+ZOBACZ: "Rosja może zaatakować Estonię w ciągu roku". Burza po słowach ministra
+W niedzielę nad ranem Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że w związku z aktywnością odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych Federacji Rosyjskiej, wykonujących uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej.
+ZOBACZ: Pilny komunikat DORSZ. Poderwano myśliwce, zawyły syreny alarmowe
+Jak dodano, uruchomiono niezbędne siły i środki pozostające w jego dyspozycji. Naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości. Działania te miały charakter prewencyjny i były ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej oraz jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów.
+Operowanie wojskowego lotnictwa zakończono o godz. 9:45. "Informujemy, że nie odnotowano naruszenia przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej" - czytamy w komunikacie DORSZ.
+W związku z aktywnością Rosji po stronie ukraińskiej mieszkańcy woj. lubelskiego i podkarpackiego otrzymali w niedzielę po godz. 4 alert RCB. Następnie ostrzeżenie o zagrożeniu atakiem z powietrza trafiło do mieszkańców sześciu powiatów: włodawskiego, łęczyńskiego, świdnickiego, Chełma, chełmskiego, krasnostawskiego.
+Alert RCB o zagrożeniu z powietrza trwał kilkadziesiąt minut i został odwołany około godz. 5. - System wczesnego ostrzegania i alarmowania ludności został uruchomiony kwadrans po godzinie czwartej, a komunikat z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa o odwołaniu alarmu przyszedł o godz. 5 - poinformował rzecznik rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz.
+ZOBACZ: Zełenski zaproponował Putinowi spotkanie. Jest odpowiedź z Kremla
+Alert dla osób na terenie woj. lubelskiego i podkarpackiego został odwołany po godz. 9.
+Dopytywany o ewentualny upadek nieznanych obiektów na terenie regionu rzecznik odparł, że do służb docierały zgłoszenia o potencjalnych hukach czy wybuchach. - Są one poważnie traktowane i weryfikowane, ale te zgłoszenia, które dotarły do naszych służb, nie znalazły potwierdzenia - podkreślił Bubicz.