O krok od perfidnego oszukania Knyby. Amerykański dziennikarz alarmuje świat "Polski olbrzym" pozbawiony triumfu w 7. rundzie. "Ohyda najwyższego kalibru"
O krok od perfidnego oszukania Knyby. Amerykański dziennikarz alarmuje świat
± Damian Knyba po porażce z Agitem Kabayelem wziął "pojedynek życia". wygrał nową, bokserską przyszłość. Oferta starcia z Andym Ruizem juniorem, co powtarzali wszyscy w teamie Polaka, łącznie z samym pięściarzem, była jak gwiazdka z nieba.
± Wiele wskazywało bowiem na to, że w Ruizie najlepsze, co pozostało, to wielkie, globalnie rozpoznawalne nazwisko. Ten wielki rozgłos dało amerykańsko-meksykańskiemu pięściarzowi amerykański-meksykańskiego pochodzenia zwycięstwo w 2019 roku nad Anthonym Joshuą. Zupełnie sensacyjne, wówczas AJ wydawał się gladiatorem nie do ruszenia. A przynajmniej nie przez kogoś takiego, jak korpulentnej budowy przeciwnik. Wówczas Ruiz przejął trzy pasy mistrza świata wagi ciężkiej.
± Knyba przystępował do tej potyczki s w wypełnionej polskimi kibicami hali Prudential Center po porażce z Agitem Kabayelem, który po zwakowaniu pasów mistrzowskich przez Ołeksandra Usyka stał się pełnoprawnym mistrzem świata. Niemiec to obecnie czołowy pięściarz świata. Polak przegrał z nim szybko, ale poddawany w wątpliwość był sposób, w jaki sędzia ringowy, przy pierwszej nadarzającej się okazji, poddał zastopował naszego zawodnika. Głośno protestował m.in. promotor Eryk Rachwał, a w język nie gryzł się także sam Knyba.
± Polak minionej nocy był najlepszą wersją siebie. Owszem Owszem, Ruiz dzisiaj nie jestem w ścisłej czołówce świata, ale sposób, w jaki Polak przeszedł przez ten 12-rundowy pojedynek był imponujący.
± Niestety o okrucieństwie tego biznesu, gdy nie jest się tzw. stroną A, polski olbrzym boleśnie przekonał się w 7. rundzie. Polak Knyba przeprowadził fantastyczną akcję. Najpierw zranił Ruiza, po czym poszedł za ciosem i w końcówce rundy ciężko rzucił przeciwnika na deski.
± A zatem, gdyby nie nokdaun w siódmej rundzie, którą Ruiz przegrał dwoma punktami, zamiast zasłużonego, pewnego zwycięstwa Knyby, mielibyśmy werdykt w postaci szokującego większościowego remisu.
± W innym wpisie Rafael dodał: - Dwie fatalne kartki punktowe. Przyznanie Knybie zwycięstwa jednym punktem to komedia - spuentował.