Treść
± W przypadku Artura Kotowskiego głosowało 28 posłów, "za" było 11 posłów, 16 było przeciw, jeden poseł się wstrzymał.
± Z kolei w przypadku kandydatury Macieja Berka głosowało 27 posłów, 16 było "za", 10 było przeciw, jeden wstrzymał się od głosu.
+ Po przedstawieniu obu kandydatur przez przedstawicieli wnioskodawców posłowie zaczęli zadawać pytania. Kotowski odpowiedział m.in. na pytanie posłanki Iwony Karolewskiej (KO), która zauważyła, iż jest to siódmy raz, kiedy sejmowa komisja go opiniuje. W związku tym zapytała "co powoduje", że uważa, iż tym razem Sejm poprze jego kandydaturę.
+ - To jest dla mnie zawsze zaszczyt takie zgłoszenie - powiedział Kotowski. Jak dodał, w ten właśnie sposób podchodził do kandydowania. Ocenił też, że odmowa byłaby "przejawem pewnego koniunkturalizmu" - że zrezygnował ze względu na to, iż nie został dotychczas wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału.
+ Maciej Berek odpowiadał natomiast na pytanie m.in. o twierdzenia, że był "prawą ręką" premiera Tuska oraz o kwestię dziesięcioletniego wykonywania zawodu prawnego, dokładniej radcy prawnego. Berek wskazał m.in., iż widnieje on w dostępnym rejestrze radców prawnych. Dodał, iż ustawa o radcach prawnych determinuje i określa, co to jest wykonywanie zawodu radcy prawnego, na czym polega zgłoszenie wykonywania zawodu radcy prawnego i jakie obowiązki są z tym związane. - Ja jestem jeszcze dzisiaj członkiem Okręgowej Izby Radców Prawnych - mówił Berek.
+ Zadeklarował, że jeśli zostanie wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału - zaznaczy w rejestrze radców prawnych, że zaprzestał wykonywania tego zawodu. W przypadku zaś dotychczasowej pracy w rządzie powiedział m.in., iż "z premierem Tuskiem współpracował przez tyle lat (...), bo miał zaszczyt pracować z premierami, z premierem Tuskiem, z premier Kopacz, którzy szanowali, jeśli ktoś mówił, że z jakiegoś powodu coś jest niedopuszczalne".