuje tę tragedię do własnych celów. Amerykańskie społeczeństwo jest bardzo teatralne i ten proces również jest teatralny. Każdy gest wykonany na sali sądowej, jak płacz oskarżonej, zostaje szczegółowo analizowany. Komentatorzy skupiają się na jakichś prawniczych kruczkach, jak adwokat przechytrzył świadka. Niektórzy opowiadają o tym z nieukrywaną fascynacją. Widzimy, jak rzeczywista tragedia zamieniła się wręcz w serial telewizyjny z sali sądowej, który pełni funkcję rozrywkową, bo apeluje przede wszystkim do ludzkiej ciekawości. Amerykanie ochoczo zajmują się tym teatrem, podczas gdy powinni raczej zapłakać nad stanem własnego społeczeństwa, bo w tym procesie ogniskują się różne choroby Ameryki.

− Z zeznań świadków wynika, że była dobrą osobą i kochała swoje dzieci.

− Zarówno rodzina, jak i jej współpracownicy podkreślali, że była dobrą pielęgniarką i kochającą matką. W sytuacjach, kiedy innym dzieciom działa się jakaś krzywda, reagowała bardzo emocjonalnie, nawet płaczem. Nie mówimy więc o psychopatii ani o wzorcu zachowań przemocowych, który eskaluje, tylko o zupełnie nieprzewidywalnym, tragicznym w skutkach zachowaniu.

− Niezupełnie nieprzewidywalnym. Oskarżona była świadoma, że znajduje się w ogromnym kryzysie psychicznym. Szukała pomocy psychiatrycznej i taką pomoc otrzymała. W trakcie zaledwie czterech miesięcy specjaliści przepisali jej łącznie 13 różnych leków psychotropowych. Dziś pojawia się pytanie, czy cierpiała na psychozę poporodową, czy może psychozę polekową.

− Ogromne zmiany hormonalne w wyniku porodu rzeczywiście mogą powodować stan psychozy. Dodatkowo leki również zaburzają przewodnictwo synaptyczne, a ona przyjmowała po kilka substancji w tym samym czasie: leki przeciwdepresyjne, przeciwpsychotyczne, stabilizujące nastrój, nasenne, uspokajające. Rzeczywiście niektórzy zastanawiają się, czy nie miała stanów delirium właśnie z powodu tych leków.

− To jest udokumentowane, że pewne leki, na przykład popularne antydepresanty z grupy SSRI (inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny), mogą aktywować pobudzenie czy wzmożony niepokój, co może zwiększać ryzyko myśli samobójczych. A niektóre leki przeciwpsychotyczne mogą nawet powodować myśli mordercze. Takie informacje znajdziemy na ulotkach tych leków.

− Mam poczucie, że cała ta historia składa się z ignorowania czerwonych świateł.

− Podobnie jest w przypadku samobójstw młodych ludzi. Bardzo często jest tak, że pojawiają się próby komunikowania tego na zewnątrz, ale one zostają albo ignorowane, albo nieprawidłowo odczytane. Później takie osoby coraz bardziej zamykają się w sobie, a na sam koniec najbliżsi są zaskoczeni: Jak to? Przecież wszystko wyglądało dobrze.

− To jest tak naprawdę objaw utraty więzi między nami. Żyjąc w pośpiechu, przeładowując się różnymi zajęciami, przestymulowując nasze umysły, zaczynamy tracić coś, co jest naturalną wewnętrzną reakcją na drugiego człowieka.

− Mamy do czynienia z historią o środowiskowym niezaopiekowaniu tej kobiety?

− I niezaopiekowaniu rodziny tej kobiety. Przez 12 lat pracowałem jako psychiatra okołoporodowy w amerykańskiej przychodni. Standardem opieki zawsze była troska o rodzinę, o dzieci. Bo bardzo często, jeśli matka ma depresję poporodową, mąż również wykazuje objawy depresji. Depresja rodziców w oczywisty sposób odbija się na dziecku, a im młodsze dziecko, tym te efekty mogą być bardziej dotkliwe. Więc to powinien być standard: pomagamy matce, ale opieką obejmujemy całą rodzinę. Z całą pewnością możemy powiedzieć, że tutaj tego zabrakło.

− Szacuje się, że jedna kobieta na tysiąc może mieć objawy psychozy poporodowej.

− Zwróćmy uwagę, że nawet w samym Massachusetts General Hospital, gdzie oskarżona pracowała i szukała pomocy, bada się psychozę poporodową. A po tych bezskutecznych interwencjach Lindsay Clancy została w końcu przyjęta do szpitala McLean – to jest szpital Harvardu, który w rankingach prezentuje się jako najlepszy szpital psychiatryczny w Stanach Zjednoczonych, a może nawet i na świecie. Ona trafiła tam 30 grudnia i już po pięciu dniach została wypisana. Mówi się, że sama tego chciała, dlatego że zbliżały się urodziny jej najstarszej córki. Ale z drugiej strony – lekarze zgodzili się na ten wypis.

− Jedną kwestią jest to, jak Ameryka te swoje problemy rozwiąże. A myślę, że ich nie rozwiąże, że będą się one tylko pogłębiać. Natomiast sprawa Lindsay Clancy powinna nieść też wiadomość dla świata: zobaczcie, w jak głębokim kryzysie jest Ameryka.

+ Jacek Dębiec: Od czasu rozprawy o zniesławienie, wytoczonej przez Johnny'ego Deppa byłej żonie Amber Heard w 2022 r., żadna inna sądowa rozprawa nie wywoływała tylu dyskusji i komentarzy w amerykańskich mediach i wśród opinii publicznej. Każdy gest wykonany na sali sądowej, jak reakcja oskarżonej czy świadków, pytanie obrońcy lub prokuratora, jest szczegółowo analizowany. W tym skupieniu na dramaturgii wydarzeń gubi się tragedia trójki małych dzieci, ich matki-zabójczyni, ojca i najbliższej rodziny. Zamienia się ona wręcz w serial telewizyjny z sali sądowej, który pełni funkcję rozrywkową, bo apeluje przede wszystkim do ludzkiej ciekawości. Duża część Amerykanów spekuluje na temat możliwego werdyktu ławy przysięgłych, podczas gdy powinna raczej zapłakać nad stanem własnego społeczeństwa, bo ten proces obnaża różne choroby Ameryki.

+ Przez kilka miesięcy przed zabójstwem dzieci i próbą samobójczą kobieta była świadoma, że znajduje się w poważnym kryzysie psychicznym. Leczyła się psychiatrycznie.

+ Żaden ze specjalistów leczących Clancy nie rozpoznał jednak stanów psychotycznych. Stawiano diagnozę depresji poporodowej, rozważano diagnozę choroby afektywnej dwubiegunowej. Obu zaburzeniom mogą towarzyszyć stany psychotyczne. Psychoza poporodowa występuje u matek 1–2 razy na 1000 urodzeń. Depresja poporodowa jest znacznie częstsza. Występuje u 10–15 proc. kobiet w okresie okołoporodowym, zaś objawy choroby afektywnej dwubiegunowej u około 3 proc.

+ Niektórzy specjaliści zastanawiają się czy pacjentka nie cierpiała aby na psychozę polekową. W ciągu zaledwie czterech miesięcy lekarze przepisywali jej łącznie 13 różnych leków psychotropowych.

+ Lindsay Clancy była leczona dużą liczbą leków, zazwyczaj kilkoma naraz, które często zmieniano na inne. Przepisywano jej substancje przeciwdepresyjne, przeciwpsychotyczne, stabilizujące nastrój, nasenne, uspokajające. Wiele środków psychotropowych, szczególnie w połączeniu z innymi, może zaburzać nastrój, sen, myślenie, wywoływać stany pobudzenia psychomotorycznego, a nawet powodować delirium lub psychozę. Pytania o możliwy szkodliwy wpływ stosowanych leków są więc uzasadnione.

+ Tak, mimo tego, że zażywała przepisywane leki, miała poczucie, że to jej szkodzi.

+ Dwa tygodnie później ponownie zadzwoniła pod ten numer. I ponownie – z tego samego powodu – odmówiono jej pomocy.

+ Później pojawiła się na izbie przyjęć Massachusetts General Hospital, gdzie zresztą sama była zatrudniona jako pielęgniarka położnicza, ale stamtąd również odesłano ją do domu. To szpital afiliowany przy Uniwersytecie Harvarda, znany z leczenia i badań nad psychozą poporodową.

+ Przyjęto ją, ale szybko wypisano.

+ Lekarze doszli do wniosku, że głównym problemem jest tzw. overmedication, czyli stosowanie zbyt dużej ilości leków, więc powinna być w innym miejscu.

+ Po nieudanych interwencjach Lindsay Clancy została przyjęta do szpitala McLean, ośrodka klinicznego Harvarda.

+ Warto podkreślić, że ten szpital w rankingach prezentowany jest jako najlepszy szpital psychiatryczny w Stanach Zjednoczonych, a może nawet i na świecie.

+ Clancy trafiła tam 30 grudnia i już po pięciu dniach została wypisana. Mówi się, że sama tego chciała, dlatego że zbliżały się urodziny jej najstarszej córki. Ale z drugiej strony nie została wypisana wbrew rekomendacji lekarzy. Specjaliści mogli przecież zgodzić się jedynie na przepustkę, nalegając na kontynuowanie leczenia szpitalnego.

+ To tragiczne, że idziemy do najlepszego szpitala, do którego kieruje się pacjentki praktycznie z całych Stanów Zjednoczonych, jesteśmy badani przez doświadczonego lekarza, ale on akurat nigdy nie spotkał się z przypadkiem zaburzenia, w leczeniu i diagnozowaniu którego jest specjalistą.

+ Oczywiście, bo ludzie w różny sposób przechodzą przez zaburzenia psychiczne. W psychiatrii doświadczenie leczącego, który z tymi różnymi formami depresji lub psychozy poporodowej się spotkał, jest jeszcze bardziej istotne niż w innych specjalnościach medycznych.

+ …ale jeżeli każda notatka może wylądować na sali sądowej…

+ W gruncie rzeczy chodzi o to, jak rozumiemy problemy psychiczne czy jak podchodzimy do kwestii macierzyństwa?

+ Jeżeli reszta świata nie uświadomi sobie zagrożeń płynących z Ameryki, będzie popełniać podobne błędy i doświadczać podobnych tragedii jak rodzina Clancy z Massachusetts.