Treść
± Reprezentacja Polski w socca w sobotnie popołudnie zafundowała kibicom istny emocjonalny rollercoaster. "Biało-Czerwoni" po pierwszej połowie przegrywali z Kazachstanem 0:2 i wydawało się, że tak jak na niedawnym Euro liderzy światowego rankingu znów wyślą ich do domu. Podopieczni Klaudiusza Hirscha jednak się nie poddali. Przerwa odmieniła naszych rodaków o sto osiemdziesiąt stopni. Ostatecznie mecz Mecz zakończył się rezultatem 3:2. Niestety nie obyło się bez rękoczynów.
− Gdy oba zespoły schodziły na przerwę, mało kto wierzył w korzystny rezultat dla "Biało-Czerwonych". Ci przegrywali dwiema bramkami, dodatkowo Kazachowie słyną ze świetnej gry w obronie. Zawodnicy Klaudiusza Hirscha dali jednak radę. Zmotywowani przez selekcjonera postawili się liderom światowego rankingu i ostatecznie to oni awansowali do półfinału mistrzostw świata.
− Sfrustrowani Kazachowie po ostatnim gwizdku sprokurowali ogromną awanturę. Sztabom nie udało się początkowo rozdzielić zawodników. Do akcji w pewnym momencie wkroczyła policja, tak przynajmniej twierdzili komentatorzy "Kanału Sportowego".
+ Zawodnicy prowadzeni przez Klaudiusza Hirscha z Kazachami mieli rachunki do wyrównania. "Orły" zaledwie jednym golem przegrali z nimi podczas niedawnych mistrzostw Europy. Na boisko chyba wyszli jednak przemotywowani. Oponenci potrzebowali zaledwie dziesięciu minut, by osiągnąć dwubramkowe prowadzenie.
+ Przy każdym z trafień Kazachów spore błędy popełniał stojący między słupkami Krystian Stanecki. Najpierw golkiper podał wprost do Temirlana Adilova, potem natomiast zbyt szybko położył się na ziemi i z łatwością ograł go Diaz Yeginzhanov. Reakcja Klaudiusza Hirscha była natychmiastowa. Bramkarz opuścił plac gry po to, żeby ochłonąć.
+ Jego koledzy z pola natomiast długo nie zachwycali. Brakowało konkretów, a gdy te w końcu się pojawiły, to zaczęła szwankować skuteczność. W futbolówkę na przykład nie trafił Karol Bienias, nieco wcześniej prosto w bramkarza w stuprocentowej sytuacji uderzał Jan Peda. "Musiał to wykorzystać. Dlaczego to nie wpadło?" - reagowali komentatorzy "Kanału Sportowego".
+ Do przerwy nie padła już żadna bramka, wobec czego Polacy znajdowali się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Ale motywacyjna przemowa Klaudiusza Hirscha przyniosła natychmiastowy efekt po zmianie stron. Kontakt z rywalem "Biało-Czerwoni" uzyskali po kilku sekundach, gdy trafienie klatką piersiową zanotował Krystian Nowakowski.
+ Stracony gol negatywnie wpłynął na naszych rywali, w szeregi których wkradła się nerwowość. U Polaków było wręcz przeciwnie. Wraz z każdą kolejną minutą coraz bardziej pachniało trafieniem wyrównującym. I "Orły" szybko dopięły swego, bo po 25 minutach za sprawą Karola Bieniasa na tablicy świetlnej widniał już rezultat 2:2.
+ Ostatecznie zwycięzcę wyłoniono nawet bez rozgrywania konkursu rzutów karnych. Piąty i zarazem ostatni gol w sobotniej potyczce zdobył Jan Peda. Udanie zrehabilitował się on tym samym za zmarnowaną akcję z pierwszej połowy. "Wróciliśmy z bardzo dalekiej podróży. Ależ to był kapitalny zabieg taktyczny" - zachwycali się komentatorzy.
+ I mieli czym, ponieważ bramka padła tuż po stałym fragmencie gry. Wynik nie uległ już zmianie. Awans Polaków do półfinału mistrzostw świata stał się więc faktem. Niestety został on zakłócony z powodu dość sporej bójki na boisku. Nie wytrzymali sfrustrowani Kazachowie. W pewnym momencie musieli wkroczyć funkcjonariusze policji.