Rosyjskie akcje sabotażowe rozlewają się stopniowo po Europie. W ostatnich tygodniach dniach Kreml na celownik wziął Niemcy. zachodnią Ukrainę, blisko granicy z Polską. Do wielu groźnych incydentów, w których śledczy badają rosyjski trop, doszło również w Polsce. Niemczech.
±W ostatnich tygodniach coraz więcej podobnych zdarzeń odnotowano również w Niemczech. Niemczech dochodzi do coraz większej liczby podobnych zdarzeń. Najpoważniejszym zdarzeniem była sierpniowa próba ataku na lotnisku Lipsk/Halle, gdzie przy ukraińskim Antonowie znaleziono drona znajdował się dron z detonatorem i materiałem wybuchowym. Berlin oficjalnie oskarżył Rosję o przygotowanie operacji. Na początku września niemal równocześnie zaatakowano doszło także do ataków na stacje elektroenergetyczne w Turnow-Preilack koło elektrowni Jänschwalde Janschwalde oraz w Bergheim pod Kolonią. W obu przypadkach wykorzystano sprawcy wykorzystali podobne wyrzutnie pirotechniczne do wywołania zwarć.
±Zagrożenie nie ogranicza się do Polski i Niemiec. Emil Græsholm, Graesholm, szef kontrwywiadu w duńskiej służbie bezpieczeństwa PET, poinformował o wykryciu planów i przygotowań do rosyjskich operacji sabotażowych w Danii. Ich celem miały być przede wszystkim przedsiębiorstwa sektora obronnego związane z dostarczaniem pomocy wojskowej Ukrainie.
±Moskwa coraz częściej korzysta nie z zawodowych funkcjonariuszy, lecz z ludzi werbowanych przez komunikatory i pośredników. Zadania są dzielone między wykonawców, którzy nie znają całej operacji ani prawdziwego zleceniodawcy. Zapłatę przekazuje się przekazują w gotówce, kryptowalutach lub przedmiotach — sprawca podpalenia sklepu IKEA w Wilnie zamiast obiecanych 10 tys. euro dostał używane BMW.
±RUSI opisuje, że rekrutacja odbywa się przez Telegram, Viber, Instagram, na Telegramie, Viberze, Instagramie, a nawet społeczności skupione w społecznościach skupionych wokół gier. Za obserwowanie obiektu, zamontowanie kamery, przewiezienie materiałów lub podpalenie oferuje się płacą od kilkuset do kilku tysięcy euro. Wykonawcy są łatwi do zastąpienia, a rozproszona struktura utrudnia wskazanie osób wydających polecenia.
±W marcu 2024 r. spłonął magazyn w londyńskiej dzielnicy Leyton, należący do firmy powiązanej z Ukrainą i przechowujący sprzęt dla tego kraju. Straty oszacowano na około milion funtów. Podpalacze transmitowali przebieg akcji osobom kierującym operacją. W październiku 2025 r. brytyjski sąd skazał pięciu mężczyzn. Organizator Dylan Earl, który skontaktował się z Grupą Wagnera przez Telegram, usłyszał wyrok karę 23 lat więzienia. Brytyjska policja określiła podpalenie jako operację wspieraną przez Rosję.
±Dochodzenie koordynowane przez Eurojust — Agencję Unii Europejskiej ds. Współpracy Wymiarów Sprawiedliwości w Sprawach Karnych — połączyło podobne akcje w kilku państwach. W Pradze jeden z wykonawców podpalił autobusy i rozpoznawał kolejne cele; został skazany na osiem lat więzienia. W Rumunii inny fotografował potencjalne obiekty i otrzymał wyrok sześciu lat. został skazany na 6 lat więzienia. Na Litwie celem była fabryka wytwarzająca materiały dla ukraińskiej armii. Podejrzani korzystali z tych samych organizatorów i metod, a sprawy połączono w międzynarodowym zespole śledczym, który umożliwił szybką wymianę dowodów.
±International Institute for Strategic Studies (IISS) przeanalizował 144 podejrzane incydenty dronowe od sierpnia 2024 r. do lutego 2026 r. w 12 państwach NATO i Irlandii. Obiekty Podejrzane obiekty obserwowano nad bazami wojskowymi, lotniskami, portami i infrastrukturą krytyczną, szczególnie w drugiej połowie 2025 r.
±1 września 2026 r. w Turnow-Preilack w Brandenburgii, około 20 km od granicy z Polską, znaleziono urządzenia przypominające rakiety sylwestrowe. Sprawcy próbowali za ich pomocą przerzucić przewód na linię wysokiego napięcia przy elektrowni Jänschwalde Janschwalde i wywołać zwarcie. Próba nie przerwała dostaw energii dla mieszkańców, ale awarii uległ blok B elektrowni. Nie ustalono sprawców wiadomo, kim byli sprawcy ani rosyjskiego związku. czy sprawa ma rosyjski związek.
±Tego samego dnia umyślnie uszkodzono stację elektroenergetyczną w Bergheim-Rheidt w Nadrenii Północnej-Westfalii. Zwarcie automatycznie odłączyło pięć bloków elektrowni Niederaußem Niederaussem i Neurath o łącznej mocy 4,2 GW. Dostawy dla odbiorców pozostały stabilne. Także tutaj nie wskazano sprawcy, choć śledczy badają możliwy związek obu operacji.
+Równocześnie z wydarzeniami w Niemczech podobne incydenty pojawiły się w innych państwach. 15 września w Holandii podejrzewano sabotaż kolei — na torach w kilkudziesięciu miejscach znaleziono pozostawione celowo przedmioty, co sparaliżowało część ruchu.
+Tego samego dnia na Litwie natowski myśliwiec zestrzelił drona, który wleciał w litewską przestrzeń powietrzną i miał przenosić materiał wybuchowy. Jego pochodzenie jest badane, choć pojawiły się informacje wskazujące na rosyjską maszynę.
+Z kolei na Bałtyku rosyjski okręt wystrzelił flary w kierunku duńskiego śmigłowca wojskowego wykonującego lot obserwacyjny. Jedna z flar przeleciała bardzo blisko maszyny. Dania zaprotestowała przeciwko incydentowi i wezwała rosyjskiego ambasadora.
+Niepokojący sygnał pojawił się również po drugiej stronie polskiej granicy. 13 września rosyjski dron uderzył w lokomotywę pociągu relacji Kijów–Warszawa w rejonie stacji Jahodyn, zaledwie około 2 km od granicy z Polską.
+W pobliżu przejścia granicznego Jahodyn–Dorohusk rosyjski dron uderzył również w stację paliw. Wybuchł pożar, a ogień objął także ciężarówki znajdujące się w pobliżu. Według ukraińskich władz atak spowodował czasowe wstrzymanie pracy przejścia.
+Ukraińska kolej wcześniej ostrzegła przed zagrożeniem i ewakuowała pasażerów, dlatego w ataku na pociąg nikt nie został ranny. Szczególne znaczenie tego zdarzenia wynika jednak z jego miejsca i czasu. Krótko przed uderzeniem przez Jahodyn przejechał pociąg z zagranicznymi uczestnikami konferencji YES w Kijowie, wśród nich z byłym premierem Wielkiej Brytanii Borisem Johnsonem. Ukraińska kolej oceniła, że możliwym celem mógł być właśnie ten skład, który opuścił stację wcześniej, niż planowano z powodu zagrożenia dronowego.
+Na tym rosyjskie ataki się nie skończyły. W nocy z 14 na 15 września kolejny rosyjski dron uderzył w lokomotywę w obwodzie wołyńskim, niedaleko polskiej granicy. Lokomotywa stanęła w ogniu, ale jej załoga wcześniej się ewakuowała i nikt nie został ranny.
+Polska zareagowała na eskalację w bezpośrednim sąsiedztwie granicy. W rejonie przejść w Dorohusku, Medyce i Korczowej rozpoczęto wzmacnianie infrastruktury ochronnej, m.in. budowę dodatkowych posterunków obserwacyjno-strażniczych i umocnień.
+14 września wojsko wyłowiło z Bałtyku w rejonie Rusinowa koło Jarosławca rosyjski dron wojskowy. Maszynę zabezpieczyły służby, a prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie sprowadzenia niebezpiecznego zdarzenia. Późniejsze badania nie wykazały zagrożenia chemicznego, radiologicznego ani biologicznego.