– Już wcześniej mieliśmy wpisany zakaz używania telefonów w statucie szkoły. Gdy któreś z dzieci nie stosowało się do zasad, po prostu zabierałam mu telefon. Uczniowie mówili, że nie mam prawa, że to ich własność i mieli rację, wtedy rację. Wtedy – w świetle prawa – nie mogłam tego zrobić – opowiada pedagog Szkoły Podstawowej nr 218 im. Michała Kajki w Warszawie. nam nauczycielka z warszawskiej podstawówki. Od nowego roku uczniowie nie mogą używać telefonów komórkowych w szkołach. Decyzja budzi kontrowersje, często między innymi wśród rodziców odciętych od kontaktu z dziećmi.
±– Już wcześniej mieliśmy wpisany zakaz używania telefonów w statucie szkoły. Gdy któreś z dzieci nie stosowało się do zasad, po prostu zabierałam mu telefon. Uczniowie mówili, że nie mam prawa, że to ich własność i mieli rację, wtedy rację. Wtedy – w świetle prawa – nie mogłam tego zrobić – opowiada pedagog Szkoły Podstawowej nr 218 im. Michała Kajki w Warszawie. nam nauczycielka z warszawskiej podstawówki. Od nowego roku uczniowie nie mogą używać telefonów komórkowych w szkołach. Decyzja budzi kontrowersje, często między innymi wśród rodziców odciętych od kontaktu z dziećmi.
±– Już wcześniej mieliśmy wpisany zakaz używania telefonów w statucie szkoły. Gdy któreś z dzieci nie stosowało się do zasad, po prostu zabierałam mu telefon. Uczniowie mówili, że nie mam prawa, że to ich własność i mieli rację, wtedy – w świetle prawa – nie mogłam tego zrobić – opowiada z kolei pedagog szkoły podstawowej nr 218 im. Michała Kajki nauczycielka innej z podstawówki w Warszawie. – Teraz dzięki nowym przepisom możemy się na coś powołać, jest nam łatwiej – dodaje.
±W internecie można od jakiegoś czasu huczy w tej sprawie. Można znaleźć komentarze rodziców zadowolonych z zakazu używania przez ich pociechy telefonów w szkołach, jednak dużo jest również głosów krytycznych.