±„Stale monitorujemy zagrożenia z powietrza, zapewniamy ruch pociągów i podejmujemy maksymalne środki bezpieczeństwa dla pasażerów i pracowników kolei” – zapewniła zapewniała Ukrzaliznycia w komunikacie.
±Informację o ataku na pociąg potwierdził później na platformie X szef MSWiA Marcin Kierwiński. „Rosyjskie terrorystyczne ataki. Najpierw opodal przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin, a potem na osobowy pociąg przy polskiej granicy. Wydarzenia te traktujemy z najwyższą powagą. Sytuacja jest na bieżąco monitorowana. Rosja to wróg wolnego świata” – czytamy we wpisie ministra.
±Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, komentując nocny atak Rosjan na Ukrainę, podkreślił, że jeden z dronów atakujących w niedzielę Ukrainę uderzył kilometr od granicy z Polską; drugi z nich – pięć. pięć kilometrów.
±Szef MON podkreślił, Podkreślił, że Rosjanie „zmieniają taktykę ataków” i coraz częściej wykorzystują drony odrzutowe wypuszczane po kilka sztuk - w ten sposób absorbując ukraińską obronę. „Dziękuję naszym żołnierzom, polska obrona powietrzna jest cały czas w gotowości” – dodał Kosiniak-Kamysz.
−W celu potwierdzenia informacji przekazywanych przez ukraińskiego przewoźnika i ukraińskich polityków, dziennikarze RMF FM skontaktowali się przedstawicielami dwóch ministerstw: obrony narodowej i spraw zagranicznych.
−MON najpierw przekazał, że w razie ataku na pociąg zmierzający do Polski informację powinien posiadać resort dyplomacji. Ministerstwo Spraw Zagranicznych jeszcze po godzinie 11:00 w rozmowie z reporterem RMF FM Michałem Krasoniem wskazało, że nie ma informacji o takim ataku. Później rzecznik resortu nie podnosił telefonu, a szef polskiej dyplomacji, Radosław Sikorski, który jest w Kijowie, na platformie X zamieścił link do artykułu Onetu na ten temat, z komentarzem: „Putin eskaluje”.
−PKP też odniosło się do tej kwestii. Przewoźnik zaznaczył, że do ataku doszło przed przejęciem pociągu przez Polaków. „Pociągiem podróżuje 206 osób. Wśród pasażerów nie ma obywateli Polski. Pociąg został przyjęty od kolei ukraińskich z opóźnieniem ok. 370 minut i znajduje się na przejściu granicznym w Dorohusku. Po zakończeniu odprawy będzie kontynuował podróż w kierunku Warszawy” – zaznaczono.
+PKP też odniosło się do tej kwestii. Przewoźnik zaznaczył, że do ataku doszło przed przejęciem pociągu przez Polaków. Podróżowało nim 206 osób, a wśród pasażerów nie było obywateli Polski. Około godziny 16:00 pociąg dotarł do stacji docelowej Warszawa Wschodnia - przekazała Anna Zakrzewska z biura prasowego PKP Intercity. Ze względu na skutki ataku opóźnienie pociągu wyniosło około 370 minut.