±Wtorkowe prezydium Polskiego Komitetu Olimpijskiego zwołało zarząd na 14 września, godz. 13. W wypowiedziach działaczy tego gremium dominowało przeświadczenie, że kadencja aresztowanego prezesa Radosława Piesiewicza, która upływa w kwietniu, zostanie dokończona przez jednego z ośmiu wiceprezesów. Wybierze go zarząd zgodnie z art. 21 statutu PKOl.
−Wybierze go zarząd zgodnie z art. 21 statutu PKOl.
+Z informacji przekazanej w ubiegłym tygodniu członkom zarządu przez Mieczysława Nowickiego — wiceprezesa PKOl, który zastępuje Piesiewicza na podstawie jego pełnomocnictwa — wynika, że w ciągu siedmiu dni od spotkania prezydium zostanie zwołany zarząd. Nie brakuje jednak głosów, że zarząd, który ma kompetencje, by formalnie pozbawić funkcji Piesiewicza, powinien się spotkać jeszcze w tym tygodniu.
+— Ponad wszelką wątpliwość musimy wybrać osobę, która będzie pełniącą obowiązki do końca kadencji. To nie jest nowy prezes, to pełniący obowiązki. Nowe wybory? Z mojego punktu widzenia musimy przede wszystkim jednak dowiedzieć, w jakim miejscu jesteśmy, zdefiniować sytuację, bo tak na serio my tego nie wiemy, i wtedy spróbować coś dobrego zrobić — powiedział wchodzący na posiedzenie prezydium wiceprezes PKOl Adam Konopka.
+Zarząd może odwołać osobę z tego gremium, a zatem zarazem z funkcji prezesa, uchwałą przyjętą przez 2/3 głosujących przy obecności minimum 2/3 jego całkowitego, 60-osobowego składu. Wtedy do końca kadencji, czyli wiosny przyszłego roku, na czele PKOl — zgodnie ze statutem — stanie wskazany przez zarząd jeden z ośmiu wiceprezesów.
+Przeciwna odwoływaniu Piesiewicza jest także działająca w prezydium zarządu Teresa Sukniewicz-Kleiber.
+— Nie chciałabym odwołania prezesa, bo co się stanie, jeśli za tydzień czy dwa wyjdzie z aresztu — argumentowała była lekkoatletka, olimpijka z Meksyku 1968, która zaznaczyła, że "nagonka na Piesiewicza trwa od pierwszego dnia, kiedy pojawił się w PKOl".
+— Oczywiście mógł zrobić jakieś błędy, ale nie takie, żeby siedzieć w więzieniu — dodała.
+Piesiewicz został zatrzymany 27 sierpnia w Warszawie w ramach śledztwa w sprawie giełdy kryptowalut Zondacrypto, która od października ubiegłego roku była sponsorem generalnym PKOl. Tego samego dnia w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. Nie przyznał się do winy. Po przesłuchaniu Piesiewicza, który zgodził się na podawanie pełnego nazwiska, prokuratura skierowała do sądu wniosek o aresztowanie go na trzy miesiące. Sąd przychylił się do tego wniosku.