← Praca Artura Chodzińskiego dla Przemysława Krala
Interia · ciche edycje po publikacji · wydarzenia.interia.pl ↗

Media: Były agent CBA zarabiał krocie u szefa Zondacrypto. Miał być jego "łącznikiem" ze światem polityki

1 zmiana po publikacji w ciągu 39 min: 8 dopisanych.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (2 zapisy, pierwszy 09.09 o 08:31). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

09.09 08:30 09.09 09:10
treść i dopisania 09:10
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść pozycja na stronie głównej: niżej → czołówka (górne 5%)

Zmiany · 1 zapis ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany akapit usunięty

  1. 08:31–09:10 · dopisanie · 8 akapitów, 293 słowa rozwiń
    1. Treść

      +Na publikację zareagował w środę rano sam Artur Chodziński. W opublikowanym na platformie X wpisie przekonywał, że jeden z autorów artykułu, Szymon Jadczak, przez wiele miesięcy próbował nakłonić go na bycie jego informatorem.

      +"Nie wystarczyły mu zwykłe, ogólne konsultacje przez telefon na temat różnych działań służb. Po jakimś czasie zaczął mnie nakłaniać do popełniania przestępstw - przyniesienia jakichś materiałów z Pegasusa lub ze skrzynek mailowych zabezpieczonych w sprawie Polnordu. Nigdy takich materiałów nie dostał, bo nigdy ich nie miałem. Nie zapomniał mi tego" - pisze Chodziński.

      +Były agent CBA podkreślił, że dziennikarz nagrywał ich rozmowy mimo jego sprzeciwu, a teraz "próbuje je nielegalnie wykorzystywać".

      +"W ostatnich tygodniach przysłał mi kilkadziesiąt oficjalnych pytań, opartych na fragmentach wyjaśnień osoby podejrzanej o zlecenie zabójstwa Sylwestra Suszka oraz na sfabrykowanych, fałszywych fragmentach jakichś screenshotów rzekomych wiadomości z komunikatorów. Na wszystkie pytania uzyskał oficjalną odpowiedź, ale gdy zgodnie z prawem prasowym zażądałem autoryzacji moich wypowiedzi, odpowiedział, że nie ma ochoty na spełnianie moich zachcianek" - relacjonuje Chodziński.

      +W dalszej części wpisu Chodziński zaznacza, że nigdy nie rozmawiał z Przemysławem Czarnkiem i nie uzgadniał z nim żadnego spotkania.

      +"Przedstawiona w publikacji teza, że moje wynagrodzenie było zapłatą za 'wpływy', to kłamstwo, które jednoznacznie obalają dokumenty - dowody wykonywanej przeze mnie, udokumentowanej pracy analitycznej i OSINT" - czytamy dalej.

      +"Przyjdzie czas na ujawnienie całej prawdy o takim dziennikarstwie i o kontaktach Szymona Jadczaka z prokuratorem odsuniętym od śledztwa. Na razie jednak, z uwagi na trwające postępowanie i wykonywane w nim przez prokuraturę czynności, nie będę obecnie prowadził za pośrednictwem mediów równoległego postępowania dowodowego" - stwierdził były agent CBA, dodając, że pozostaje w kontakcie z organami prowadzącymi śledztwo i przekaże im "pełną wiedzę oraz posiadane materiały".

      +"Każdemu radzę tylko zastanowić się bardzo dokładnie przed jakimkolwiek kontaktem z tym człowiekiem" - skwitował.