← Kontakty Adriana Siemieńca z sędziami
Interia · ciche edycje po publikacji · sport.interia.pl ↗

Wielka afera w Ekstraklasie. Siemieniec zaczął mówić prawdę. Jest nagranie

1 zmiana po publikacji w ciągu 30 min: 3 akapity zmienione.

Pokazujemy każdą zmianę, jaką zaobserwowaliśmy między kolejnymi zapisami artykułu (2 zapisy, pierwszy 11.09 o 21:40). Godzina zmiany to przedział między dwoma zapisami, nie moment edycji w redakcji.

Oś zmian · kiedy zmieniano i gdzie artykuł był wtedy na stronie głównej

11.09 21:35 11.09 22:10
treść i dopisania 22:10
każda kreska to jedna zaobserwowana zmiana — kliknij, by do niej przejść pozycja na stronie głównej: niżej → czołówka (górne 5%)

Zmiany · 1 zapis ze zmianami, najnowsze u góry

usunięte słowa dodane słowa ± akapit zmieniony + akapit dopisany akapit usunięty

  1. Treść

    ±Od kilkudziesięciu godzin przez rodzime media przetacza się z głośnym łoskotem afera z Adrianem Siemieńcem w roli głównej. Trener Jagiellonii Białystok znalazł się w tarapatach, gdy okazało się, że na finiszu poprzedniego sezonu próbował dogadać na boku cichy układ z arbitrem Ekstraklasy. W piątkowy wieczór - po raz pierwszy - do sprawy po odniósł się sam zainteresowany. - Ta sytuacja bardzo dużo mnie nauczyła. I na pewno mogę obiecać, że to się już nie powtórzy. Już niczego takiego w przyszłości nie zrobię - oznajmił z pokorą przed kamera kamerą Canal+ Sport.

    ±Na podstawie korespondencji SMS-owej ustalono, że na finiszu poprzedniego sezonu szkoleniowiec Jagiellonii próbował namówić sędziego Pawła Raczkowskiego, by ten nie karał w jego zespole zawodników zagrożonych w następnym meczu kartkową absencją. Wybuchła afera, co było nieuniknione.

    ±- Ona miała charakter wyjaśniający, nie dyscyplinarny - zaznaczył. - I to jest bardzo ważny aspekt tej całej sytuacji. Ja się stawiłem i złożyłem wyjaśnienia przed komisją. Na ten moment stan sytacji sytuacji jest taki, wedłg moejj taki - według mojej najlepszej wiedzy, wiedzy - że nie toczy sięę się żadne postępowanie dyscyplinarne, jeśli chodzi o moją osobę. Nie zostały też stwierdzone żadne naruszenia, jeśli chodzi o przepisy PZPN.